Kto fika (prezesowi) ten znika? Cz. 2

0

Pod koniec kwietnia opublikowaliśmy list Pani Beaty Kąkol – wieloletniej pracownicy Spółdzielni Mieszkaniowej „Zgoda” i byłego członka Zarządu Spółdzielni, która zwracała uwagę na wiele kontrowersyjnych kwestii dotyczących sposobu zarządzania Spółdzielnią i decyzji Prezesa. Autorka listu uważa, że została niezgodnie z prawem zwolniona ze Spółdzielni za to, że nagłośniła kilka wzbudzających wątpliwości spraw.


Do redakcji wpłynął kolejny list Pani Beaty, w którym autorka punktuje następne – jej zdaniem – wątpliwe decyzje Prezesa. Wymienia, m.in. niekorzystne zapisy umów najmu, horrendalnie wysokie należności za remonty pawilonów handlowych oraz kwestie zadłużeń wobec Spółdzielni najemców lokali użytkowych. Oprócz tego, jak pisze Pani Beata: „ (…) pomimo tego, iż złożyłam w terminie odwołanie do Walnego Zgromadzenia od uchwały wyrzucającej mnie ze spółdzielni i dostałam zapewnienie ze Spółdzielni, że odwołanie to zostanie przez Walne Zgromadzenie rozpatrzone (…) w czerwcu, to w porządku obrad nie ma takiej pozycji”. Poniżej publikujemy pełną treść listu.

Kolejne sprawy, które przedstawiłam Radzie Nadzorczej:
4. Sprawa umów wieloletnich i ich „obsługa”.
Przekazałam informację, że podpisana została umowa bez żadnego oparcia o wskaźniki ekonomiczne. Sytuacja wyglądała w ten sposób, że kontrahent zaproponował podwyższenie stawki na swoje usługi o około 40 % (usługa na kolejne 3 lata) i tak została przyjęta. Istotne jest tłumaczenie w materiałach, jakie przygotował na Radę Nadzorczą Prezes. Tutaj głównym argumentem był wzrost wynagrodzeń, a dokładnie najniższego wynagrodzenia (ogłaszanego rozporządzeniem Rady Ministrów na kolejne lata). Natomiast ja sprawdziłam, że w tym czasie wzrost najniższego wynagrodzenia wyglądał następująco: 2016 (1850 zł) : 2013 (1600 zł) –a więc tylko o 15,6%, a w tym czasie inflacja wynosiła: 2013: 0,9%, 2014: 0%, 2015: -0,9%, 2016: -0,6% (oznacza to dwa lata deflacji). W tej sytuacji, takie działanie należy ocenić jako działanie na szkodę członków, bowiem nie posiada ono uzasadnienia ekonomicznego. Co więcej, nie doszło nawet do próby zbadania rynku, czy ktoś inny mógłby wykonywać niniejszą usługę w niższej cenie, skoro dotychczasowemu klientowi jego cena nie odpowiada. Dla mnie to było na tyle niezrozumiałe, iż chciałam, aby mi to wyjaśniono logicznie. Niestety nie byłam w stanie uzyskać odpowiedzi.
Najczęściej jednak warunki umów negocjowane są w pokoju, jeden na jeden z Prezesem, a pozostali członkowie zarządu są informowani, że do porozumienia pomiędzy stronami doszło, więc powinni podpisać umowę. W spółdzielni jest bowiem reprezentacja dwuosobowa, co znaczy, że z trzech członków zarządu, dwóch musi podpisać dokument, aby ten miał jakąkolwiek moc. Dlatego też nie raz widnieję na umowach. Jednakże to ja wielokrotnie odrzucałam (nie podpisywałam) umów, które zawierały niekorzystne dla mieszkańców warunki (docelowo koszty opłat byłyby wyższe) – dlatego też nie byłam ulubienicą pana Prezesa i dlatego ostatecznie zostałam wyrzucona.

5. Kolejną sprawą są zaległości na lokalach użytkowych. Uwaga – to są pieniądze, które podlegają jako nadwyżka/zysk podziałowi przez członków na Walnym Zgromadzeniu. Przekazałam w sierpniu 2017 roku na posiedzeniu Radzie Nadzorczej informację, że ponad 140 tys. zł jest nie do odzyskania.
Moim zdaniem na koniec 2017 roku kwota ta jest większa. Dużo większa. Tylko jeden kontrahent, z tego co wiem, ma zaległości ok. 100 tys. zł, a jest ich wiele więcej. Starych spraw było na ponad 140 tys. zł na czerwiec 2017. Ile jest teraz? Może jest to kwota 200 tys. zł? Dlaczego te długi powstały? Dlaczego dopiero w 2008 roku wprowadzono kaucje zabezpieczające dla lokali użytkowych (na mój wniosek)? Kto podejmował decyzje o wypowiedzeniu umów z tytułu niepłacenia czynszu (standardowa klauzula w umowach najmu)? Dlaczego nie wprowadza się do umów klauzuli z artykułem 777 KPC (jeśli ktoś nie chce płacić kaucji)? Wielokrotnie dawałam tę propozycję i była odrzucana, dlaczego? Od razu powiem, że winnego takiej sytuacji nie należy szukać w dziale księgowym, gdyż to nie tam podejmuje się takie decyzje. Moim zdaniem nie należy zawierać umów obojętnie z kim, ale badać osobę i wypracować taki mechanizm, który na wypadek strat pozwoli szybko rozstać się z nierzetelnym klientem, a nie na to, by pozwolić mu, aby narobił zadłużenia na ponad 100 tys. zł i był przy tym całkowicie nieściągalny.

