XV Zlot Wiedźm Gminy Grodków

0

W sobotni wieczór 3 lutego sulisławski pałac i jego okolice został opanowany przez blisko setkę wiedźm z gminy Grodków, które tam właśnie (za zgodą właściciela) urządziły sobie coroczny zlot.


Paskudy zlatywały się z różnych kierunków w atmosferze siarki, ognia, niebywałego jazgotu, które wykonywały lądując na przypałacowym parkingu a witające je siostry organizatorki czyniły nie mniejszy hałas wyjąc niczym pokutne dusze . W ten sposób jedne i drugie dawały upust niesamowitej wręcz radości z okazji corocznej możliwości odprawienia sabatu.

Jędze zlatywały się na różnych pojazdach od tradycyjnych mioteł przypominających te, które kiedyś trzymali ciecie w bramach każdej kamienicy aż po najnowsze modele wykorzystujące już nowe technologie napędu hybrydowego charakteryzującego się niską emisją spalin i przełączanego na elektryczny.

Po przywitaniu i usadowieniu przy stołach nastąpiło uroczyste otwarcie sabatu, którego dokonał pod nieobecność naczelnego wiedźmina, wicewiedźmin gminy W.Wójcicki.
Warto zaznaczyć , że tegoroczny jubileuszowy, bo już XV zlot zorganizowały wiedźmy z Sulisławia, Jaszowa i z Żelaznej.
Jednym z ważniejszych punktów sabatu była inicjacja wiedźm, które po raz pierwszy brały udział w tym najwyższym gremium społeczności czarownic.
Wymyślono specjalne zadania, jakie miały nuworyszki wykonać, aby udowodnić swoją dojrzałość. Specjalna komisja powołana spośród najstarszych jędz ściśle pilnowała , czy młode adeptki zasługują na to aby je przyjąć w poczet pełnowartościowych wiedźm.
Po spełnieniu wszystkich zadań przyjęto od nich ślubowanie i w atmosferze niebywałego jazgotu wręczono certyfikaty potwierdzające przejście trudów egzaminu.
Jedną z najbardziej ulubionych czynności na zlocie były upojne pląsy, w trakcie których miało się wrażenie, że wszystkie wiedźmy wpadają w trans czy to na skutek potwornej z piekła rodem muzyki , czy to na skutek spożywanych upiornych z nazwy i wglądu potraw, czy tez przeróżnych mikstur.

Solidna konstrukcja pałacowych budowli oparła się niszczycielskiej sile klątw, czarów i magii tylu naraz i w jednym miejscu zebranych maszkar.
Znakiem czasu było to, że wszystkie wiedźmy z upodobaniem robiły bez końca selfie błyskając co i raz fleszami swoich wiedźmowskich aparatów i komórek.
XV Gminny Zlot Czarownic przeszedł już do historii i tylko w długie wieczory wiedźmy wspomina będą , obgadywać i krytykować kreacje wiedźm sąsiadek i snuć plany na temat kolejnego zlotu.

J.Rzepkowski