Działanie restrykcji zobaczymy dwa tygodnie po ich wprowadzeniu?

0

Działanie obowiązujących restrykcji zobaczymy dwa tygodnie po ich wprowadzeniu; na pewno w pewnym stopniu odczujemy obowiązek zakrywania ust i nosa oraz zaostrzenia lokalne – wyjaśnił wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z UJ. Wyraził nadzieję, że obostrzenia zapobiegną kolejnemu lockdownowi.

Wirusolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zapytany w sobotę w TVP Info o to, czy jego zdaniem pełna mobilizacja w jesiennej walce z COVID-19 i „ostre hamowanie” rozwoju epidemii nie nastąpiły zbyt późno, powiedział: „to się okaże – może być troszkę za późno”.

Dopytywany, czy należało „ostro hamować” tydzień lub dwa wcześniej, odparł: „może wystarczyło troszkę przyhamować dwa miesiące wcześniej”.

„Ta tragedia, której się wszyscy boją, jeszcze się nie wydarza w tym momencie, natomiast wszyscy widzimy, że liczba przypadków rośnie dramatycznie. Codziennie osiągamy wartości, które do niedawna były nie do pomyślenia. Jeszcze chwilę temu zastanawialiśmy się, czy przekroczymy barierę tysiąca przypadków dziennie, teraz mówimy o 10 tysiącach przypadków” – podkreślił prof. Pyrć.

Na pytanie, kiedy widoczne będzie działanie wprowadzonych obostrzeń – w tym obowiązku zakrywania ust i nosa w całym kraju – odparł, że wiosną obserwowano to mniej więcej dwa tygodnie później.

„Maseczki na pewno w pewnym stopniu odczujemy. Myślę, że też wprowadzenie tych zaostrzeń lokalnych w części miejsc w Polsce” – powiedział, nawiązując do zróżnicowania restrykcji poprzez objęcie powiatów strefą żółtą lub czerwoną. „Zobaczymy dwa tygodnie po ich wprowadzeniu” – dodał.

Prof. Pyrć wyraził też nadzieję, że wprowadzone restrykcje zapobiegną konieczności powtórzenia lockdownu.

Wirusolog, zapytany o kwestię szczepień na grypę, podkreślił, że szczepienia na grypę są teraz bardzo ważne. „Oczywiście, szczepienie na grypę nie pomaga na Covid-19, nie złagodzi jej przebiegu, natomiast zapobiegnie koinfekcji, czyli tego, czego osobiście się dosyć boję w sezonie jesiennym” – powiedział.

Jego zdaniem, zapobiegnie to też przeciążeniu służby zdrowia. „Im więcej osób się zaszczepi, tym mniej osób będzie chorowało na grypę. Rozróżnienie grypy od Covid-19 to naprawdę nie jest prosta sprawa. W związku z tym jest większa szansa, że osoby, które tego naprawdę potrzebują, tę pomoc dostaną, jeżeli nie przeładujemy służby zdrowia” – podkreślił .

W sobotę odnotowano rekordowy przyrost zakażeń koronawirusem w Polsce. Ministerstwo Zdrowia podało, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie u kolejnych 9622 osób. Zmarły 84 osoby, z których sześć chorowało tylko na wywołaną koronawirusem COVID-19. 78 osób miało choroby współistniejące. Resort zdrowia podał też, że w szpitalach przebywa 7612 chorych na COVID-19. 604 z nich podłączonych jest do respiratorów. (PAP)