Odwiedziliśmy brzeskich fryzjerów, żeby sprawdzić jak wygląda powrót po kwarantannie. Klienci dopisują, a nowe zasady nie są wcale takie straszne

0

Ponieważ od dzisiaj można wybrać się do swojego fryzjera lub barbera, odwiedziliśmy brzeskie salony, żeby przekonać się jak sobie radzą po długiej przerwie. Wszędzie dopisali klienci, a więc nie ma mowy o złych humorach. Nowe zasady oraz obostrzenia sanitarne nie są bardzo kłopotliwe.

Pan Grzegorz, otwierał swój salon berberski na ul. Robotniczej z początkiem lutego. Epidemia nie pozwoliła mu więc podziałać zbyt długo. Jak sam mówi, nie przejął się tym aż tak bardzo, ponieważ zdołał już pozyskać kilkunastu wiernych klientów, a poza tym nie boi się żadnej pracy i umie robić wiele rzeczy. Dlatego spokojnie przetrwał czas, gdy jego salon musiał być zamknięty.

barber

– W moim przypadku tarcza nie zadziałała. Do dzisiaj nie dostałem nie tylko pieniędzy, ale nawet odpowiedzi z urzędu. Na dobrą sprawę, nie wiem czy mój wniosek został prawidłowo złożony. Zero informacji – mówi Grzegorz.

W moim przypadku tarcza nie zadziałała

Salon Pana Grzegorza ruszył dzisiaj pełną parą. Od rana dzwonią telefony a klienci zapisują się na listę. Okazuje się, że grafik jest już pełny i nie ma szans, żeby w tym tygodniu upchnąć jeszcze kogokolwiek.

– Wygląda na to, że mam wiernych klientów, bo wszyscy, którzy do mnie dotarli już solidnie zarośli – dodaje z uśmiechem.

– Zdaję sobie sprawę, że będzie teraz więcej pracy, ale nowe zasady mnie nie przerażają, bo zakłady fryzjerskie musiały zawsze spełniać wysokie standardy sanitarne. Jedyny problem, to że nie można z klientami wypić kawki i poplotkować na spokojnie z klientkami – mówi Krystian Libner z Moreno na ul. Piastowskiej.

Moreno fryzjer

Klientkami Pana Krystiana są głównie kobiety. Okazuje się, że przez kilka lat obecności na rynku, dorobił się już sporej grupy wiernych klientek. Nie mogły się one już doczekać na pierwszą wizytę po kwarantannie.

– To jest bardzo miłe, że klienci o mnie pamiętają i wrócili. Kajecik mam wypełniony na najbliższe dwa tygodnie. Panie zapisują się bardzo chętnie – stwierdził właściciel Moreno.

System obszedł się z jego firmą bardzo delikatnie. Dostał już pieniądze z tzw. tarczy, a właściciele lokalu, w którym mieści się jego salon, obniżyli czynsz.