Grodkowskie kapliczki św. Jana Nepomucena

0
Zdjęcia kapliczek św. Jana Nepomucena w Grodkowie. Z lewej przy ulicy Elsnera, a z prawej przy ulicy Sienkiewicza

Felieton Wandy Cebulki z cyklu: Niezwykle ciekawe fakty z historii Grodkowa i okolic.

Już od czasów wczesnośredniowiecznych, kiedy następowała powolna chrystianizacja na naszych ziemiach, rozwinął się również kult chrześcijański. Zanim zaczęto wznosić świątynie w nowo powstających osadach, na ich obrzeżach przy rozdrożach stawiano krzyże, a w późniejszych czasach także kapliczki. Oznaczały one szlak wędrowny, jak i miejsce odpoczynku, modlitwy dla podróżnych.

Dziś, widząc taki obiekt z dala w szczerym polu, zastanawiamy się, dlaczego tam stoi. A to po prostu jest znak, że niegdyś prowadziła tamtędy droga.
Na przestrzeni wieków rozwijał się również kult świętych i na dowód głębokiej wiary stawiano ku ich czci kapliczki. Niekiedy przypisywano świętym nadzwyczajną moc, wówczas budowano takie obiekty w intencji wdzięczności za opiekę czy ocalenie.
W XVIII wieku, szczególnie na ziemiach czeskich, bardzo mocno zakorzenił się kult św. Jana Nepomucena. Na Ziemi Grodkowskiej, która była pod dużym wpływem kultury czeskiej poprzez wcześniejszą wielowiekową przynależność do tego państwa, również wybudowane zostały kapliczki ku czci tego świętego. Do dziś w Grodkowie stoją dwa takie obiekty kultu, które po II wojnie zmieniły swoje przeznaczenie.

Pierwsza kapliczka św. Jana Nepomucena znajduje się w południowej części miasta i usytuowana jest tyłem do drogi przy ul. Sienkiewicza. Wiele osób pewnie zastanawia się dlaczego. Trudno to sobie wyobrazić, ale w tamtych czasach ul. Sienkiewicza prowadząca dziś z rynku po prostu nie istniała. W XVIII wieku miasto było otoczone jeszcze murem, a główny trakt wychodził tylko przez bramę Nyską na obecną ul. Krakowską. Dopiero za rzeczką, kanałem młyńskim i stawem, było rozwidlenie dróg. Widoczne jest to jeszcze dziś po usytuowaniu budynku młyna (ruin), który odbiega w prawo od ulicy Krakowskiej. Tam właśnie przebiegała główna droga obok kapliczki św. Jana Nepomucena, łącząc się z dzisiejszą ul. Kościuszki, dawniej Feldstraße.
Dopiero w XIX wieku po zburzeniu murów, kilku budynków, zasypaniu fosy i starego stawu młyńskiego poprowadzono nową drogę w kierunku Nysy, nazwaną Neißer Straße – obecną Sienkiewicza. Po II wojnie poszerzając plac przy młynie, drogę łączącą obie ulice zlikwidowano, co spowodowało taki efekt. Dziś wielowiekowy kult św. Jana Nepomucena zanikł, figura zaginęła, a po długim zapomnieniu kapliczka została odremontowana. Wstawiono tam kilka figurek Matki Boskiej i Pana Jezusa oraz kwiatki.

Drugim takim obiektem sakralnym jest kapliczka św. Jana Nepomucena, która została wybudowana we wschodniej części miasta, za bramą Lewińską, nad stawem przy starym szlaku prowadzącym do Lewina Brzeskiego. Budowa jej związana jest z pewną wcześniejszą legendą o miłości, zazdrości i zemście.
Przed wiekami, kiedy to Grodków był małą osadą otoczoną stawami i lasami, hordy Mongołów koczowały w pobliżu miasta. W miejscu, gdzie dziś znajduje się kapliczka św. Jana Nepomucena, stała dziwna budowla w kształcie ośmiokąta, bez okien a jedyne wejście było ukryte pod kamienną płytą, zwana była wieżą Mongołów. To z tamtego miejsca wojowie wraz ze swoim przywódcą Hinguchanem napadali na okoliczne osady, rabując je i paląc.

Pewnego razu Chan, który nie grzeszył urodą (jego wyglądu bała się własna matka), zakochał się szalenie w pięknej hrabiance o imieniu Eldesa mieszkającej w sąsiedztwie. Pomimo że posiadał już wiele żon, zauroczony jej urodą, postanowił porwać ją i uprowadzić, zabijając przy tym jej ojca. Ukochaną sprowadził do wieży i wraz z innymi żonami zamieszkali razem. Z tym faktem nie mogły pogodzić się kobiety mongolskie. Z zazdrości postanowiły raz na zawsze pozbyć się konkurentki, podając jej truciznę, a następnie potajemnie zakopały jej zwłoki pod wieżą. Hinguchan dowiedział się o tym spisku i w przypływie wściekłości postanowił zemścić się na kobietach, paląc je żywcem. Wojowie, widząc szaleństwo wodza, postanowili wysadzić w powietrze całą budowlę. Chan zginął pod gruzami.
Miejsce to długo było omijane szerokim łukiem. Z opowieści przekazywanych przez pokolenia wynikało, że przez kilka wieków działy się tam przedziwne zjawiska. Wędrowcy wiele opowiadali o sytuacjach, jakie ich spotkały w tym miejscu.

W XVIII wieku ludność z pobliskiej wsi Tarnów Grodkowski postanowiła wybudować na tym miejscu kapliczkę św. Jana Nepomucena, aby zapobiec dalszym mrocznym incydentom, które przez cały czas były przeszkodą w przemieszczaniu się najkrótszą drogą z miasta to tejże wsi.
Po II wojnie figura św. Jana Nepomucena zaginęła, a kapliczka popadała przez lata w ruinę. Teren, na którym stoi obiekt kultu, został sprzedany pod zabudowę prywatnemu inwestorowi, który ogrodził go wraz z kapliczką.
Około dwudziestu lat temu kapliczka została wyremontowana przez właściciela. Wstawiono obraz św. Antoniego z Dzieciątkiem Jezus. Dziś ponownie popada w ruinę, jednak remont jej jest niemożliwy, ponieważ jest pod nadzorem konserwatora, który zabrania jakichkolwiek działań.

Z opowiadań obecnych mieszkańców można dowiedzieć się, że teraz również zdarzają się tam przedziwne sytuacje, a duch Eldesy w postaci gołębicy wciąż krąży nad tym miejscem.

Wanda M. Cebulka