Historia miasta Grodkowa od początku jego powstania – cz. 5

0
Ewangelicki "kościół pokoju" w Świdnicy. Wygląd zewnętrzny. Zdj. Wanda Cebulka.

Felieton Wandy Cebulki z cyklu: Niezwykle ciekawe fakty z historii Grodkowa i okolic.

Dziś przeprowadzę Państwa przez kolejną zawiłą historię Grodkowa na tle dziejów Śląska. Od czytelników dowiaduję się, że taki sposób jest bardziej zrozumiały i czytelny.

Odpowiadając również na pytanie ciekawskich czytelników, skąd biorę takie informacje, podaję niektóre źródła bibliograficzne, ponieważ jest ich bardzo dużo: -„Badania archeologiczne na Górnym Śląsku i ziemiach pogranicznych w 1994 r.”, red. E. Tomczak, Katowice 1997; – J. Heyne „Chronik der Stadt Grottkau“, Grottkau 1867; -T. Jurek, „Obce rycerstwo na Śląsku do połowy XIV wieku”, Poznań 1998; -„Z przeszłości i teraźniejszości Grodkowa”, red. B. Fila, Opole 1968; -G. Wilczek, „Heimatbuch des Kreises Grottkau”, Bekum 1967; -A. A. Galas, „Dzieje Śląska w datach”, Wrocław 2004; -J. Mandziuk, „Historia kościoła katolickiego na Śląsku” (wszystkie części) Warszawa; -W. Urban, „Zarys dziejów diecezji wrocławskiej”, Wrocław 1962.

