Fikcja w Państwie Skarbimierz – cz 2

1
DSCF5584__1024x768_.JPG

Kilka tygodni temu, na łamach Panoramy Powiatu Brzeskiego opisałam kilka absurdów panujących w perełce naszego powiatu – bogatej gminie Skarbimierz. Ponieważ fikcja jest tu zjawiskiem codziennym, niemożliwym jest, niestety, opisanie jej w jednym artykule. Dla niewtajemniczonych przypomnę, że w Skarbimierzu, gdzie od wielu lat panuje sędziwy wójt Pulit, nagminne naginanie litery prawa według własnego „ja” wójta jest na porządku dziennym i nikogo już nie dziwi. Wójt znany jest z innowacyjnego podejścia do prawa oświatowego, biegłości w prawie pracy, bycia wybitnym ekspertem od sądów i toczących się w nich spraw oraz częstego chwalenia się niezawodnym doradzaniem samorządowcom z ościennych gmin.


Kilka lat temu wójt rozpoczął reformę oświaty i w tym celu skrzydło budynku szkoły publicznej przeznaczył pod działalność gospodarczą, tworząc za publiczne pieniądze niepubliczną placówkę oświatową. Wójt Pulit wyposażył pomieszczenia, zwolnił przedsiębiorcę z ponoszenia kosztów dzierżawy i tak dostatnio wyposażone przedszkole, z klientami podanymi na tacy, przekazał z ulgą pod rozwijającą się działalność. Przypomnę, że nie odbył się żaden przetarg na prowadzenie placówki niepublicznej, co zresztą zostało przedstawione w protokole pokontrolnym sporządzonym przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Osoba namaszczona przez wójta, wygodnie zasiadła w fotelu, od tego momentu dumnie tytułując się Dyrektorem. Osoba fizyczna, prowadząca działalność gospodarczą, jest podmiotem o prostej strukturze organów, więc nazywanie siebie dyrektorem to już – moim zdaniem – lekka przesada. Zapożyczanie nazw stanowisk z kodeksu spółek handlowych może wprowadzać ludzi w błąd. No, cóż – być może wychodzą jakieś kompleksy, bo kto dzisiaj, prowadząc zwykłą działalność gospodarczą, będąc właścicielem firmy, tytułuje siebie dyrektorem?

Prywatny biznes za publiczne pieniądze i wyproszeni radni…

Grupa radnych, będących członkami komisji oświatowej, podczas zapowiedzianej kontroli zleconej na wniosek Rady Gminy została wyproszona z budynku publicznego, w którym prowadzone jest Niepubliczne Przedszkole. Komisja Oświaty, na czele z przewodniczącą komisji, która jest zatrudniona w ww. placówce, zostaje z niej wyproszona i nikt nie dopatruje się tutaj konfliktu interesów. Pisałam o fikcji komisji i pracy, jaką ona wykonuje, mimo iż wójt na łamach Gazety Brzeskiej napisał, że Pani Przewodnicząca Małgorzata Kowalska ciężko się napracowała podczas trzech jednogodzinnych spotkań zorganizowanych w ciągu roku. Zgadzam się z opinią wójta, że jest to ciężka praca, ponieważ od momentu kontroli, a było to podczas ferii zimowych, nie został sporządzony protokół pokontrolny, który to w trudzie i znoju powstaje do dzisiaj. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na lutowej sesji Rady Gminy otrzymałam pisemne zaproszenie, podbite pieczątką „Dyrektor”, na spotkanie z wybranymi rodzicami z placówki niepublicznej. Nie wiem, dlaczego tylko do mnie skierowane było to zaproszenie, skoro gminna komisja oświaty liczy 5 członków, a sądzę, że pozostali radni też chcieliby zobaczyć, jak sprawnie funkcjonuje urządzony za pieniądze publiczne „kokosowy biznes”. Pominięcie na zaproszeniu pozostałych członków komisji uważam za niegrzeczne i nieeleganckie. A może po prostu uznano, że pozostali radni popierają ten prężnie rozwijający się biznes? Oczywiście, nie przyjęłam zaproszenia, ponieważ stoję na stanowisku, że Rada Gminy zleciła kontrolę w instytucjach oświatowych i my, radni, jesteśmy zobowiązani do przeprowadzenia jej rzetelnie, a nie w kontrolowanych warunkach. Jako radna ślubowałam działać zgodnie z zasadą praworządności, uczciwości i rzetelności, a zaproszenie tylko mojej osoby na zebranie pachnie korupcją.

Jedyna, słuszna prawda to prawda wójta

Tak jak się spodziewałam, mój poprzedni artykuł został skomentowany w ostatnim wydaniu Gazety Brzeskiej. Wójt uważa swoją gminę za sprawnie funkcjonujące, idealnie urządzone „Państwo Skarbimierz”, a wszyscy ci, którzy zgłaszają swoje uwagi, krytykują – wg niego kłamią, a prawda jest tylko jedna – wójta Pulita.
Fakty o najlepiej funkcjonującej oświacie w powiecie, zreformowanej przez wójta, znacznie odbiegają od protokołów pokontrolnych instytucji nadrzędnych. Do wrogiego obozu, który nie rozumie, że w Skarbimierzu panuje wyłącznie lokalne prawo, dołączyło kuratorium, PIP, RIO. Do tego obozu dołączyłam też – chcąc nie chcąc i ja, a dodatkowo – jak twierdzi wójt – opowiadam się przeciwko mieszkańcom (podobnie jak wcześniej wspomniane instytucje). Oczywiście w artykule podkreślona została moja niewdzięczność – nie potrafię odwdzięczyć się „Państwu Skarbimierz”, mimo że moje dziecko korzystało z dóbr stworzonych przez wójta Pulita i uczęszczało do przedszkola niepublicznego. Nigdy nie ukrywałam, że moja córka uczęszczała do niepublicznego przedszkola, ale wójt zapomniał dopisać, że mam więcej dzieci i mój syn uczęszczał do przedszkola publicznego. Moje spostrzeżenia odnośnie funkcjonowania tych placówek są więc obiektywne.

