Wieczerza wigilijna w Gierszowicach

0

Z inicjatywy rady sołeckiej i sołtysa wsi Gierszowice Zbigniewa Adasika w niedzielne popołudnie 13 grudnia br. odbyła się przygotowana z wielkim rozmachem wieczerza wigilijna. Do miejscowej świetlicy zaproszono wszystkich mieszkańców tej miejscowości.


 

Przygotowania do uroczystości trwały już od dawna, należało przygotować program i zapewnić uczestnikom poczęstunek – dania wigilijne, jak karze odwieczna tradycja. Polską wieczerza wigilijna charakteryzuje się postnymi potrawami, spożywanymi po zachodzie słońca. Do wigilijnego stołu, który nie jest wystawną, pełną przepychu, uroczystą kolacją, lecz posiłkiem spożywanym najczęściej w rodzinnym gronie, naznaczonego regionalnymi zwyczajami. W myśl zwyczaju, powinna zasiąść – parzysta liczba osób. Zwyczaj ten zrodził się ze wspomnienia gwiazdy betlejemskiej, którą ujrzeli Mędrcy, bardzo się z tego powodu radując. W przeddzień w wiejskiej świetlicy zebrało się grono gierszowickich gospodyń i młodych panien, by dania wigilijne przyrządzić. Rozpoczęło się lepienie pierogów i uszek, krojenie ciasta, smażenie farszu itp. Jedna z obecnych, Wanda Demska uwijała się z innymi przy lepieniu pierogów. Urodziłam się na Kresach, mama pochodziła z Tłumacza w województwie stanisławowskim. W domu rodzinnym było nas ośmioro rodzeństwa i babcia Maria. Rarytasem w naszym domu podczas kolacji wigilijnej były chude gołąbki z ziemniakami i sosem grzybowym. Nie brakowo też kapusty z grochem i czerwonego barszczu z uszkami. To wszystko przygotowywała mama z naszą małą pomocą. Mama wstawała w wigilijny dzień bardzo wcześnie, o 3 lub 4 godzinie, by zdążyć do wieczora wszystko przygotować. W tym dniu po kuchni nie mógł się jej nikt kręcić, aby nie przeszkadzać. Do stołu wigilijnego zasiadaliśmy wówczas,  gdy na niebie pokazała się pierwsza gwiazdka, zawsze jedno miejsce było puste dla spóźnionego gościa. Dzisiaj w Gierszowicach  pomagają mi młode mężatki i dziewczyny ze wsi: Beata, Marta, Nina, Iza, Monika, Danuta, Kasia. W kuchni uwijają się: Irena Adasik, Jolanta Bruś i Maria Kulińska. Swoją obecnością spotkanie przy wigilijnym stole zaszczyciły władze gminne na czele z panią Wójt Anetą Rabczewską, Przewodnicząca Rady Gminy – Wandą Galant, Sekretarz Urzędu Gminy – Ewą Rosińską oraz przedstawiciele parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Brzegu – ksiądz wikariusz Łukasz Prączko i diakon Wojciech. Po omówieniu modlitwy i pobłogosławieniu pokarmów rozpoczęła się wieczerza wigilijna. Po biesiadze pokarmów rozpoczęło się wspólne kolędowanie, począwszy od chóralnego wykonania pięknej polskiej kolędy „Wśród nocnej ciszy”, która powstała na przełomie XVIII i XIX wieku i po raz pierwszy została opublikowana w 1853 roku. Gospodarz wieczerzy wigilijnej do dalszego śpiewania kolęd zaprosił panią Małgorzatę Kulińską, która wraz uczennicą Publicznego Gimnazjum  im. Brygady Partyzanckiej „Grunwald” w Olszance Pauliną Hain, wykonała kilka bardzo znanych kolęd i pastorałek oraz piosenek świątecznych. Obu wykonawczyniom wspaniale akompaniował syn Małgorzaty i Ireneusza Kulińskich – Maciek. Swoich sił wokalnych próbował także zaproszony przez organizatorów dziennikarz „Panoramy Powiatu” Eugeniusz Szewczuk, który wspólnie z Małgorzatą Kulińską zaśpiewał trzy kolędy, w tym przez wielu ulubioną  „Cicha noc”. To jedna z najpiękniejszych kolęd śpiewanych podczas Bożego Narodzenia. Choć wielu uważa ją za polską kolędę, to okazuje się, że korzeni szukać trzeba gdzie indziej. Polacy śpiewają ją dopiero od 1930 roku, gdy słowa w naszym języku ułożył Piotr Maszyński.

Gdy wspaniała wieczerza wigilijna w Gierszowicach zbliżała się ku końcowi, zebranym  zaprezentowano najnowszą książkę Eugeniusza Szewczuka pt. „Moje Kresy”. To zbiór wspomnień kresowych publikowanych na łamach „Panoramy Powiatu” w latach ubiegłych. Profesor Stanisław Nicieja, rektor Uniwersytetu Opolskiego, autor 7 tomów „Kresowej Atlantydy” we wstępie do tej książki napisał, „ Książka Eugeniusz Szewczuka „Moje Kresy” wpisuje się pięknie w nurt nostalgicznej literatury o utraconych ziemiach naszych przodków i wypełnia kolejną lukę naszej wiedzy o tym, co straciliśmy na wschodzie i co stamtąd przynieśliśmy tu – na Śląsk, aby wzbogacić w sposób oryginalny historię tej ziemi, która się stała naszą nową ojczyzną”.

Zdjęcia: Eugeniusz Szewczuk