Olimpia Lewin Brzeski wygrała mecz o podwójną stawkę! [GALERIA]

0

GKS Głuchołazy prowadził grę i stworzył więcej sytuacji, ale to Olimpia Lewin Brzeski zdobyła więcej bramek, wygrała u siebie 2-0 i dopisała do swojego konta cenny komplet punktów.

– Daliśmy z siebie sto dwadzieścia procent, zagraliśmy na zero z tyłu, a to, co mieliśmy z przodu, w większości wykorzystaliśmy – mówił Maciej Salak, piłkarz Olimpii. – Cieszymy się, bo borykamy się z problemami, nie mamy najlepszej sytuacji w tabeli i musimy wychodzić z opresji. wyszliśmy z opresji, cały mecz był trudny, szczególnie w takich warunkach.
Kiepska pogoda i puste trybuny sprawiły, że atmosfera spotkania od początku była ponura. W dodatku żadna z drużyn przez pierwsze pół godziny meczu nie grzeszyła dynamiką. Jednym słowem widowisko było rozczarowujące, ale powoli się rozkręcało.
Od początku przebieg meczu kontrolowali goście z Głuchołaz. Wywalczyli oni więcej okazji i częściej strzelali na bramkę. Rzadziej robili to lewinianie, a najbliżej z nich tuż przed przerwą był Piotr Mendak, który trafił obok górnej części słupka.
Początek drugiej połowy przypominał nieco pierwsze minuty poprzedniej części meczu. Gry nie ułatwiał fatalny stan boiska, które w ciągu ostatnich dni mocno podmokło. Dużo było więc niedokładności i upadków.

– Boisko zawsze jest dobrze przygotowane. Jednak pogoda znacznie pogorszyła jego stan, ale nie na tyle, żeby nie dało się rozegrać meczu – ocenił Maciej Salak. – Było trudno, rywal grał ofensywnie i stwarzał zagrożenie, ale my z każdą kolejną minutą łapaliśmy swój rytm.
Im dłużej trwało spotkanie, tym śmielej można było stwierdzić, że wygra drużyna, która jako pierwsza zdobędzie bramkę. W 61. minucie szalę zwycięstwa na swoją stronę mógł przechylić GKS. Po dośrodkowaniu z lewego skrzydła z ośmiu metrów uderzyć chciał Michał Zająć. Nie trafił w piłkę.
Niewykorzystana okazja zemściła się na ekipie z Głuchołaz w 75. minucie. Wtedy to po rzucie rożnym zamieszanie w polu karnym gości wykorzystał Maciej Moczko i Olimpia wyszła na prowadzenie.
Tuż przed ostatnim gwizdkiem lewinianie dołożyli jeszcze jedno trafienie. Dostali je w prezencie od rywali. Po tym, jak Dawid Popardowski wybronił strzał, piłkę spod bramki chciał wybić Łukasz Pierskała. Pech chciał, że podał ją prosto pod nogi Daniela Jankowskiego, który ustalił końcowy wynik meczu.

– Determinacja, wola walki i chęć zwycięstwa minimalnie przechyliły szalę na stronę gospodarzy – przyznał Wojciech Lasota, trener GKS-u. – To był mecz prawdziwej walki, a wygrała drużyna, która walczyła do końca. Mieliśmy swoje sytuacje, mogliśmy zdobyć gola, ale zrobił to rywal. Olimpia zasłużyła na to zwycięstwo.

Olimpia Lewin Brzeski – GKS Głuchołazy 2-0 (0-0)

Bramki: 75. Maciej Moczko (1-0), 90+2 Daniel Jankowski (2-0).
Olimpia: Czarnik – Vinicius, Adasik, Antkowiak, Jankowski, Pierzga, Dykus (55. Żegalski), Moczko, Witkowski (72. Kucharski), Mendak, Salak (90+3 Taraciński). Trener: Marcin Raczkowski.
GKS: Popardowski – Bydłowski (31. Pierskała), Gancarz, Grabiec, Sikora (79. Kocuba), Drogosz, Kalynchuk, Drewniak, Prots, Zając (62. Godlewski), Sondak (71. Serdiukov). Trener: Wojciech Lasota.
Żółte kartki: Mendak, Pierzga – Pierskała.