Czytając odpowiedzi burmistrza Miłosza Kroka, na które mieszkańcy czekali niemal półtora miesiąca, trudno nie przypomnieć sobie starej komedii „Czy leci z nami pilot”. Problem w tym, że to nie film, tylko rzeczywistość mieszkańców gminy Grodków. A w tej rzeczywistości burmistrz na większość kluczowych pytań o bezpieczeństwo nie tylko nie potrafi odpowiedzieć, ale wprost przyznaje, że gmina nie posiada danych, nie prowadzi analiz i nie ma procedur dotyczących zagrożeń związanych z farmami wiatrowymi. To już nie jest kwestia interpretacji, to konkretne fakty, które budzą poważny niepokój o bezpieczeństwo mieszkańców.