Belgijscy lekarze napisali stanowcze listy do swojego rządu w sprawie koronawirusa

0

O tym, że koronawirus poróżni społeczeństwo niemniej niż tematy polityczne, było pewne od samego początku. Przecież ludzie znają się na wszystkim, więc dlaczego np. kominiarze, budowlańcy, dziennikarze, czy adwokaci, nie mogą zajmować się medycyną? Owszem! Mogą, wystarczy skończyć studia na facebooku i w samej Polsce mamy miliony wirusologów kwestionujących covid-19. To właśnie ta grupa ludzi jest wyspecjalizowana w temacie epidemii, ale druga strona sporu w niczym im nie ustępuje, bo przecież oni także mają w swoich domach laboratoria medyczne, w których przeprowadzili badania naukowe i już wiedzą, że przed „zabójczym wirusem” uchroni ich kawałek szmatki na nosie i ustach. Jakiś pan Marian usłyszy, że maseczka go zabezpieczy i koniec tematu, człowiek gotów w niej spać. Kończąc tę lawinę ironii należy wskazać, że nieco inaczej jest z prawdziwym środowiskiem medycznym, bo to rzeczywiście jedyna grupa, która może mieć pojęcie o tym, co się naprawdę dzieje. Prawdziwy problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy nawet w tym środowisku są rozbieżne opinie.


Zanim przejdziemy do tytułowych listów belgijskich lekarzy, warto rozruszać szare komórki i coś sobie wyjaśnić. Na całym świecie nie brakuje osób, które widziały UFO. Dyskusja z kimś takim może być interesująca, ale ostatecznie i tak niczego nowego nie wniesie. Podobnie jest z debatą o epidemii koronawirusa, bo przecież statystyczny Kowalski nie ma o tym żadnego pojęcia. Na dodatek badania międzynarodowych organizacji PISA i OECD dowodzą, że trzy czwarte Polaków nie rozumie tego, co czyta. Analfabetyzm funkcjonalny – bo tak się to nazywa – powoduje, że nie potrafimy zrozumieć ulotki produktu, instrukcji obsługi pralki, ani nawet prostej notatki prasowej.

W takich warunkach nie ma większego sensu prowadzić społecznej debaty na temat czegoś, co nie zostało dokładnie zbadane przez specjalistów, i aby zobrazować, jakich argumentów w tej debacie się używa, można przytoczyć sytuację pasażerów lądującego samolotu: Na pokładzie jest cisza, kapitan ląduje i dalej nic. Samolot się zatrzymuje i pasażerowie wysiadają. Ale wystarczy jeden pan Marian (imię przypadkowe – red.), który zacznie bić brawo, i zaraz połowa samolotu zaczyna klaskać razem z nim. Właśnie tak wygląda rozmowa o koronawirusie. Marian powie, że go nie ma i dziesiątki „ekspertów od wirusologii” zacznie to powtarzać, albo w drugą stronę – Marian powie, że koronawirus niesie śmiertelne żniwo i dziesiątki „ekspertów od epidemiologii” mu przytakną.

Należy zwrócić uwagę, że bycie kolegą Mariana może być czasami zabawne, ale w niektórych przypadkach wręcz żałosne. Jesteś dobrym księgowym, to zajmuj się rachowaniem, a nie wirusologią na facebooku. Warto robić to, na czym się znamy i samemu podejmować decyzje, analizować treści, które czytamy, rozróżniać kto co mówi, i o czym mówi. Przy zakupie auta bierzmy pod uwagę rady mechaników samochodowych, przy budowie domu ufajmy inżynierom, po poradę prawną idźmy do kancelarii adwokackiej, a w kwestiach medycznych nie oglądajmy się na pana Mariana, który medycynę „studiował” w internecie.

W tym kontekście jeden z internautów zainteresował nas listem otwartym belgijskich lekarzy, którzy wyrażają poważne obawy odnośnie prowadzonej narracji o „zabójczym wirusie”. Ich zdaniem zagrożenie covid-19 jest wyolbrzymiane, a polityka rządu belgijskiego w zakresie wprowadzanych restrykcji nieadekwatna do sytuacji. Oczywiście źródło tego listu, na które wskazuje internauta jest wątpliwej wiarygodności (killuminati.pl), bo nie ma tam żadnego adresu do redakcji, żadnego numeru telefonu, po prostu nie wiadomo co to za twór, kto tym steruje, a w dodatku publikując ten list, wskazują na kolejne źródło: henrymakow.com, gdzie można np. kupić sobie książkę o tematyce – illuminati.