6. Kolejną sprawą zgłaszaną Radzie Nadzorczej była niegospodarność na pawilonach handlowych (wynajmujemy tam lokale użytkowe z czego mamy nadwyżkę). Od 2012 roku na pawilonach handlowych wykonano remonty za ponad 2 mln zł. Chciałabym zwrócić uwagę na kwotę remontów – ponad 2 mln zł. I to w okresie zaledwie 6 lat.
Mój zarzut dotyczył tego, że nie organizowano na te remonty przetargów (kwota ponad 2 mln zł!!!) lub były tylko szczątkowe. Dodatkowo, często „dogadywano” się, że remonty wykona nowy najemca – a my mu zwrócimy nakłady, dając niższy czynsz. Do tego zarzutu w żaden sposób się nie odniesiono. A więc zamiast wynajmować lokale o wiadomym sobie standardzie i odbierać również, z sensowną stawką (uwzględniającą zysk), wynajmujemy, pozwalamy remontować, zwracamy nakłady, które kolejnym najemcom najczęściej się nie przydadzą, co skutkuje brakiem zysku, albo zyskiem znikomym. A nowy najemca znowu robi remont po swojemu, za który my zwracamy. I koło zatańczą krąg. Czy widzicie nasze straty? Czy w ogóle widać w tych pawilonach te 2 mln zł, które zostały zainwestowane?
Powtarzam pytanie: Dlaczego jako członek Zarządu nie mogłam wyrazić swojej opinii bez utraty pracy? Skoro dwóch na trzech członków decyduje, mogłam po prostu zostać przegłosowana jak niegdyś i tyle. Więc co się za tym wszystkim kryje?

Moją intencją było zawsze dbanie o dobre wyniki finansowe spółdzielni i dobro spółdzielców. Szczególną atencją wyróżniałam członków spółdzielni, zawsze mając nadzieję, że gdy będzie odpowiedni czas (Walne Zgromadzenie) zachowają się odpowiednio, tzn. dla własnego dobra, jednocześnie ceniąc sobie prawdę i dobre współżycie. Dlatego chciałabym ujrzeć dobrą zmianę w spółdzielni, w której mieszkam z przerwami od 27 lat.
9. maja br. Zarząd SM odniósł się do mojej poprzedniej publikacji. Króciutko się odniosę do tego artykułu. Naturalnie jak wspomniałam postępowanie prokuratorskie jest wszczęte. Nie miałabym śmiałości pisać, że tak jest gdyby nie było to prawdą. Dysponuję nawet zawiadomieniem z Policji, że prowadzi takowe postępowanie, więc nie rozumiem zarzutu, że to nie jest prawda.

Odnośnie nieprawidłowości w zakresie rachunkowości mogę powiedzieć tyle – za poprzednie lata takich nieprawidłowości nie było NIGDY (odpowiadam za swoją pracę). Nie sporządzałam i nie nadzorowałam zamknięcia 2017 roku, nie będę więc odpowiadać za jakiekolwiek rzekome nieprawidłowości, z którymi nie mogłam się nawet zapoznać.
Chciałabym również poinformować Państwa, że pomimo tego, iż złożyłam w terminie odwołanie do Walnego Zgromadzenia od uchwały wyrzucającej mnie ze spółdzielni i dostałam zapewnienie ze Spółdzielni, że odwołanie to zostanie przez Walne Zgromadzenie rozpatrzone na najbliższym terminie, czyli teraz – w czerwcu, to w porządku obrad nie ma takiej pozycji!!! Najprawdopodobniej był to owoc wcześniejszego mojego artykułu. Tutaj jest działanie niezgodne z prawem i naszym statutem! A ja kompletnie tego nie rozumiem i co gorsza, nawet nie zostałam powiadomiona dlaczego ktoś (kto?) zmienił decyzję i na jakiej podstawie prawnej.

Czego się bać, skoro nie mam racji? Posiadam wcześniejszą korespondencję od zarządu, w której obiecuje mi się umożliwienie odwołania się od uchwały Rady na wszystkich częściach Walnych Zgromadzeń. Teraz wszystko zniknęło… O co chodzi? I dlaczego nagle spółdzielnia szuka nowego Prezesa?

Mam wrażenie, że prawo nie działa… przynajmniej względem mojej osoby. Do pracy po okresie usprawiedliwionej nieobecności wróciłam dnia 3. kwietnia, a zatem moje wypowiedzenie powinno zakończyć się po trzech pełnych miesiącach, zgodnie z kodeksem pracy, czyli 31 lipca 2018 roku. Jak Państwo mogą przeczytać w artykule, według spółdzielni jest to data 30 czerwca 2018 roku. Dlaczego?

Liczę na Waszą roztropność i mądrość na najbliższym Walnym Zgromadzeniu w czerwcu br.

Beata Kąkol