Kto ma inne zdanie – działa na niekorzyść mieszkańców gminy

Wójt usilnie „walczy” o nadanie Skarbimierzowi Osiedle statusu miasta. Corocznie wnioski gminy w tej sprawie są opiniowane negatywnie. Wójt jednak ma wizję i basta. Kto ma inne zdanie – działa na niekorzyść mieszkańców gminy. Jak mogłam nie opowiedzieć się za utworzeniem miasta Skarbimierz, skoro ślubowałam kierować się dobrem gminy? Chciałabym zauważyć, że dobro gminy nie zawsze pokrywa się z hipokryzją wójta Pulita i niekoniecznie wszyscy mieszkańcy chcą tego samego, co chciałby osiągnąć wójt. Ślubowałam kierować się dobrem gminy, nie ślepym pędem i nepotyzmem uprawianym na cześć wójta Pulita.

Pomiędzy wójtem a plebanem…

W wyżej wspomnianym artykule w Gazecie Brzeskiej, wójt bierze w obronę księdza proboszcza skarbimierskiej parafii, któremu śmiałam zwrócić uwagę, że za środki pochodzące z budżetu, przeznaczone na dofinansowanie instalacji fotowoltaicznych dla kościołów i związków wyznaniowych, nieprawnie wydał na zaspokojenie własnych potrzeb, doprowadzając jedynie ciepło do swojej parafii. Ksiądz proboszcz publicznie, podczas mszy świętej stwierdził, że autor artykułu, czyli ja, jest osobą niewierzącą. Nie wiem, co ma do tego wiara, która jest indywidualną sprawą każdego człowieka, do normalnej ludzkiej przyzwoitości, którą przede wszystkim powinien kierować się ksiądz. To ksiądz powinien zadbać o mieszkańców i za darowane środki z funduszu gminnego zatroszczyć się o parafian, bo dla nich przeznaczone zostały te pieniądze. Wójt zawsze otacza opieką osoby gorliwie go popierające, więc wskazał na niegodziwość z mojej strony za krytykowanie księdza proboszcza. No cóż, od dobrych 6 lat ksiądz proboszcz, odkąd bardzo zaangażował się w życie prywatne pani prowadzącej przedszkole niepubliczne, niestety, nie znajduje czasu i chęci do uczestnictwa w imprezach zorganizowanych przez szkołę. Szanowny księże proboszczu, uważam, że wiara jest indywidualną sprawą każdego człowieka. Jest albo jej nie ma i nie może być oceniana przez osoby drugie. Jak powiedział wybitny, o niezmiernie ciekawej osobowości ksiądz Kaczkowski: „Nie rozliczajmy innych, rozliczajmy najpierw siebie”.

Ważny jest interes podatnika…

Chciałabym uzmysłowić wójtowi, że wszyscy obywatele są równi wobec prawa. Każdy obywatel tego kraju, nieważne czy zamieszkuje w papierowym „Państwie Skarbimierz”, czy też w pozostałych regionach naszego kraju, może skorzystać z pomocy de minimis. Pomoc polega na dotacjach ze środków unijnych, jak również w ulgach w spłacie zobowiązań podatkowych i wielu innych formach wsparcia ze strony państwa. Mam nadzieję, że w „Państwie Skarbimierz”, pod wzniosłym hasłem wójta ,,ważny interes podatnika”, zawarte są jasno sprecyzowane zasady udzielania pomocy de minimis, z których może skorzystać każdy przedsiębiorca. Mam nadzieję, że wójt nie kieruje się tylko uznaniowością, bo wtedy występuje bardzo negatywne i niebezpieczne zjawisko korupcji. Mój mąż od ponad 20 lat prowadzi własną firmę na terenie gminy i ma prawo skorzystać z pomocy de minimis, która po spełnieniu określonych kryteriów po prostu należy się każdemu obywatelowi w tym kraju. Chciałam zauważyć, że nie są to prywatne środki wójta, tylko środki z budżetu, które przyznawane są małym i średnim firmom po spełnieniu określonych kryteriów. Albo te kryteria są, albo ich nie ma.

Wyrok

Na koniec jeszcze dodam, że w ubiegłym tygodniu został udostępniony wyrok Sądu Administracyjnego dotyczący statutu Gminy Skarbimierz. Uchwała, podjęta wprawdzie przez Radę Gminy, ale z inicjatywy wójta Pulita została zaskarżona przez wojewodę i w części uchylona przez sąd już prawomocnym wyrokiem. Wojewoda nie poparł pomysłów mocno forsowanych przez posłuszną część Rady Gminy w imieniu wójta. Już podczas głosowania mówiliśmy, że uchwała jest niezgodna z prawem, ale cóż, skoro poplecznicy wójta Pulita bezgranicznie wierzą w wizję szklanych domów i utopijne „Państwo Skarbimierz”, które buduje im wójt… Czy przejrzą w końcu na oczy? Czy będą mieć własne zdanie? Trochę w to wątpię, ale podobno nadzieja umiera ostatnia…

Barbara Gutwińska
Radna Gminy Skarbimierz

Zobacz też 

Fikcja w „Państwie Skarbimierz”