Szkoda czasu na taką zabawę, bo nawet zdjęcie jakim został opatrzony artykuł na stronie killuminati.pl jest jedynie screenem z wideo zamieszczonego na twitterze przez dr Nisreen Alwan, pochodzącego z 17 maja bieżącego roku, kiedy to belgijscy lekarze protestowali, bo rząd uchwalił prawo, które zezwalało na rekrutację pielęgniarek bez kwalifikacji, a zarobki w szpitalach były bardzo niskie. Co więcej, wówczas belgijscy lekarze alarmowali, że Belgia ma jeden z najwyższych wskaźników śmiertelności covid-19 na świecie. 

 

Coś jednak nie dawało nam spokoju i zaczęliśmy szukać głębiej. Ostatecznie poszliśmy za odwołaniem do strony aier.org (American Institute for Economic Research), na której znajduje się pełna treść listu belgijskich lekarzy w języku angielskim. Brakowało tylko oryginału listu, a przecież skoro 400 specjalistów z Belgii się pod nim podpisało, to sprawa powinna być głośna, taki manifest nie mógł przejść bez echa.

W końcu zaczęliśmy przeglądać belgijskie media i rzeczywiście, poważne, opiniotwórcze gazety i portale (Knack.be, dziennik HLN.be), informowały o tej sprawie już kilka tygodni temu. List belgijskich lekarzy nie jest internetowym fake newsem, a dodatkowo podpisuje się pod nim coraz więcej osób! Na chwilę obecną zrobiło to 494 lekarzy, 1570 pracowników służby zdrowia oraz 10957 obywateli. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że wśród sygnatariuszy są: dermatolodzy, dentyści, lekarze ogólni, anestezjolodzy, okuliści, reumatolodzy, psychiatrzy, ginekolodzy, chirurdzy, kardiolodzy, pediatrzy, a także pojedyncze przypadki anonimowych wirusologów.

W jakiej sprawie apelują lekarze z Belgii? Każdy świadomy czytelnik powinien sam przeczytać ten dokument, bez manipulacji tłumaczeniem z języka niderlandzkiego na angielski, albo z języka angielskiego na polski. List jest naprawdę długi, a kontrowersyjne wątki odwołują się do źródeł zewnętrznych. Co ważne, lekarze nie kwestionują obecności wirusa, ale sposób walki z nim oraz wyolbrzymioną jego śmiertelność. Ich zdaniem używane testy w diagnostyce koronawirusa są niewiarygodne, stosowanie maseczek przez osoby zdrowe jest nieskuteczne, a dodatkowo powoduje to skutki uboczne dla zdrowia, podobnie jak sama izolacja społeczna w kontekście zdrowia fizycznego i psychicznego.

„My, belgijscy lekarze i pracownicy służby zdrowia, chcielibyśmy w ten sposób wyrazić nasze poważne obawy w związku ze stanem rzeczy w ostatnich miesiącach wokół wybuchu wirusa SARS-CoV-2 (…) Twierdzimy, że środki mające na celu opanowanie koronawirusa są nieproporcjonalne i powodują więcej szkód niż dobra” – czytamy na wstępie listu otwartego.

Pełna treść dokumentu wraz z możliwością wyrażenia jego poparcia jest dostępna na specjalnej stronie internetowej https://docs4opendebate.be/open-brief/

A teraz uwaga! Wczoraj (25.09), rozgłośnie radiowe i telewizyjne belgijskiego nadawcy VRT Nieuws opublikowały inny list otwarty, innych lekarzy belgijskich. Lekarze ogólni, lekarze medycyny ratunkowej i lekarze intensywnej medycyny wzywają w nim belgijski rząd do szybkiego dostosowania środków przeciwko walce z koronawirusem. Zdaniem przewodniczącego lekarzy medycyny ratunkowej oraz prezes stowarzyszenia intensywnej medycyny, belgijska Rada Bezpieczeństwa Narodowego musi podjąć natychmiastowe działania, aby uniknąć powtórki z wiosny, bo liczba infekcji covid-19 wymyka im się spod kontroli, a łagodzenie restrykcji sanitarnych przyniesie katastrofalne skutki. 

Artykuł belgijskiego VRT Nieuws zawiera pełną treść listu otwartego belgijskich lekarzy skierowanego do władz tego kraju. W tym przypadku również polecamy, aby świadomy czytelnik sam sobie go przetłumaczył bez manipulacji językowych – dostępny TUTAJ.

Którzy lekarze mają rację? To zapewne rozstrzygną facebookowi „wirusolodzy”, „epidemiolodzy”, „prawnicy” i „medioznawcy”.