Po wojnie trzydziestoletniej okazało się, że najbardziej ucierpiał Dolny Śląsk. Na skutek działań wojennych zniszczeniu uległo prawie 40 miast, ponad 1000 wsi i 120 zamków. Na trasie przemarszów wojsk straty były o wiele większe. Kontrybucje, daniny, okupy, ciągłe utrzymywanie maszerujących wojsk i kwaterunek, wywołały zubożenie i głód. Ponadto straty w ludziach, nie tylko zabitych, ale i zmarłych podczas epidemii oraz emigracja, spowodowały największe wyludnienie tego terenu. Na ziemi śląskiej pozostawionych czy porzuconych zostało wiele majątków ziemskich i zamków. Władca Ferdynand III postanowił wynagrodzić swoich dowódców. Za wierną służbę w armii cesarskiej zaczął rozdawać lub sprzedawać za bezcen miasta, wsie i ziemię, która leżała odłogiem. Nowymi właścicielami zostawali przeważnie szlachta katolicka i chłopi pochodzący z Niemiec. Zdarzało się, że po wojnie, wzbogaceni łupami oficerowie czy żołnierze różnych narodowości – „nowobogaccy”, również osiedlali się na Śląsku.
Przez lata wojen, głodu i zarazy na Śląsku rozpowszechniła się wśród nielicznej pozostałej ludności wiara w czary, zabobony, rzucanie uroków. W 1651 roku na ziemi śląskiej, a szczególnie w księstwie biskupim, rozpoczęły się masowe polowania na czarownice, które po torturach i (wymuszonym) przyznaniu się do winy skazywano na śmierć przez spalenie na stosie. W biskupstwie w okręgu nyskim, do które należał Grodków, fanatyzm i okrucieństwo przybrało charakter masowy. Początek tego pomysłu miał miejsce już wcześniej (1639), kiedy to biskup pomocniczy Jan Baltazar Liesch von Hornau (1625-61), który zarządzał księstwem nyskim (za małoletniego Karola Ferdynanda Wazę) wymyślił budowy pieców do spalania czarownic. Wszystko po to, aby nadążyć z wykonywaniem wyroków, ponieważ palenie na stosie było zbyt wolne i czasochłonne. Budowę tych krematoriów zlecił radzie miejskiej w Nysie. Wówczas pomysł ten i realizacja rozsławiła niechlubnie księstwo nyskie w całej Europie.
Najwięcej wyroków śmierci poprzez spalenie w piecu kremacyjnym i na stosie wykonano w latach 1651-52. Polowanie na czarownice rozpowszechniło się na całym Śląsku. Wśród skazanych były również dzieci.
W związku z porozumieniem westfalskim, kończącym wojnę trzydziestoletnią przyszedł czas na wywiązanie się ze wcześniejszych obietnic przez cesarza Ferdynanda III w sprawie tolerancji religijnej na Śląsku. Polityka Habsburgów zmierzała jednak w kierunku katolicyzacji całego Śląska, bez wyjątków. Cesarz Ferdynand III rozpoczął dyskryminacje i prześladowania protestantów, poprzez wydawanie wielu różnorodnych zakazów, nakazów i wytycznych, które zaczął wprowadzać w życie. W 1652 roku władca wydał jednak pozwolenie, choć niechętnie, na budowę trzech kościołów, zwanych „kościołami pokoju”, w Głogowie Świdnicy i Jaworze na Śląsku. Postawił warunki co do sposobu ich budowy oraz użytych materiałów. Budowle te musiały być wybudowane w ciągu jednego roku, stać poza murami miasta, wznoszone miały być tylko z gliny, słomy, piasku i drewna i nie mogły posiadać wieży oraz dzwonnicy. Tymi zakazami i wytycznymi budowy cesarz chciał sprawić, by budowane kościoły były nietrwałe. Było to wykonalne, choć sprawiło wykonawcom wiele problemów.
Po wycofaniu się ostatnich oddziałów szwedzkich (które były gwarantem wolności religijnej dla protestantów) od 1654 roku cesarz rozpoczął nawracanie na katolicyzm pozostałych regionów, nie podlegających tolerancji religijnej. Odebrał protestantom prawie 700 kościołów i rekatolicyzował je oraz usunął wszystkich pastorów, zabronił również w odzyskanych parafiach obsadzania ich księżmi polskimi. Wybuchło wiele zamieszek, lecz zostały one stłumione. We Wrocławiu, mieście tolerancji wyznaniowej, ale nadal stolicy biskupiej, większość ludności była wyznania protestanckiego. Tam również w czasie procesji Bożego Ciała doszło do zamieszek. „Brak tolerancji” spowodował obrzucenie procesji kamieniami, a skutkiem było pozbawienie katolików praw obywatelskich.
Muszę tu nadmienić, że w tym czasie w Rzeczypospolitej rozpętała się wojna polsko – szwedzka (1655-60), tzw. potop szwedzki. Ludność polska uciekała z kraju na Śląsk. Nawet król Polski Jan Kazimierz schronił się w Głogówku. Habsburgowie nie angażowali się w te działania wojenne i niechętnie przyjmowali emigrantów-uciekinierów.
Umiera biskup Karol Ferdynand Waza i jego miejsce zajmuje arcyksiążę Austrii, Leopold I Wilhelm Habsburg (1655-62), syn cesarza Ferdynanda II i brat panującego Ferdynanda III. Nie posiadał on jednak święceń kapłańskich, chodziło tu wyłącznie o politykę. We Wrocławiu był tylko raz. Nie interesował się kościołem i problemami z nim związanymi.
W tym czasie umiera również cesarz Austrii Ferdynand III Habsburg. Władzę przejmuje jego syn, arcyksiążę Austrii, Leopold I (1657-1705). Dopiero za jego rządów przerwano procesy czarownic i zaprzestano palenia żywcem w piecach i na stosach rzekomych czarownic. Powodem były zeznania piętnastu torturowanych kobiet, które wskazały spowiednika biskupiego jako czarownika.
Prześladowania protestantów nadal jednak trwały. Cesarz rozpoczął działalność propagandową, która powoli zaczęła przynosić pożądany efekt. Sprowadzeni jezuici zajęli się organizacją szkolnictwa. Ponadto zaczęli organizować pielgrzymki, procesje, widowiska pasyjne, zakładali różnego rodzaju bractwa religijne oraz rozpowszechniali kult świętych.
