PiS – TAK, ale Wrębiak – NIE! Rozmowa z Markiem Popowskim

0
fot. Marek Popowski (teren Zielonki w trakcie wycinki drzew)

Z dawnym współpracownikiem tygodnika Panorama, redaktorem Markiem Popowskim -o sprawach lokalnej polityki – rozmawia Paweł Kowalczyk.


PK: Był Pan zwolennikiem polityki Prawa i Sprawiedliwość. Czy dla Pana obecny wybór kandydata na burmistrza Brzegu jest prosty?

MP: Oczywiście, że przy urnie także jestem PiS-ior z krwi i kości. Przed czteroma laty wsparłem Pana Jerzego Wrębiaka. Chwaliłem go wtedy w mediach i ostro ganiłem jego politycznych konkurentów.

PK: Jeśli dobrze pamiętam, najczęściej krytykował Pan Platformę Obywatelską.

MP: Tak, ale poniosłem przy tym porażkę. Człowiek z PiS-u, którego osobiście rekomendowałem czytelnikom – zawiódł. Okazało się, że on ma tyle wspólnego z ideologią PiS-u, co ja z PZPR-em.

PK: Czy aby dobrze rozumiem, że mówimy o obecnym burmistrzu Wrębiaku?

MP: Tak. Wtedy nie znałem go osobiście, właściwie nie znałem go w ogóle. Postawiłem wyłącznie na kandydata PiS. Przyznaję, popełniłem wielki błąd.

PK: Nie Pan jeden. Ale co takiego zaskoczyło Pana w tym człowieku?

MP: Dziwię się, że nauczyciel może być aż tak nietaktowny. Dzisiaj mogę tylko przeprosić swoich dawnych czytelników. Być może – niektórych – nawet oszukałem. Wszystkich teraz bardzo przepraszam!

PK: Dziękuję za szczerość. Czy mamy więc rozumieć, że tym razem mógłby Pan osobiście wesprzeć Pana Grzegorza Chrzanowskiego?

MP: Jego też nie znam. Ale sądzę, że dzisiaj trudno byłoby znaleźć w Brzegu kandydata na stanowisko burmistrza, który zarządzałby miastem w sposób bardziej uparty, niż robi to Jerzy Wrębiak.

PK: A czy mógłby Pan bardziej obrazowo to wyjaśnić?

MP: Przecież obecny burmistrz jest zupełnie głuchy na wiele sugestii mieszkańców, jak też na uwagi i propozycje podległych mu osób. Facetowi Urząd Miasta myli się z marną placówką oświaty. On traktuje ludzi w taki sposób, w jaki wredny belfer odnosi się do niesfornych uczniaków: zostaw to, podnieś papierek, jutro – za karę – przyjdziesz do szkoły z rodzicem!

PK: A może jakieś szczegóły i konkrety?

MP: Ten człowiek wywalił prawie ćwierć miliona złotych na remont miejskiego szaletu. Jego podwładni muszą społeczeństwu tłumaczyć, że to… opozycja stale demoluje mu ten przybytek. Przyjmując sposób rozumowania burmistrza, powiem tak: Panie Wrębiak, oni to WC – nie tylko złośliwie niszczą, ale jeszcze na złość Panu – perfidnie tam sikają i s…ją!

PK: Czy to nie jest nazbyt surowa ocena – było nie było – ale pracy urzędnika?

MP: Ależ nie. Gdybym np. użył określenia, że jest to człowiek… mściwy czy złośliwy, to śmiało można byłoby mi zarzucić, że go wybielam lub bronię.

PK: A może Pan jest tylko przewrażliwiony, gdyż – jak wiem – burmistrz nigdy Panu nie podziękował  za poparcie go w mediach?

