Gminna spółka EKO Skarbimierz zbierała i przetwarzała odpady bez zezwolenia! Były prezes „radzi nam”, abyśmy nie zajmowali się tą sprawą

0
Nawet w 2020 roku na teren należący do EKO Skarbimierz przyjeżdżały ładunki z odpadami budowlanymi

Ponad 22 tysiące ton odpadów przyjęła i przetworzyła poza instalacjami i urządzeniami w procesie odzysku spółka EKO Skarbimierz. Podmiot w 100% jest własnością Gminy Skarbimierz. Według inspektorów WIOŚ w Opolu, spółka zrobiła to bez wymaganego zezwolenia. Sprawa wyszła na jaw dzięki naszej dziennikarskiej pracy.


Wiele nieprawidłowości, których władze Skarbimnierza nie widziały
Naruszeń związanych ze składowaniem odpadów przez EKO Skarbimierz jest sporo. Niestety, ale nikt do tej pory nie traktował tego problemu poważnie. Były już prezes gminnej spółki (od 1. listopada jest nowy – red.) radzi nam, abyśmy się tą sprawą nie zajmowali, bo jest ona „gówniana”. O co chodzi?

Od wielu lat tereny gminy Skarbimierz toną w różnego rodzaju odpadach. Proceder kwitnie nie tylko na terenach prywatnych, ale także na gruntach należących do zasobów gminy. Bywało tak, że pod pretekstem rekultywacji gruntów, do gleby lądowały odpady budowlane. Radni miejscy wielokrotnie składali interpelacje odnośnie nielegalnych wysypisk śmieci, ale odpowiedzi władz gminy były wręcz kuriozalne. Jak to w ogóle możliwe, że wójt Andrzej Pulit nie reagował, a inspektor Mateusz Sadowski nie widział żadnych nieprawidłowości, które dostrzegali zwykli mieszkańcy? Teraz, gminna spółka może zostać obciążona nawet milionowymi kosztami.

Spółka należąca do gminy zbierała i przetwarzała odpady bez zezwolenia
Od kilku miesięcy do naszej redakcji docierały sygnały, że EKO Skarbimierz przetwarza odpady nielegalnie. Nie tylko radni, ale głównie mieszkańcy gminy alarmowali nas, że spółka zasypuje gruzem stawy, a na terenach należących do firmy znajdują się dziesiątki tysięcy ton odpadów przywożonych z różnych budów. Co więcej, składowany miał być nie tylko gruz, ale także stary, sfrezowany asfalt z remontowanych dróg.

– „To jest wielki przekręt, oni dawno nie mają żadnego pozwolenia, a odpady są przyjmowane. Niech ktoś to w końcu sprawdzi, zrobi jakąś kontrolę w firmie, bo te śmieci przyjeżdżają nie tylko z budów realizowanych w naszej gminie, ale także z Brzegu, z całego powiatu” – informował naszą redakcję jeden z mieszkańców gminy, który z oczywistych względów prosił o zachowanie anonimowości.

Po przeanalizowaniu m.in. zdjęć satelitarnych widać jak na dłoni, że tereny należące do EKO Skarbimierz były dosłownie zalewane tysiącami ton odpadów.

Podczas gromadzenia materiałów wyszło na jaw, że spółka nie tylko działa bez ważnego pozwolenia, ale także na jej terenie znajdują się rodzaje odpadów, na które nigdy nie miała wydanej decyzji.

Od stycznia 2016 r. EKO Skarbimierz przyjmowało i przetwarzało odpady bez pozwolenia

WIOŚ wszczął kontrole po naszym zawiadomieniu
Ta sprawa sięga 2009 roku. Po uzyskaniu opinii wójta Andrzeja Pulita, Starostwo Powiatowe w Brzegu wydało dla EKO Skarbimierz decyzję w zakresie zbierania i odzysku odpadów w miejscowości Skarbimierz-Osiedle. Pozwolenie określało szczegółowe zasady, w tym sposób i miejsce takiej działalności, rodzaj i ilość zbieranych odpadów, a także sposób ich odzysku. To szeroki opis warunków, jakie spółka musiała spełniać. Istotne jest także to, że decyzja na zbieranie i przetwarzanie dotyczyła tylko 4 rodzajów odpadów i w katalogu tym nie było np. sfrezowanego asfaltu. Kluczowe jednak jest to, że na początku stycznia 2016 roku pozwolenie straciło ważność na mocy art. 232 ust. 2 ustawy o odpadach, a więc od tego dnia EKO Skarbimierz nie miało prawa przyjąć nawet jednego kilograma odpadów, a przyjęło i przetworzyło ponad 22 tysiące ton!

Tymi śmieciami budowlanymi były zasypywane stawy i zagłębienia na kilku działkach należących do spółki. Pojawiały się tam nie tylko gruz, ale także hałdy sfrezowanego asfaltu. Kiedy radni składali w tej sprawie interpelacje, wójt Pulit i inspektor Sadowski uważali, że wszystko jest zgodnie z prawem. Nie wiadomo tylko, czy konsekwencją takiego zachowania był brak podstawowej wiedzy, czy celowe wprowadzanie radnych i mieszkańców w błąd.

Pod koniec lipca br. nasza redakcja przesłała zgromadzone wcześniej informacje do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Opolu. Opisy sytuacyjne, materiały zdjęciowe, w tym chronologicznie obrazujące teren zdjęcia satelitarne. Kilkanaście dni później WIOŚ rozpoczął kontrolę w EKO Skarbimierz.

