Trzy plus zero nie da osiemnaście. Burmistrz i radni żonglują rządowym dofinansowaniem [FELIETON]

0
W 2016 roku burmistrz Wrębiak zaprosił radnych do sprawdzenia działania rezontora i przedstawił koncepcję budowy murowanego basenu w zbiorniku wodnym przy ul. Korfantego

Jerzy Wrębiak po niespełnionych obietnicach przywrócenia kąpieliska w stawie przy ul. Korfantego, postanowił wybudować trzy niecki basenowe na skarpie graniczącej z ul. Poznańską i Toruńską. Całe zadanie wraz z przebudową budynku „Wodnika” ma kosztować ok. 18 milionów złotych, a otrzymane dofinansowanie wynosi zaledwie 3 mln. W budżecie miasta nie ma na to żadnych środków, a więc nie potrzeba szczególnej wiedzy żeby zrozumieć, że 3 + 0 nie da 18. Chyba, że ktoś kalkuluje politycznie.



Rządowe dofinansowanie 3 mln złotych może zostać wykorzystane na dwa sposoby
Pierwszy to taki, że radni pozwolą burmistrzowi zaciągnąć kilkunastomilionowy kredyt i wówczas kredyt plus rządowe wsparcie pokryją realizację obietnicy wyborczej Jerzego Wrębiaka. Oczywiście zadłużenie zamyka na kolejne lata drzwi do przebudowy basenu krytego przy ul. Wrocławskiej, ale takie rozwiązanie dla burmistrza, to jak upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Swój sukces wyrzeźbi na trzech nieckach zrobionych za wielomilionowy kredyt, a pomysł radnych o kompleksie basenów przy ul. Wrocławskiej przepadnie. A nie jest to nowy pomysł, bo radni od 2018 roku prosili o podjęcie działań w tym kierunku, jednak włodarz i jego koalicjanci skutecznie blokowali „Wrocławską”, dlatego do dzisiaj nie powstała dokumentacja projektowa.

Drugą opcją na wykorzystanie rządowego dofinansowania jest zmiana zakresu kosztu i przedmiotu inwestycji przy ul. Korfantego. Radni proponują, aby za 3 mln zł wyremontować budynek „Wodnika” i zbudować strefę rekreacji z placem zabaw oraz zapleczem sanitarnym. Wówczas nie zachodzi konieczność zaciągania kredytu na niecki, jednak takie rozwiązanie blokuje burmistrz. Jerzy Wrębiak chce kredyt, o którym głośno nie mówi. Plan jest jasny – wybudować niecki na skarpie przed wyborami w 2023 roku.

Żonglerka rządowym dofinansowaniem
Większość Rady Miejskiej nie chciała zgodzić się na zadłużanie miasta w celu budowy tzw. „wanien na skarpie”, co zamroziłoby możliwość rozbudowy basenu na ul. Wrocławskiej. Burmistrz nie zamierza rezygnować ze swojej wizji i nie zgadza się na propozycję radnych o budowie na skarpie strefy rekreacji z placem zabaw i innymi atrakcjami, ale bez niecek.

Z tego względu Regionalna Izba Obrachunkowa w Opolu wyraziła zastrzeżenia do kwietniowej uchwały w sprawie zmian w budżecie i stwierdziła nieważność jednego punktu uchwały w sprawie zmian w wieloletniej prognozie finansowej. RIO stoi na stanowisku, że wprowadzone przez radnych zmiany leżą w wyłącznej kompetencji burmistrza, a on sam nie wyraził na nie zgody.

To jednak nie rozwiązuje sporu, bo z kolei zgoda na kredyt lub samo podejmowanie uchwał leży w wyłącznej kompetencji radnych, a nie burmistrza. Oznacza to tyle, że jeśli żadna ze stron nie zrobi kroku w tył, to rządowe dofinansowanie nie będzie wykorzystane.

Winni nie będą radni lub burmistrz, tylko radni i burmistrz
Rada Miejska dała burmistrzowi pomysł na co wykorzystać 3 mln złotych, ale Jerzy Wrębiak blokuje tą propozycję i igra z widmem cofnięcia dofinansowania. Z drugiej strony radni blokują budowę niecek, którą musieliby sfinansować kredytem. O referendum mówią zaś wszyscy, ale nikt nie rwie się do jego organizacji – a to błąd podstawowy i niewybaczalny.

Referendum, szczególnie w obecnej sytuacji, kiedy burmistrz i radni nie mogą się dogadać, pozwoliłoby zdecydować mieszkańcom, czy chcą zadłużyć miejską kasę i wybudować trzy letnie niecki na skarpie przy ul. Korfantego, czy wolą zaciągnąć kredyt na rozbudowę basenu krytego ze strefą SPA i letnim basem przy ul. Wrocławskiej. Samorządowcy mogliby nawet honorowo zadeklarować, że nie będą brali pod uwagę wymaganej frekwencji, a głos mieszkańców zostanie uznany bezwzględnie. Jeśli większość brzeżan chce zadłużyć miasto na niecki przy Korfantego, to OK. Jeśli wolą zadłużyć miejską kasę na rozbudowę obiektu krytego wraz z letnim basenem przy Wrocławskiej, to dlaczego tego nie zrobić?

Bo politycy zawsze wiedzą „lepiej”
Obecna atmosfera rzeczywiście nie jest najlepsza do szukania kompromisów. Jerzy Wrebiak nie rezygnuje z żadnej okazji, aby zaatakować w przeróżnych mediach radnych opozycji. A przecież potrzebuje od nich zgodę na kredyt. To dość dziwna strategia włodarza, jednak być może właśnie o to chodzi. Więcej oktanów w politycznym paliwie mają spory, niż negocjacje.

Tajemnicą poliszynela jest również to, że do basenowego tematu przyłączają się nawet władze powiatu brzeskiego. A ewentualne wsparcie dla „pisowskiego” burmistrza od „platformianego” starosty, byłoby świetną okazją do kolejnej rozgrywki politycznej. W sumie to takie „makao i po makale” ze strony Jerzego Wrębiaka. Działacze Platformy Obywatelskiej nie będą mogli w kampanii wyborczej odezwać się słowem na temat niecek na skarpie.

Nawet jeśli teoretycznie okazałyby się bublem lub strzałem w dziesiątkę, ale mieszkańcom osiedla zacznie przeszkadzać większe natężenie ruchu samochodowego, hałas, albo jakieś pielgrzymki po tańsze hot-dogi i piwo w osiedlowych sklepach, to partyjni działacze PO nie będą mogli skrytykować burmistrza z PiS, bo sami go w tym wspierali.

Do ugrania mają za to coś innego. Jeśli niecki na skarpie rzeczywiście będą super, to być może Jerzy Wrębiak zaprosi ich na oficjalne otwarcie z przecięciem wstęgi. Zamiast wytykania sobie błędów i wylewania gorzkich żali na cyklicznie zwoływanych konferencjach prasowych w trakcie kampanii wyborczej, złapią się za ręce, powiedzą, że działają ponad podziałami, zaśpiewają wspólnie „Kumbaya My Lord” i dadzą nura do basenowej niecki. A radni opozycji? O ile tacy jeszcze będą, to pójdą na Wrocławską podtrzymywać stropy krytego basenu, którego funkcjonowanie bez gruntownego remontu stanie pod wielkim znakiem zapytania.

Zwolennik Referendum