Pieniądze to nie wszystko – Felieton posła Pawła Grabowskiego z cyklu „Widziane z Wiejskiej”

0

Tematem, który zdominował debatę polityczną w ostatnich dniach jest strajk nauczycieli. I nie ma co się temu dziwić, bowiem edukacja dzieci i młodzieży dotyczy w istocie każdego z nas. Czy jednak chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze? Moim zdaniem nie, ponieważ polska oświata wymaga pilnej wręcz reanimacji.


Dla jasności, na wstępie podkreślam, iż uważam to za dalece niewłaściwe, aby nauczyciele – osoby, które kształcąc naszą młodzież, kreują przyszłość nas wszystkich – zarabiali kwoty bliskie pensji minimalnej lub wykraczające nieznacznie poza minimum. Dlatego też w tym kontekście popieram postulat godnych wynagrodzeń dla nauczycieli, które pozwoliłyby im skupić się przede wszystkim na tym, do czego zostali powołani – czyli na pełnieniu misji kształcenia dzieci i młodzieży.

Samo popieranie postulatów nauczycieli to jednak za mało aby coś zmienić. Potrzebne są konkrety, konkretna analiza sytuacji, wyciągnięcie konkretnych wniosków i podjęcie konkretnych działań. Jak już jednak wspomniałem – pieniądze to nie wszystko, dlatego pozwalam sobie zwrócić uwagę na szereg – ujmując rzecz najdelikatniej – mankamentów polskiej oświaty, których efektem są nie tylko niskie wynagrodzenia nauczycieli, ale ogólny bałagan i wynikające z niego marnotrawienie pieniędzy.

Prosty przykład: w jednej z opolskich miejscowości są dwie szkoły podstawowe, w których po reformie pani Zalewskiej uruchomiono ósme klasy. W jednej szkole do ósmej klasy chodzi czterech uczniów, w drugiej – sześciu. Burmistrz – kierując się zdrowym rozsądkiem – zawnioskował o połączenie tych klas, tak aby w jednej klasie uczyło się dziesięciu uczniów. Kuratorium odmówiło, w efekcie czego dziesiątki tysięcy złotych idzie na przysłowiowy przemiał lub przepalenie – jak kto woli.

Z drugiej strony, przykład z Niemiec: w jednej z niemieckich szkół, w ósmej klasie uczyło się 37 uczniów. Tamtejszy burmistrz zawnioskował o podział klasy na dwa oddziały, aby zwiększyć efektywność nauki. Niemieckie kuratorium odmówiło, ponieważ w Niemczech minimalny stan klasy po podziale powinien wynosić 20 uczniów. Okazuje się zatem, że dużo zamożniejszych Niemców nie stać na to, aby utrzymywać zbyt małe oddziały, tymczasem u nas nie ma z tym problemu – nikt się nie liczy z pieniędzmi. Dlatego jest, jak jest.
Małe oddziały to jedna z bolączek polskiej oświaty i źródeł niskich wynagrodzeń nauczycieli. Kolejnym, na który zwracają uwagę sami nauczyciele jest fakt, że wielu z nich musi pracować w dwóch albo i trzech szkołach, po to, aby wyrobić wymaganą liczbę godzin do pełnego etatu. Do tego dochodzą podwójne i puste roczniki, nieustannie zmieniające się programy, no i tzw. „papierologia”.

Mówiąc krótko, spotkałem się z takim poglądem, że nauczyciele mają już dość bycia traktowanymi jak przysłowiowe „worki z ziemniakami”. I wcale się im nie dziwię! Jestem w stanie zrozumieć pewne reformy, ale niech to ma wszystko „ręce i nogi”. W Finlandii reforma edukacji była poprzedzona siedmioletnimi przygotowaniami. U nas, w ciągu siedmiu lat mieliśmy bodaj dwie albo trzy reformy. Czy to jest normalne?

Powyższe przykłady to jedynie wierzchołek góry lodowej, dlatego uważam, że podjęcie poważnych rozmów na temat uporządkowania i uzdrowienia polskiej oświaty jest koniecznością. Te rozmowy z pewnością nie będą łatwe, ponieważ czas najwyższy porozmawiać o dalszym funkcjonowaniu karty nauczyciela, o bonie oświatowym, o nowych zasadach wynagradzania nauczycieli, które będą uwzględniały możliwości sowitego premiowania tych najlepszych.

Przyznam, że ja miałem szczęście do nauczycieli. Przez całą ścieżkę edukacji trafiałem na ludzi, którzy potrafili mnie zainteresować przedmiotami, których uczyli, ale również włożyli wiele trudu w moje wychowanie – co nie było rzeczą łatwą, biorąc pod uwagę mój trudny charakter. Dlatego też uważam, że właśnie tacy nauczyciele powinni mieć możliwość korzystania z premii dla najlepszych, bo w istocie takimi byli. Niestety polski system oświaty nie daje im takiej możliwości i to trzeba zmienić.

Polacy są narodem ciężko pracującym i płacącym wysokie podatki, dlatego stać nas na to, aby płacić godne wynagrodzenia nauczycielom, policjantom, strażakom etc. Sęk w tym, że mamy tak źle zorganizowane państwo, że miliony złotych są wyrzucane w błoto, zamiast trafiać tam, gdzie są one naprawdę potrzebne. Przykłady? Setki milionów złotych subwencji dla partii politycznych albo setki milionów złotych dotacji dla zagranicznych korporacji – czy to są wydatki ważniejsze niż godne pensje dla nauczycieli, policjantów czy też strażaków? Moim zdaniem absolutnie nie.

Kończąc, chciałem serdecznie pozdrowić wszystkich mieszkańców naszego powiatu, z którymi miałem przyjemność spotkać się ostatnio podczas zbiórki podpisów pod listą Kukiz’15 w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Informuję, że w naszym okręgu udało się nam zebrać ponad 15.000 podpisów i nasza lista została zarejestrowana jako pierwsza! Bardzo dziękuję za Wasze poparcie, które ogromnie mnie zmotywowało do działania!


Paweł Grabowski – radca prawny, poseł Kukiz’15. W wyborach parlamentarnych uzyskał mandat od ponad 4,5 tysiąca mieszkańców Opolszczyzny, mimo iż były to pierwsze wybory, w których kandydował i nigdy nie należał do partii politycznej. W Sejmie jest członkiem Komisji Finansów Publicznych, Komisji Gospodarki i Rozwoju oraz wiceprzewodniczącym Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Prowadzi również prace Podkomisji ds. mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw. W naszym regionie najłatwiej umówić się z nim telefonicznie, pod numerem tel. 690 226 236.