Bliźniacze porażki

0
2__Kopiowanie_.JPG

 

W minioną sobotę szczypiorniści Orlika i Olimpu grali z przeciwnikami tej samej klasy. Brzeg pojechał do czwartego w tabeli Dzierżoniowa, a Grodków do trzeciego, ale mającego tyle samo – 34. pkt. – Poznania.

2__Kopiowanie_.JPG

Dla szczypiornistów Olimpu to już koniec sezonu. Nie grozi im ani spadek, ani awans (na zdjęciu od lewej: Jarosław Dziurgot, Mateusz Kolanko i Roman Smoliński)

 

W minioną sobotę szczypiorniści Orlika i Olimpu grali z przeciwnikami tej samej klasy. Brzeg pojechał do czwartego w tabeli Dzierżoniowa, a Grodków do trzeciego, ale mającego tyle samo – 34. pkt. – Poznania.

Potyczki obu naszych drużyn nie zapowiadały się łatwo, bo jak pokazywała tabela, zarówno Poznań, jaki Dzierżoniów, z jednym punktem straty do Świdnicy nadal walczyły o I. ligę.

Po ostatnich zwycięstwach brzeżanie oddalili od siebie widmo degradacji, stąd do meczu z Żagwią mogli przystąpić bardziej rozluźnieni. I to było widać w pierwszej połowie. Wynik 16:16 mówi sam za siebie. Kibice gospodarzy mogli przecierać oczy ze zdziwienia, bo ich faworyzowany zespół męczył się ze skazanych na sromotną porażkę Orlikiem.

Po wyjściu z szatni na parkiecie panowała już tylko jedna drużyna – była nią Żagiew. Orlik wciąż grał nieźle w ataku. Patrząc na przekrój całego meczu, aż 27. bramek rzuconych na wyjeździe walczącym o awans gospodarzom to doskonały wyczyn. Gorzej było jednak z obroną. Defensywa Orlika przypominała w drugiej połowie ser szwajcarski, który dzierżoniowianie ugryźli 21. razy. Orlikowi zostało po tym spotkaniu wspomnienie świetnej pierwszej połowy. Gdyby tak drużyna Pawła Pietraszka grała przez cały sezon, dziś walczyłaby o awans do I. ligi.

 

Żagiew Dzierżoniów – Orlik Brzeg 37:27 (16:16)

Orlik: Sebastian Gołębiewski, Marcin Stefaniszyn – Piotr Sendra 6, Bartosz Galar 6, Dawid Podgórski 5, Mateusz Szewczuk 3, Patryk Krawczyk 2, Konrad Betka 2, Marcin Orzycki 1, Kacper Szmal 1, Alan Cuper 1, Rafał Worobiec. Trener Paweł Pietraszek.

 

Jadący do stolicy Wielkopolski Olimp, również bardziej wierzył w niespodziankę, niż pewne odniesienie zwycięstwa. Gospodarze, podobnie jak Żagiew, tracili do miejsca barażowego o I. ligę tylko jeden punkt.

Od pierwszych minut spotkania wyraźnie było widać, kto gra o wyższe cele. Choć Olimp wygrywał 3:2, to po kolejnych 15. minutach przewaga miejscowych wynosiła już 6. goli. Wydawało się, że MKS nie odda tej przewagi do ostatniego gwizdka, jednak skuteczny zryw grodkowian w końcówce tej części pozwolił im niemal całkowice zniwelować dystans (13:11).

W drugiej części Olimp zagrał niemal tak samo, jak Orlik w Dzierżoniowie. Wystarczy powiedzieć, że w 15. minucie drugiej połowy było już 24:14. To było zbyt wiele, by móc odrobić w jeden kwadrans. W zespole gospodarzy bramkę Wolaka bombardowali Jankowski i Więcław – obaj strzelili po 7. goli. Olimp miał godnego im strzelca tylko w osobie Koszyka (również 7. goli). Ostatnie minuty szczypiorniści obu drużyn grali pro forma. MKS wygrał zasłużenie, przedłużając swoje nadzieje na awans.

W sobotę Orlik  może bardzo pomóc drużynie z Poznania, bo w hali przy Oławskiej podejmie wicelidera ze Świdnicy. Olimp gra drugi wyjazd z rzędu, tym razem w Kościanie.

 

MKS Poznań – Olimp Grodków 31:23 (13:11)

Olimp: Wolak – Koszyk 7, T.Biernat 4, Chmiel 3, Górny 3, Dziurgot 2, Było 2, Sołtys 1, Kolanko 1, Smoliński. Trener Piotr Mieszkowski