Stal Brzeg przełamała się pokonując rezerwy drużyny z ekstraklasy [GALERIA]

0

70 minut trwała walka brzeżan o bramkę, która zagwarantuje im zwycięstwo po dwóch porażkach z rzędu. Dzięki golowi Michała Sypka Stal ograła na własnym stadionie rezerwy ekstraklasowego Zagłębia Lubin.

Od samego początku żółto-niebiescy wystrzegali się błędów jak tylko mogli. Obie drużyny nie grały otwartego futbolu, ale rywalizowały ze sobą w piłkarskie szachy koncentrując się głównie na twardej walce w środku pola. Im dłużej trwał mecz, tym śmielej można było stwierdzić, że wygra ten, kto pierwszy zdobędzie gola.
W pierwszej połowie nie zobaczyliśmy zbyt wielu godnych odnotowania sytuacji. Jednak te, o których warto wspomnieć, mogły zakończyć się trafieniem. W 16. minucie poprzeczkę brzeskiej bramki ostemplował Kacper Lepczyński. Później dwukrotnie Miedziowych zablokowali obrońcy, a w dwóch kolejnych przypadkach na posterunku był bramkarz Amin Stitou.
Natomiast dla Stali trafić mogli Mateusz Ogrodowski, który jednak nie wykorzystał rzutu wolnego oraz Marcin Niemczyk, który niestety nie zdołał dobrze przyjąć piłki zagranej przez Piotra Niewieściuka. Gdyby mu się udało, miałby stuprocentową okazję, której wykończenie byłoby jedynie formalnością.

– Ten triumf był nam teraz potrzebny jak tlen. Zagraliśmy nieco inaczej niż zwykle, bo nisko, wyczekując rywali. Staraliśmy się atakować z kontry, wybijać Zagłębie z rytmu i to nam się udało – mówił Damian Celuch, który w tym meczu pełnił funkcję kapitana. – Przetrwaliśmy pierwszą połowę, a w drugiej w końcu zdobyliśmy gola i rezultat 1-0 dowieźliśmy do końca spotkania. Cieszymy się z trzech punktów. Natomiast rywali należy pochwalić, bo to młode i wybiegane chłopaki.
W drugiej połowie grę prowadziło Zagłębie, które jedynie dłużej utrzymywało się przy piłce. Groźniejsza była bowiem Stal, która zbudowała solidny mur obronny w defensywie i była groźniejsza niż rywale w ofensywie. Prowadzić mogła już po próbie Michała Szymczyka, ale ta okazała się jedynie zapowiedzią tego, co nastąpiło niedługo potem.
W 70. minucie brzeżanie już się nie pomylili. Z lewej strony w pole karne dośrodkował Dawid Kamiński, a tam Michał Sypek nie miał innego wyjścia niż zdobycie gola. Na tym mecz się jednak nie skończył.
Zagłębie za wszelką cenę pragnęło odrobić stratę. Drużyna z Lubina zasługiwała na remis i mogła do niego doprowadzić w 85. minucie. Wtedy to Jakub Kowalski sfaulował na linii pola karnego Kacpra Laskowskiego, a prowadzący mecz Szymon Grabara wskazał na „wapno”. Do „jedenastki” podszedł Daniel Dudziński, ale jego intencje wyczuł Stitou. W ten sposób bramkarz uratował Stali Brzeg komplet punktów.

– Mieliśmy w swoich rękach wszystko, aby ten mecz wygrać – ocenił Adam Buczek, trener Zagłębia II Lubin. – Nie byliśmy dziś gorszą drużyną, ale nie byliśmy też zdecydowanie lepszą. Mogliśmy co najmniej zremisować, a nie wywozimy stąd nawet „oczka”. Stal zdobywa jedyną bramkę, a my wracamy bez punktów, taka jest piłka.
Po szesnastu rozegranych spotkaniach Stal Brzeg ma na koncie 23 punkty i zajmuje 9. miejsce. Do końca rundy jesiennej pozostały jej już tylko dwa mecze, oba wyjazdowe. W środę (25 listopada) o godz. 17.00 rozegrają w Kluczborku derby Opolszczyzny, a w sobotę (28 listopada) o godz. 13.00 zmierzą się z wiceliderem – Polonią Bytom.

Stal Brzeg – Zagłębie II Lubin 1-0 (0-0)

Bramka: 70. Sypek (1-0).
Stal: Stitou – Ogrodowski, Banach, Niewieściuk (72. Jaros), Kowalski, Kamiński (81. Zapotoczny), Niemczyk (72. Danielik), Kuriata, Sypek, Dychus (63. Szymczyk), Celuch.
Żółte kartki: Kowalski, Kuriata, Ogrodowski.
Sędziował: Szymon Grabara (Sosnowiec).