Miało być miejsce wypoczynku i kontaktu z naturą, a po weekendzie przypominało wysypisko śmieci. Z okolic Babiego Lochu leśnicy usunęli blisko 300 litrów odpadów pozostawionych przez odwiedzających. Butelki, puszki, opakowania po jedzeniu i jednorazowe grille to tylko część śmieci, które zalegały nad wodą i w lesie. Leśniczy Michał Moskal nie ma wątpliwości, że problemem nie jest brak koszy, lecz brak odpowiedzialności części osób korzystających z tego miejsca.
2026-06-19 13:22:00