Gdyby ktoś nie znał Bartosza Demskiego i czytał tylko to, co on wypisuje w mediach społecznościowych o sobie samym, to mógłby pomyśleć, że mamy w Grodkowie do czynienia z urzędnikiem-wolontariuszem, niemal świętym w garniturze, a czasem w strażackim mundurze. Człowiekiem, który z poświęceniem pracuje w magistracie za grosze, a tak naprawdę utrzymuje się z innej, ważniejszej działalności. Problem w tym, że gdy zajrzymy do jego oświadczeń majątkowych, obraz bohatera zderza się z rzeczywistością i trzeszczy jak stara kanapa czekająca na ekstrakcyjne pranie. Szczegóły i historię różnych dochodów oraz kłamstw Demskiego opisujemy w poniższym felietonie.
2025-10-03 10:00:17