W brzeskim starostwie szukają smartfona. Sprawa trafiła do prokuratury

0

W poniedziałek (14.10), do Prokuratury Rejonowej w Brzegu wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Sprawa dotyczy nieprawidłowości związanych z kupowaniem telefonów w poprzedniej kadencji. Wcześniej dyskutowano o tym na sesji Rady Powiatu Brzeskiego.


Starosta Jacek Monkiewicz nie chce sprawy komentować, z kolei poprzedni starosta Maciej Stefański uważa, że to temat zastępczy, aby odwrócić uwagę od próby zamknięcia niektórych oddziałów w Brzeskim Centrum Medycznym.

– To jest żenujący spektakl. Już na ostatniej sesji zaczęto mnie pomawiać i sugerować kradzież telefonu. Za telefon, który posiadam zapłaciłem swoimi pieniędzmi, powiat płacił tylko za służbowe połączenia. Gdy przestałem pełnić funkcję starosty, to zrobiłem cesję umowy i teraz sam opłacam numer. Szukają wyimaginowanego telefonu, którego starostwo nigdy nie zamawiało, a wszystko po to, by stworzyć medialną aferę odwracającą uwagę od zamiaru zamknięcia oddziałów szpitalnych. Tak wygląda brudna polityka w wykonaniu obecnych władz powiatu brzeskiego – mówi były starosta Maciej Stefański.

Jacek Monkiewicz odmówił komentarza w sprawie zawiadomienia do prokuratury, ale jeszcze kilka dni temu wypowiedział się na łamach Nowej Trybuny Opolskiej. Zdaniem starosty w urzędzie brakowało ewidencji sprzętu.

– Proszę zapytać pana Monkiewicza ilu ludzi zwolniono ze starostwa po objęciu władzy. Teraz jak ich nie ma, to nagle brakuje ewidencji, czy faktur. Nawet jeśli rzeczywiście czegoś im brakuje, to powinni wezwać do zdania sprzętu, a do mnie nie wysłano żadnej informacji. Jeszcze raz powtórzę i może to potwierdzić przedstawiciel firmy telekomunikacyjnej: żeby nie obciążać budżetu powiatu, to za telefony płaciłem ze swoich pieniędzy. Mam na to dowody i rozważam skierowanie sprawy do sądu za pomówienia o rzekomej kradzieży telefonu – komentuje Maciej Stefański.

Były starosta przekazał nam oświadczenie doradcy biznesowego sieci telekomunikacyjnej, która przez wiele lat obsługiwała brzeskie starostwo. Poniżej publikujemy treść:

„W sytuacji gdy w wybranych modelach z cennika wynikała dopłata większa niż 100 lub więcej złotych za urządzenie Pan Maciej nie chcąc obciążyć budżetu jednostki płacił za telefon z własnych pieniędzy. Jeżeli chodzi o wyższe zobowiązanie na poszczególnych numerach wynikało to z obowiązującej promocji, dzięki której można było udzielić rabatu na całość abonamentu. Były to zabiegi umożliwiające skorzystanie w danym momencie z dostępnych promocji, które dla przykładu – dobranie numeru lub zwiększenie zobowiązania firma otrzymywała rabaty na wszystkie numery (4, 6 a nawet 8 miesięcy za 0 zł), dla Starostwa Powiatowego tym samym korzyść była oczywista w ogólnym rozrachunku w skali umów na 24 miesiące. Rabaty nie obejmowały raty za urządzenia. Mogę przyznać iż podejmowane decyzje zawsze miały charakter korzyści finansowej dla jednostki”.