Fatalna porażka w derbach. Trener Fit-Morning Gredaru Brzeg zwolniony po meczu przeciwko Dremanowi Opole Komprachcice [GALERIA]

0

Kto w siatkówce nie wygrywa 3-0, ten przegrywa 2-3. Podobnie było w futsalowych derbach Opolszczyzny. Choć Fit-Morning Gredar Brzeg prowadził 2-0, nie zdołał utrzymać tego wyniku i to goście z Dremanu Opole Komprachcice świętowali zdobycie kompletu punktów, a trener gospodarzy pożegnał się ze stanowiskiem.

– Początek zwiastował gładki i przyjemny dla naszych rywali mecz. Jednak czasami sport bywa okrutny i nie zawsze wygrywa drużyna, która grała piękniejszą piłkę niż przeciwnik – mówił Dariusz Lubczyński, trener Dremanu Opole Komprachcice. – To były prawdziwe derby, którym towarzyszyły ostra gra i kartki. Na szczęście liczyliśmy się do samego końca, bo to właśnie wtedy wyrównaliśmy i zadaliśmy decydujący cios. Siatkarze mówią: jeśli nie wygrywasz w trzech setach, przegrywasz w pięciu.

Od samego początku było jasne, że spotkanie tych dwóch drużyn będzie nie tylko derbami Opolszczyzny, ale również pojedynkiem o przysłowiowe „6 punktów”. Mecz zapowiadał się doskonale, ale w rzeczywistości nie był tak wyrównany, jakiego można było się spodziewać.
Brzeżanie dominowali już od pierwszego gwizdka, a w 7. minucie prowadzili 2-0. Oba gole zdobył Dawid Witek, który za każdym razem był ostatnim ogniwem składnych, drużynowych akcji. Niedługo potem Gredar mógł prowadzić już 3-0, ale Victor Andrade nie zdołał trafić do bramki. W pierwszej połowie groźną okazję mieli też goście, ale pojedynek sam na sam z bramkarzem przegrał Wojciech Krawców.

– Chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć o pierwszej połowie. Gospodarze przewyższali nas w praktycznie każdym elemencie, od gry defensywnej i ofensywnej, aż po operowanie piłką i poruszanie się po boisku – ocenił Patryk Kilian, zawodnik Dremanu Opole Komprachcice.

– Na szczęście graliśmy konsekwentnie, zdobyliśmy gola kontaktowego, szczęśliwie również wyrównaliśmy, a potem wygraliśmy 3-2. Bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa.

Druga połowa wywróciła mecz do góry nogami, choć jej początek wcale tego nie zapowiadał. Gdyby wtedy lub jeszcze przed przerwą brzeżanie powiększyli swoje prowadzenie do 3-0, być może nie zakończyliby spotkania z niczym. Później jednak pałeczkę przejęli goście z Komprachcic, a o wyniku meczu zadecydowały ostatnie minuty spotkania.
W 34. minucie bramkę kontaktową zdobył Marcin Grzywa, który tym trafieniem nakręcił swoich kolegów tak bardzo, że zgotowali Gredarowi zabójczą końcówkę. Trzy minuty po golu na 2-1 wyrównał Alexandr Grigorescu, a kilkadziesiąt sekund później Sergiej Fil zapewnił gościom zwycięstwo 3-2.

– Tytuł frajera roku trafia do nas. Prowadziliśmy 2-0, ale marnowaliśmy tyle okazji, że przeciwnik musiał w końcu to wykorzysta
– grzmiał Jarosław Patałuch, trener Fit-Morning Gredar Brzeg. – Mecz mogliśmy zakończyć już w pierwszej połowie, albo przynajmniej na początku drugiej. Jednak niewykorzystane okazje zemściły się na nas, bo popełniliśmy poważne szkolne błędy.
Porażka pogorszyła sytuację drużyny z Brzegu na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Traci teraz nie punkt, ale już 4 „oczka” do Dremanu. Taka różnica spowodowała, że Dreman zajmuje 13. miejsce, a Gredar 15. Kolejny mecz brzeżanie rozegrają w przyszłą niedzielę (6 grudnia) o godz. 17.30 w Chorzowie, gdzie zmierzą się z czwartym w stawce Clearexem.

– Po stracie pierwszego gola zeszło z nas powietrze, może dlatego dalej potoczyło się nie po naszej myśli. Jesteśmy sfrustrowani i na pewno musimy wyciągnąć wnioski z tego spotkania – mówił Paweł Boczarski, zawodnik brzeskiej drużyny. – W całym sezonie zmarnowaliśmy już sporo okazji. To żadna nowość, a dziś przynajmniej dwie bramki dla naszych rywali były dziełem przypadku. Szczęście było po stronie Dremanu. Tym razem nie udało się i pozostaje nam walczyć o punkty w kolejnych meczach.
Podczas nich na ławce trenerskiej zabraknie jednak Jarosława Patałucha. Klub niedługo po spotkaniu poinformował, że zakończył współpracę ze szkoleniowcem, który prowadził drużynę przez dwa lata. Niebawem poznamy nazwisko osoby, która go zastąpi.

Fit-Morning Gredar Brzeg – Dreman Opole Komprachcice 2-3 (2-0)

Bramki: 5. Dawid Witek (1-0), 7. Dawid Witek (2-0), 34. Marcin Grzywa (2-1), 37. Alexandr Grigorescu (2-2), Sergiej Fil (2-3).
Fit-Morning Gredar: Budych (Konieczny) – Jose Pepo, Kucharski, Matejko, Witek, Grochowski, Andrade, Gancarczyk, Rojek, Nocoń, Boczarski. Trener: Jarosław Patałuch.
Dreman: Burduja (Lach) – Krawców, Grigorescu, Karnatowski, Sapa, Grzywa, Fil, Chuva, Kilian, Małek, Dykus, Fabijaniak. Trener: Dariusz Lubczyński