Sesja Rady Miejskiej pokazała, jak nie należy robić polityki na „polityce senioralnej”

0

Kilkanaście dni temu mieliśmy okazję dowiedzieć się o szkoleniu miejskich radnych oraz przewodniczącego, który odbył aż dwa „treningi”. Skutki zdobytej wiedzy poznaliśmy na czwartkowej (28. marca) sesji. Niektórzy o tych obradach będą chcieli zapomnieć jak najszybciej, jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa przejdą one do niechlubnej historii lokalnego samorządu. Dlaczego? Bo próba robienia polityki na „polityce senioralnej” nie wyszła na dobre nikomu – ani radnym, ani przewodniczącemu Jackowi Niesłuchowskiemu, ani wiceprzewodniczącemu Januszowi Wójcikowi, ani burmistrzowi Jerzemu Wrębiakowi, ani uczestniczącym w obradach seniorom, którzy przyglądali się samorządowej farsie.


W porządku obrad znalazł się punkt o polityce senioralnej. Przewodniczący Jacek Niesłuchowski zaprosił do udziału w sesji wiele środowisk i organizacji zrzeszających seniorów, ale także przedstawicieli fundacji, stowarzyszeń i organizacji. Głos zabrali m.in.: przewodnicząca Forum Seniorów Samorządu Województwa Opolskiego, przewodnicząca Miejskiej Rady Seniorów w Brzegu, przewodniczący i wiceprzewodnicząca  brzeskiego oddziału Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów, przewodnicząca Stowarzyszenia Uniwersytet Trzeciego Wieku, wiceprezes Fundacji „MARKO”, prezes Brzeskiego Stowarzyszenia Chorych na SM, prezes Oddziału Rejonowego PCK w Brzegu oraz przewodnicząca Kręgu Seniora ZHP w Brzegu. Szacowne grono zreferowało swoje dotychczasowe działania i plany na przyszłość, a także potrzeby, których realizacja wymaga wsparcia ze strony władz miasta.

Kiedy do głosu doszli samorządowcy, to bardzo ważna debata szybko przerodziła się w farsę. Co ciekawe, problemem nie okazały się różnice stanowisk, co do zasadności uwzględnienia potrzeb środowisk senioralnych, ale kwestie formalne. Nie rozstrzygając o racji na linii Niesłuchowski, Wójcik – prawnicy Urzędu Miasta, przy zachowaniu tych pierwszych dało się wyczuć polityczny populizm. Jacek Niesłuchowski i Janusz Wójcik bardzo chcieli głosować nad wnioskami, które rzekomo miałyby być początkiem utworzenia m.in. Klubu Seniora, Centrum Seniora i całego pakietu wsparcia, w tym programów „bus dla seniora”, czy „pomoc na telefon dla seniora”.

Na sali brakowało osób, które były przeciwne tym założeniom. Wszyscy je popierali, także ława burmistrza, jednak służby prawne zwróciły uwagę przewodniczącemu Niesłuchowskiemu na kwestie formalne, bowiem takie projekty wiążą się z nakładami finansowymi, a głosowanie wniosków w tej sprawie nie byłoby wiążące. I rzeczywiście, nie wiadomo, jaki charakter miałyby mieć takie wnioski, padły nawet stwierdzenia, że do tego powinien być przygotowany projekt uchwały, a nie „jakieś” wnioski. Z drugiej strony wydaje się, że prawo nie zabrania głosować nad wnioskami wynikającymi z dyskusji w danym temacie, jednak skoro nawet niektórzy wnioskodawcy zrozumieli literę prawa i wycofali swoje wnioski, a następnie przystali na skierowanie ich do komisji stałych, to brnięcie w zaparte przewodniczącego i wiceprzewodniczącego było dość kuriozalne.

Temu wszystkiemu przyglądali się seniorzy. Niektórzy zaczęli opuszczać salę stropową, ale raczej nie z powodu braku czasu. Należy zaznaczyć, że złożony wniosek przez Janusza Wójcika był bliźniaczo podobny do obietnic wyborczych Jacka Niesłuchowskiego. Być może przewodniczący liczył, że burmistrz Jerzy Wrębiak, któremu jest bardzo przychylny, ochoczo podejmie się realizacji tych obietnic, a przynajmniej uda się ogłosić połowiczny sukces głosując nad niewiążącymi wnioskami.

Niestety, politycznego „prztyczka w nos” Niesłuchowskiemu i Wójcikowi dały nawet ich klubowe koleżanki. Radne Renata Listowska i Renata Biss głosowały nad skierowaniem wniosków do Komisji, a więc do prac w takim trybie, o którym niemal wszyscy mówili przez ponad pół godziny.

Ostatecznie tylko Jacek Niesłuchowski i Janusz Wójcik głosowali przeciw skierowaniu wniosków do Komisji i dalszych prac nad nimi, które kompleksowo mają przygotować program pomocowy dla seniorów.

Słowem podsumowania można by przytoczyć jeden z aforyzmów: „Rozum i skrucha to dwie rzeczy, które zjawiają się zawsze zbyt późno”. Trzeba też pamiętać, że lepiej wyciągać wnioski, niż jałowo nad nimi procedować.