Zaczęło się od krzywdy jednego dziecka. Dziś w Grodkowie coraz wyraźniej widać, że nie był to odosobniony przypadek, lecz początek historii, która odsłania znacznie poważniejszy problem. Na pierwszy plan wychodzi sieć powiązań, decyzji i zaniechań, które przez wiele miesięcy nie doprowadziły do realnej ochrony pokrzywdzonego CHŁOPCA. Wraz z ujawnieniem sprawy pojawiają się kolejne relacje i sygnały dotyczące innych dzieci, co pokazuje, że skala problemu może być większa, niż początkowo sądzono. Coraz częściej pojawiają się także pytania o rolę osób decyzyjnych, w szczególności burmistrza Miłosza Kroka, przewodniczącego Dariusza Gajewskiego oraz dyrektor Anny Stankowskiej, a także o to, czy w tle nie funkcjonuje układ niejasnych powiązań personalnych.