Eldorado na Zielonce (cz. 1)

1

Gospodarka po polsku
Tuż pod naszym nosem, na rogatkach Brzegu, leży odłogiem prawie 20 hektarów gruntu. Obszar ten ignorowany jest przez samorząd miasta i zupełnie olewany przez instytucje państwa. Chodzi o zabudowaną część terenu po byłej jednostce wojskowej, tzw. Zielonce, położonej wzdłuż ulicy Małujowickiej. Choć magazyny amunicji i sprzętu bojowego opróżniono już bardzo dawno temu, to praktycznie na ogrodzonej drutem kolczastym połaci miasta /od 2006 roku!/ nic się nie dzieje. No, może za wyjątkiem tego, że w znajdujących się tam 30 budynkach, w zupełnej ciszy,  rozrastają się mchy i paprocie, opadają tynki, pękają ściany i zapadają się dachy.

Cały ten bałagan znajduje się w zarządzie Agencji Mienia Wojskowego we Wrocławiu i sukcesywnie popada w coraz większą ruinę. Pochłania go bujna przyroda, ząb czasu i liczni złodzieje, permanentnie ogołacający majątek Skarbu Państwa z bogatego niegdyś wyposażenia. Pod osłoną krzaków i rozległej pustki bezpowrotnie zniknęły najwartościowsze elementy budynków, drobne urządzenia, wszelkiego kalibru rury, przewody, kable, kaloryfery, żelazne bramy, drzwi i okna.

Dniem i nocą wyparowują z Zielonki instalacje odgromowe, rynny, drewniane belki, metalowe szyny, wiaty, ceramika sanitarna, kafelki, itp. Poprzedniej zimy pod nóż poszedł także drewniany parkiet, przeznaczono go zapewne na opał. Co najważniejsze, nie chodzi tu o obiekty sprzed wojny, tylko o nieruchomości powstałe w latach 70-tych, a później wielokrotnie remontowane i modernizowane za nasze pieniądze. Na te dawne obiekty wojskowe /budynek sztabu, ekspedycję towarową, kwatery, świetnie wyposażoną kuchnię, żołnierską stołówkę, warsztaty, magazyny i przestronne garaże/ wielokrotnie chrapkę mieli miejscowi przedsiębiorcy. Jednak w zderzeniu z impotencją państwa – nikt z rodzimych inwestorów nie potrafi ł dogadać się z oporną i nieruchawą Agencją.

Biednym, bom… głupi?
Z /post-peerelowską/ biurokracją przegrali także lekarze, którzy – przez lata – socjalne pomieszczenia żołnierzy próbowali wykorzystać na przychodnię i na przyszły dom starców. W starciu z AMW polegli brzescy rzemieślnicy, planujący uruchomić tam lakiernię, stolarnię, zakład ślusarski, warsztat samochodowy, hurtownię opon, piekarnię oraz produkcję elementów z pcv, w całości skierowaną na eksport. Z potencjałem, jaki od dekady marnuje się w Brzegu, swoją przyszłość wiązali absolwenci brzeskich szkół średnich oraz dziesiątki okolicznych firm produkcyjnych, handlowych i transportowych.

Nawet pobliscy rolnicy szykowali się na zakup lub wynajem kilku pokaźnych magazynów, w których mogliby przetrzymywać płody rolne, nawozy oraz traktory i kombajny. Od ponad 10 lat na Zielonkę bezowocnie pielgrzymowali naiwni przedsiębiorcy, potencjalni najemcy, a także osoby chętne na zakup garaży i pojedynczych budynków. Przykładowo, największy z istniejących tam magazynów, o powierzchni prawie 2000 metrów kwadratowych, długo był w zainteresowaniu jednej ze znanych sieci handlowych, która – nie chcąc dłużej kopać się z koniem – ostatecznie związała swój los ze Skarbimierzem.

Potężny majątek Zielonki, którego łączna powierzchnia budowli i obiektów zdecydowanie przekracza / uwaga!/ 30.000m² – do dziś gnije niewykorzystany. Zamiast kwitnąć – Zielonka więdnie. Nie przynosi nikomu najmniejszej korzyści, no może, poza pracownikami samej Agencji!. Nie dość, że Zielonka swoim wyglądem straszy i kłuje mieszkańców Brzegu w oczy, to na dodatek – generuje potężne koszty utrzymania, które w całości pokrywa… nasze społeczeństwo. I rzecz nie idzie o straty rzędu setek, tysięcy, czy nawet setek tysięcy złotych, tylko rozchodzi się o… grube miliony, które w biały dzień wyrzucane są w błoto.  Cdn.

Marek Popowski