MP: Pan Wrębiak – niedługo po nominacji na fotel burmistrza – w dniu 2 stycznia 2015 roku, o godz. 8.15, wdarł się na moją posesję bez mojej zgody. Przyjechał z kimś z urzędu, zdjęli z bramy kłódkę, i przejechali przez mój teren, jak po swoim. Zwróciłem mu uwagę, a on na to: że… jest burmistrzem. – Rzekłem mu wtedy, że prawdziwy burmistrz, to w drugim dniu Nowego Roku chodzi po urzędzie i składa życzenia swoim pracownikom. Ale gość nic z tego nie pojął.

PK: No, myślę, że wielu naszych czytelników Panu nie uwierzy.

MP: To nie ma znaczenia. Mam na posesji monitoring i długo mnie korciło, aby ten filmik wrzucić do Internetu. Niezły byłby tytuł: burmistrz na czatach!

PK: Czy sądzi Pan, że kontrkandydat Pana Wrębiaka ma duże szanse w tej wyborczej walce?

MP: Nie wiem. Ja życzę mieszkańcom Brzegu spokoju i przewidywalności. Chodniczki i ławeczki – to nie wszystko. Zwłaszcza, jeśli robi się to za pieniądze z podwyżek obowiązkowych podatków i opłat, lub z kredytów. Apeluję do Pana Wrębiaka, aby się opamiętał!

PK: O jakich podwyżkach Pan mówi i o jakich kredytach?

MP: Przecież jak tylko złapał się na stołek, to – rok po roku – miasto podniosło podatek od nieruchomości. Poszły w górę opłaty za śmieci. Sami pisaliście o podwyżkach cen wody. PiSiory obniżają podatki, dają pieniądze na dzieci, a ten – tylko w górę!

PK: Ale w tym roku nie było podwyżek, więc proszę nie przesadzać.

MP: Nie było – bo są wybory. Ale za chwilę pewnie znów będą. Ten człowiek ma trudności ze znalezieniem sensownego sposobu na zdobycie pieniędzy dla miasta. On tylko czeka na comiesięczną swoją wypłatę. Niech tam za swoje robi bzdurne zakupy!

PK: Czy Pan sugeruje, że Jerzy Wrębiak nie jest dobrym gospodarzem?

MP: Tu nie trzeba fachowca od ekonomii. Mi wystarczy tylko popatrzeć przez płot, na leżące odłogiem 55 ha terenu należącego do miasta. Miała być jakaś strefa, mieli być przedsiębiorcy, nowe miejsca pracy, a od 4 lat – jest figa z makiem! To właśnie tam – jak już chciał – mógł sobie wcisnąć więzienie, a nie komuś pod same okna. Uważam, że nawet głupi – już dawno – zrobiłby z tego majątku pożytek!

PK: Proszę na koniec powiedzieć, o co ma Pan największe pretensje do obecnego burmistrza?

MP: Wyciął na miejskiej Zielonce – tuż za moim oknem – prawie 50 ha lasu. Po co?! Gdyby to była moja decyzja – nawet największy osioł mógłby bezkarnie mi zarzucić, że mam nierówno pod sufitem. W ciągu kilku miesięcy wyharatać z ziemi kilka tysięcy drzew i drugie tyle krzaków?! Owszem, były to w większości topole, ale były też jesiony, graby, modrzewie, piękne dęby i cudowna aleja lipowa. Totalna głupota!

PK: Korzystając z okazji, proszę nam przybliżyć, co dzieje się w okolicy tzw. Zielonki?

MP: Zupełnie nic! Pan Jerzy Wrębiak dostał ode mnie propozycję utworzenia na tym terenie mieszkań dla młodych ludzi, w programie „Mieszkanie+”. Wszyscy są temu przychylni. Ale skoro nie jest to pomysł Wrębiaka – no to wynocha! Wygląda na to, że młode rodziny nadal będą musiały chodzić do urzędu po prośbie i latami błagać o mieszkanie socjalne. Jestem pewien, że każdy inny burmistrz zainteresowałby się realizacją tego PiS-owskiego projektu.

PK: Dziękuję za rozmowę.