Po śmierci biskupa Leopolda I Wilhelma funkcję tę obejmuje brat cesarza Leopolda I Karol Józef Habsburg (1663-64). Wówczas był czternastoletnim chłopcem i do tego chorowitym. Zmarł rok później i został pochowany w Wiedniu. (Dla ciekawskich nadmienię, że ampuła z sercem bp. Karola znajduje się w skarbcu w kościele św. Jakuba w Nysie).
Na jego miejsce wybrano nowego biskupa, Sebastiana von Rostocka (1664-71). W tym przypadku napiszę parę słów o nim, ponieważ urodził się i mieszkał w Grodkowie. Pochodził z nizin społecznych, był synem powroźnika. Po śmierci ojca matka przeprowadziła się do Nysy, gdzie Sebastian uczęszczał do szkoły katolickiej. Po ukończeniu studiów teologicznych w Ołomuńcu powrócił do Nysy, gdzie w czasie wojny trzydziestoletniej był kapelanem, później proboszczem i dziekanem. W czasie zarazy (1633) gorliwie udzielał posługi kapłańskiej. Po powrocie z niewoli szwedzkiej mianowany został kanonikiem wrocławskim i nyskim. Za wierną służbę cesarzowi, Leopold I wynosi go do godności szlacheckiej.
Biskup Sebastian, jak jego poprzednicy, prowadził walkę z protestantyzmem poprzez nawracanie i krzewienie wiary katolickiej z pomocą jezuitów i kapucynów.
Nie zapomniał o swoim rodzinnym mieście i w 1665 roku wydał dekret dla Grodkowa zabraniający warzenia piwa poza miastem oraz przywożenia go z zewnątrz. Zadbał również o cechy rzemieślnicze. Zabronił także handlu towarami sprowadzanymi z innych księstw. Chodziło tu zapewne o ograniczenie kontaktów, ukrytych jeszcze protestantów.
Na jego prośbę, w 1666 roku cesarz Leopold I wydał dekret nakazujący usunięcie wszystkich nauczycieli i dzwonników protestanckich w całym księstwie biskupim, ponieważ rzekomo oni w zastępstwie wypędzonych pastorów krzewili nadal wiarę ewangelicką.
W związku z przybywającymi uciekinierami z Polski, dla zniechęcenia ich, w 1667 roku w Grodkowie zakazał głoszenia kazań w języku polskim. Rok później rozpoczął odbudowę miasta.
Na własny koszt odbudował wieżę ratuszową, na której założono hełm z dwoma prześwitami. Przebudowano i wyremontowano również kościół parafialny, odnowiono i podwyższono mury miejskie. Odbudowano również baszty obronne bramne, Ziębicką i Lewińską oraz jedną piętrową (Stockthurm), dziś zwaną więzienną. Jednak dwóch baszt obronnych bramnych, Wrocławskiej i Nyskiej, oraz pozostałych ośmiu baszt obronnych i części murów nie odbudowano. W 1670 roku biskup dał mieszkańcom Grodkowa dwa piece wapna oraz pozwolenie na branie drewna z lasu miejskiego do budowy czy odbudowy domostw. Miasto zaczęło rozbudowywać się poza mury, w kierunku północnym i południowym. Większość domów była jednak nadal z drewna, co było dużym zagrożeniem pożarowym. Nie odbudowano także wieży ciśnień.
W 1669 roku władca Leopold I wydał dekret dla Śląska, w którym zakazuje ewangelikom przemieszczania się i opuszczania swojego miejsca pobytu. Chodziło o uczestnictwo w nabożeństwach protestanckich odbywających się poza granicami zamieszkania.
W wyniku ataku epilepsji umiera biskup Sebastian von Rostock. Jego następcą zostaje Fryderyk Landgraf von Hassen-Darmstadt, kardynał (1671-82). Pochodził z rodziny protestanckiej, jednak przeszedł na katolicyzm. Uczestniczył w wyprawie przeciw Turkom, przez co dosłużył się godności kardynalskiej. Był człowiekiem spokojnym i tolerancyjnym. Dużą wagę przywiązywał do krzewienia wiary katolickiej. Po jego śmierci na stolicy biskupiej zasiada Franciszek Ludwik książę Pfalz-Rein-Neuburg (1683-1732), który nie miał święceń kapłańskich. Zasłużył się podczas najazdu tureckiego jak jego poprzednik. Ciekawostką może być to, że był szwagrem cesarza (jego siostra była żoną cesarza).
W sierpniu 1683 przez wschodni Śląsk przemaszerowały wojska polskie pod dowództwem króla Jana III Sobieskiego (1674-96), idące z odsieczą oblężonemu przez Turków Wiedniowi. Wygrana bitwa przez polską armię dała Sobieskiemu szacunek, popularność i chwałę. Jednak w 1687 roku w czasie pobytu żony króla polskiego Marysieńki Sobieskiej wraz z dziećmi (i dworem 1500 osób) w uzdrowisku w Cieplicach, była obserwowana przez agentów cesarskich. Podejrzewali ją o szpiegostwo na rzecz Francji i namawianie męża Jana III do zagarnięcia Śląska.
Po śmierci króla polskiego Jana III Sobieskiego nastąpił czas niepokoju dla Śląska habsburskiego sąsiadującego z Saksonią. W 1697 roku walkę o tron polski poprzez szybką koronację zdobył elektor saksoński August II Mocny, z saskiej dynastii Wettynów (1697-1706), który próbował kilkakrotnie odkupić część ziemi lub księstwa od cesarza na Śląsku. Próbował również sojuszu z Francją, aby wspólnie doprowadzić do rozbioru monarchii habsburskiej i przejąć Śląsk.
Za rządów biskupa Fryderyka w 1698 roku Grodków otrzymuje przywilej organizowania w mieście czterech jarmarków rocznie. Terminy to: każdy poniedziałek po Trzech Królach, kolejny po Niedzieli Palmowej, trzeci to po święcie Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny oraz przed uroczystością św. Michała Archanioła, kiedy to odbywał się równocześnie targ koński i bydlęcy.

Plan przejęcia Śląska przez króla polskiego Augusta II nadal był aktualny. W 1704 roku na Śląsku pod Wrocławiem miał miejsce incydent polityczny. Synowie Sobieskiego, Konstanty i Jakub, który był protegowanym przez króla szwedzkiego Karola XII do tronu polskiego, zostali porwani i uwięzieni przez saskich dowódców.
W tym czasie żywot swój kończy cesarz Leopold I Habsburg i na jego miejscu w 1705 roku na tronie zasiada syn jego Józef I (1705-11). Cdn.