Seria nieprawidłowości w gminnej spółce
W okresie od stycznia 2016 do lutego 2017 r. spółka gminna EKO Skarbimierz bez wymaganego zezwolenia przyjęła i przetworzyła poza instalacjami i urządzeniami w procesie odzysku R5 ponad 22 tysiące ton odpadów o kodzie 17 05 04 (Gleba i ziemia, w tym kamienie). Stwierdzono również, że firma EKO Skarbimierz magazynuje odpady o kodzie 17 09 04 (Zmieszane odpady z budowy, remontów i demontażu), 17 03 02 (Mieszanki bitumiczne inne niż wymienione w 17 03 01) oraz odpady o kodzie 16 01 22 (Inne niewymienione elementy) bez wymaganej decyzji określającej sposób, miejsce oraz rodzaj magazynowania odpadów. W trakcie kontroli stwierdzono również, że we wschodniej części działki należącej do EKO Skarbimierz zgromadzone zostały odpady destruktu asfaltowego, smoły, odpadów budowlanych i poremontowych oraz odpadów pochodzących z demontażu pojazdów, a w centralnej części działki znajdowała się zwałowana hałda frezowiny.

To nie koniec. Inspektorzy WIOŚ w trakcie kontroli ustalili, że odpady bitumiczne zostały przekazane innej firmie z Brzegu, jednak w trakcie ponownej kontroli okazało się, że zwałowana hałda frezowiny nie została usunięta. Ponadto, firma EKO Skarbimierz przekazała odpady o kodzie 16 02 13 (Zużyte urządzenia zawierające niebezpieczne elementy) i 16 02 14 (Zużyte urządzenia inne niż wymienione w 16 02 09 do 16 02 13) kolejnej firmie z Brzegu, która nie posiadała wymaganego pozwolenia na gospodarowanie takim rodzajami odpadów.

– „W związku z przeprowadzoną kontrolą wydane zostało zarządzenie pokontrolne, zobowiązujące Przedstawiciela firmy Eko-Skarbimierz Sp. z o.o., ul. Akacjowa 9, 49-318 Skarbimierz-Osiedle do wyliczenia należnej opłaty podwyższonej za magazynowanie odpadów bez wymaganej decyzji określającej sposób i miejsce magazynowania oraz złożenie Marszałkowi Województwa Opolskiego wykazu zawierającego informacje i dane wykorzystane do ustalenia wysokości opłaty. Zostanie także wszczęte postępowanie administracyjne za przetwarzanie odpadów w okresie od stycznia 2016 r. do lutego 2017 r. bez wymaganej decyzji” – informuje Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Opolu.

Kary i opłaty mogą być bardzo wysokie
Wykryte nieprawidłowości przez WIOŚ to dopiero początek. Administracyjna kara pieniężna za zbieranie lub przetwarzanie odpadów bez wymaganego zezwolenia wynosi nie mniej niż 10 000 zł i nie może przekroczyć 1 000 000 zł, jednak to także nie oznacza końca kłopotów. Prawdziwym problemem może być naliczenie tzw. opłaty podwyższonej za magazynowanie odpadów bez wymaganej decyzji.

Wysokość opłaty podwyższonej zależy od ilości i rodzaju składowanych odpadów, a także czasu ich składowania (za każdą dobę) oraz przelicznika w zależności od naruszenia. Wzór jest bardzo prosty: Opłata podwyższona = S × W × M × D [zł], gdzie S − oznacza jednostkową stawkę opłaty za umieszczenie 1 tony danego odpadu na składowisku, W − współczynnik przeliczeniowy, M − masa odpadów umieszczonych na składowisku [tony], D − czas składowania odpadów bez pozwolenia [doby].

Na przykład: w miejscowości „XYZ” w 2016 r. funkcjonowało składowisko odpadów nieposiadające decyzji, które przyjęło 22 000 ton odpadów (gleba i ziemia). Łączny czas składowania wynosił 365 dni. Jednostkowa stawka opłaty za ten rodzaj odpadu w 2016 roku to 12,67 zł/Mg (za tonę). Współczynnik przeliczeniowy za takie naruszenie wynosi 0,05, a więc… opłata podwyższona = 12,67 zł/Mg × 0,05 × 22 000 Mg × 365 dni = 5 087 005 zł.

Tak, to ponad 5 milionów złotych, a przypadków na tak wysokie kary nie brakuje. W 2016 roku prawie 6,5 mln złotych musiała zapłacić spółka miejska w Łomży. Marszałek Województwa Podlaskiego decyzją z 2016 r. wymierzył MPGKiMZB opłatę podwyższoną z tytułu magazynowania odpadów bez wymaganej decyzji określającej sposób i miejsce magazynowania odpadów. Rada Miejska Łomży miała wątpliwości co do słuszności naliczenia takich opłat, a sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że przepis podwyższający opłatę za składowanie odpadów bez zezwolenia jest zgodny z Konstytucją i naliczane proporcje pomiędzy zapewnieniem przestrzegania wymogu składowania odpadów, a dolegliwością finansową obciążającą podmiot, są właściwe.

Ile kary administracyjnej oraz opłaty podwyższonej zapłaci EKO Skarbimierz za zebranie i przetworzenie bez pozwolenia ponad 22 tysięcy ton odpadów? Na razie nie wiadomo, bo postępowanie administracyjne trwa. Do sprawy będziemy wracać.