Restauracja Ratuszowa zamyka działalność po 25 latach goszczenia brzeżan i turystów

4
11490

Właścicielka „Ratuszowej” w branży gastronomicznej pracuje ponad 54 lata, a połowę tego czasu poświęciła na działalność w restauracji, która znajduje się w piwnicach brzeskiego ratusza. Pani Stanisława przez ostatnie ćwierćwiecze gości mieszkańców miasta i turystów z całego świata, ale czasy się zmieniają i podjęła decyzję o zakończeniu działalności. Przyczyn jest wiele, jednak głównie chodzi o względy ekonomiczne.


Pierwsza informacja na ten temat pojawiła się kilka dni temu na profilu facebookowym restauracji. Wiadomość ta zaniepokoiła mieszkańców Brzegu oraz gości, którzy mieli zarezerwowane terminy imprez okolicznościowych w przyszłym roku. Niestety, to prawda – „Ratuszowa” zostanie zamknięta – przyznaje w rozmowie z naszym reporterem właścicielka. Pani Stanisława Smolana opowiedziała nam również o przyczynach swojej decyzji.

– „Ratuszowa” jest najkosztowniejszym lokalem w Brzegu. Czynsz, prąd, ogrzewanie i inne opłaty bieżące są nam podnoszone każdego roku. Natomiast Urząd Miasta w niczym nam nie pomaga. Płacimy do miasta podatek i czynsz, ale polecają naszą konkurencję, z nami nikt nawet nie rozmawia. Władze powinny mieć pojęcie, jak wygląda taki biznes w mieście, w którym nie ma żadnego przemysłu. Brzeski Rynek się zwija, my już dokładamy do tego interesu. Ja znam prawa wolnego rynku, tylko, że nas traktuje się jakbyśmy mieli dżumę. Przed złożeniem wypowiedzenia byłam w Urzędzie Miasta dwa razy, chciałam porozmawiać, ale do burmistrza nie mogłam się dostać – mówi właścicielka jednej z najstarszych restauracji w Brzegu i dodaje – Ani władza, ani Rada Miasta nie interesują się drobnymi usługodawcami. Proszę popatrzeć na Rynek, ile jest pustych lokali. O czym to świadczy?

Udało nam się ustalić, że tylko koszty czynszu, prądu i ogrzewania „Ratuszowej” wynoszą około 13 tys. złotych miesięcznie. Dodatkowo miasto uniemożliwiło restauracji prowadzenie ogródka piwnego, a decyzja związana jest z remontem dachu ratusza.

– Ten remont dachu się wydłuża, jednych wypędzają, drugich przyjmują. A kto latem będzie schodził do piwnicy pić piwo? Taki ogródek jest również reklamą dla restauracji, a my kolejne lato wegetowaliśmy, nie osiągamy nawet pierwszego progu sprzedaży alkoholu – tłumaczy pani Stanisława.

Trudno w Brzegu znaleźć restaurację, w której na kuchni lub przy obsłudze nie pracuje obecnie osoba związana wcześniej z „Ratuszową”. I to jest drugi wątek tej sprawy, chociaż również związany pośrednio z kosztami utrzymania lokalu.

– Nasza restauracja była kuźnią kucharzy i kelnerów. Kształciliśmy pracowników z branży gastronomicznej przez wiele lat. Nasi uczniowie, którzy stali się później naszymi pracownikami, pracują dziś w hotelach i innych restauracjach. Powód jest prosty – te lokale nie mają tak dużych czynszów i kosztów bieżących, dlatego mogą pozwolić sobie na wyższe wynagrodzenie dla pracowników. Od dawna podbierają nam kucharzy i kelnerów, oferując wyższe zarobki. Szczerze mówiąc, ja rozumiem jednych i drugich, ale niestety, przy takich kosztach, jakie mamy obecnie, nas po prostu nie stać na to, bo i tak już dokładamy do tego interesu – podsumowuje właścicielka „Ratuszowej”.

Restauracja zostanie zamknięta z dniem 31 stycznia 2018 roku. Ostatnią zorganizowaną imprezą będzie bal sylwestrowy. I choć niektórych ta wiadomość może zmartwić, to wydarzenie zapowiada się naprawdę wystrzałowo. W myśl powiedzenia – Przez żołądek do serca – restauracja swoim gościom ma przygotować specjalne, pożegnalne menu, aby ci zapamiętali „Ratuszową” z najlepszej strony. Udział w balu sylwestrowym będzie kosztował 350 zł od pary.

Dodajmy, że restauracja w piwnicach brzeskiego ratusza do dziś znajduje się na drugim miejscu listy rankingowej TripAdvisor (w kategorii „Restauracje w Brzegu”) – amerykańskiego serwisu z opiniami o przedsiębiorstwach turystycznych.

  • LLime

    Może i Ratuszowa jest długo w mieście i jakąś tam tradycję posiada, ale nie przesadzajmy, że tam jakaś wysoka jakość usług czy jedzenia.. lokal na stypę, chrzciny, komunię i ewentualnie na małe wesele…
    Ogródek piwny? Tam ledwie kilka osób dziennie siedziało.. bo i po co? Co to za przyjemność siedzieć wokół murów kamienic, przy brudnej ścianie ratusza, gdy ani słonka ani widoków żadnych…
    A ten TrapAdvisor to sobie można wsadzić.. w buty, skoro taki bar „U Celiny” ma pół gwiazdki więcej, a same oceny są wystawiane przez użytkowników, a nie osoby, które się na jedzeniu znają i mają trochę obycia w świecie.

  • Katarzyna Kownacka

    Wiedziałam że ta kacza buda w końcu splajtuje.. 😀 truli ludzi a z właścicielką nie dało się wytrzymać, pomiatała ludźmi to ma co chciała 😀

  • LadyBlack2017

    Pracownicy odeszli do innych restauracji bo mieli już dość. Brak szacunku do ludzi, stawka godzinowa od lat ta sama, praca po kilkanaście godzin dziennie bez czasu na życie prywatne. Na koszty utrzymania lokalu byłyby pieniądze gdyby był szacunek dla pracy rak. Inni potrafią docenić pracownika i dzięki temu dobrze persperjuja

  • Viola Szreder-Hejman

    To jest minus naszego miasta-rynki w innych miastach tętnią życiem a nasz umiera.To smutne gdy patrzy się na opustoszałe witryny i dopuszcza się do tego by lokal z taką renomą w świecie został zamknięty,Władze miasta powinny zastanowić się nad tym.