4. liga. Olimpia wciąż bez wiosennego zwycięstwa. „Wierzę w szanse na utrzymanie”

0

11 punktów – tyle traci Olimpia Lewin Brzeski do bezpiecznego miejsca gwarantującego jej utrzymanie w 4. lidze nawet wtedy, gdy z 3. ligi spadnie opolska drużyna. Sytuację skomplikowała jej sobotnia (10 kwietnia) porażka na własnym stadionie przeciwko Polonii Głubczyce (0-1).

Pierwszy kwadrans upłynął pod znakiem mało widowiskowej gry, głównie w środku pola, pozbawionej strzałów w światło bramki. Pierwsze celne uderzenie w 16. minucie oddał Marcin Mendak z Olimpii. Później trzy okazje miała Polonia, a dokładnie Łukasz Bawoł. Doświadczony napastnik najpierw chybił mocnym strzałem głową, a po chwili posłał piłkę nogą obok słupka.

Można by napisać: „do trzech razy sztuka”. Po dwóch pudłach Bawoł miał trzecią okazję i tym razem nie pomylił się. Po podaniu z lewej strony posłał piłkę do bramki niemocnym strzałem po ziemi. W ten sposób głubczyczanie wyszli na prowadzenie, które utrzymali już do końca meczu.

Gospodarze dążyli oczywiście do wyrównania, ale przyjezdni nie pozostawali im dłużni i kilkukrotnie mogli powiększyć swoją przewagę. Jednak do przerwy żadna z drużyn nie stworzyła ani jednej sytuacji, po której mógł paść gol. Na takie okazje należało poczekać do drugiej połowy. Główną rolę, podobnie jak w pierwszej części meczu, odegrała w niej Polonia Głubczyce.

Pierwszy kwadrans po przerwie nie należał do najciekawszych, a akcja zawiązała się dopiero po groźnym strzale głową Łukasza Bawoła. W kolejnych minutach przyjezdni mieli jeszcze kilka innych okazji, ale nie wykorzystali żadnej z nich. Lewinianie dobrze się bronili, ale kiepsko starali się o doprowadzenie do remisu. Sytuacja skomplikowała się, gdy w 69. minucie drugą żółtą kartkę zobaczył Dawid Jankowski.

– Mogliśmy zakończyć mecz jeszcze przed 70. minutą. Do tego czasu mieliśmy kilka dogodnych okazji i na tablicy wyników mogło już widnieć 2-0 lub 3-0. Nie udało nam się i do ostatnich chwil było nerwowo – ocenił Rafał Czarnecki, kapitan Polonii. – W Lewinie Brzeskim gra się ciężko, ale odkąd pamiętam to boisko zawsze było dla nas szczęśliwe. Tak było też dziś, co bardzo nas cieszy, bo nie mogliśmy przegrać tego meczu. Nasza sytuacja w tabeli nie jest wesoła, dlatego interesowały nas wyłącznie 3 punkty.

W 84. minucie Olimpia grała już nie w dziesiątkę, lecz w dziewiątkę. Tym razem drugą żółtą kartkę dostał Piotr Mendak, który 11 minut wcześniej pojawił się na boisku. Jednak zanim to się stało, Polonia kilkukrotnie mogła powiększyć prowadzenie. Swoje okazje zmarnowali jednak Bartosz Śnieżek i Szymon Grek.

Przyjezdni mieli świetne sytuacje również po drugiej czerwonej kartce. Za każdym razem strzelał Łukasz Bawoł, który najpierw chybił z 5. metrów, następnie trafił z 4. metrów w słupek, a kilka minut później jego szarżę zatrzymał bramkarz Olimpii – Robert Ćwikliński.

Chociaż do końca meczu pierwsze skrzypce grała Polonia, piłka meczowa należała do lewinian. W ostatniej akcji spotkania jego losy odwrócić mógł Wojciech Gardziej. Nie trafił jednak do bramki, lecz obok dalszego słupka, a Olimpia przegrała 0-1.

– Zaważył błąd w obronie, po którym głupio straciliśmy gola. Jednobramkowa strata do rywali zmusiła nas do odrabiania wyniku i narażania się na kontrataki. Grałoby się łatwiej, gdybyśmy zdobyli, a nie dali sobie wbić bramkę otwierającą wynik – zaznaczył Marcin Raczkowski, trener Olimpii. – Cały czas wierzę w szanse na utrzymanie. Obecnie mamy 11 punktów straty do bezpiecznego miejsca w przypadku nieutrzymania się Polonii Nysa w 3. lidze. Przed nami dużo pracy, szczególnie nad konsekwencją w obronie i skutecznością w ataku. W kolejnych spotkaniach chcemy grać o pełną pulę.

Po 27. kolejce Olimpia Lewin Brzeski ma 24 punkty i zajmuje 19. miejsce. Do końca sezonu pozostało jej 14 meczów, a najbliższy rozegra w sobotę, 17 kwietnia, o godz. 16.30. Czeka ją wyjazdowy mecz przeciwko Piastowi Strzelce Opolskie.

Olimpia Lewin Brzeski – Polonia Głubczyce 0-1 (0-1)

Bramka: 32. Łukasz Bawoł (0-1).

Olimpia: Ćwikliński – Jankowski, Antkowiak, Moczko, Witkowski (84. Kmiecik), Nesterów (87. Gardziej), Matheus (60. Salak), Pierzga (73. P. Mendak), Dykus (46. Fabiszewski), M. Mendak, Węgłowski. Trener: Marcin Raczkowski.

Polonia: Turek – Forma, Toporowski, Broniewicz, Sowa, Łapuńka (70. Curyło), Wachniewski, Czarnecki (63. Śnieżek), Jamuła, Grek, Bawoł. Trener: Tomasz Owczarek.

Żółte kartki: 2 Jankowski, 2 P. Mendak – Czarnecki, Forma, Curyło.

Czerwone kartki: 69. Jankowski (dwie żółte), 84. P. Mendak (dwie żółte).

Sędziował: Dawid Tkacz (Ligota Bialska).