Miało być miejsce wypoczynku i kontaktu z naturą, a po weekendzie przypominało wysypisko śmieci. Z okolic Babiego Lochu leśnicy usunęli blisko 300 litrów odpadów pozostawionych przez odwiedzających. Butelki, puszki, opakowania po jedzeniu i jednorazowe grille to tylko część śmieci, które zalegały nad wodą i w lesie. Leśniczy Michał Moskal nie ma wątpliwości, że problemem nie jest brak koszy, lecz brak odpowiedzialności części osób korzystających z tego miejsca.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz