Legenda o krasnoludkach spod Grodkowa, przebiegłej dziewczynie i pysznym kołaczu z posypką

0
krasnoludek

Przed wieloma latami, kiedy cały Śląsk był pokryty potężnym lasem, także w okolicy Grodkowa żyły krasnoludki. Słynęły one jako znakomici kucharze. Krasnoludki jako pierwsze zaczęły przyrządzać wiele smakowitych śląskich potraw. Ludzie, którzy im wyświadczyli jakąś przysługę, w nagrodę mogli przyjrzeć się sposobowi ich przyrządzania, by w domu zrobić to samo.

Krasnoludki bardzo lubiły śliczne dziewczęta. Gdy one zbierały grzyby, krasnale pokazywały im, gdzie rosną najpiękniejsze i ostrzegały przez trującymi. Wskazywały też miejsca, gdzie rosną jagody. Objaśniały dziewczętom, jak ugotować z grzybów smakowite danie, a z jagód wspaniałą marmoladę. Razem z dziewczętami szukały też leczniczych ziół i uczyły swoje ulubienice przyrządzać z nich pachnącą herbatę i lecznicze napoje.

Krasnoludki bardzo lubiły śliczne dziewczęta

Pewnego razu młoda służąca, która na pszenicznym polu wyrywała chwasty, usłyszała wyraźnie łoskot blach układanych jedna na drugą. O, pomyślała, to pewnie krasnoludki. Gdyby mnie nauczyły gotować i piec, tak jak to one umieją… Ta śliczna, ale uboga dziewczyna kochała pewnego przystojnego młodzieńca. On też ją kochał szczerze i mocno. Jednakże będąc sierotą, posiadała tylko to, co zarobiła pracą własnych rąk. Rodzice chłopca nie chcieli o niej słyszeć, bo mieli największe gospodarstwo we wsi. Ich synową miałaby zostać biedna dziewczyna? Nawet w pewnej piosence ludzie śpiewają: „Im więcej posiadasz , tym więcej chcesz”. Ubodzy wiedzą że i bez pieniędzy można być szczęśliwym, a tymczasem bogacze pragną więcej i więcej. Dlatego młodzi spotykali się rzadko. Dniem i nocą zastanawiali się, jak zmiękczyć serca rodziców.

las
Fot. Krzysztof Żołyński

Dziewczyna wpadła na pomysł, aby podpatrzyć sztuczki krasnoludków. Wierzyła, że mogą się jej przydać. Po świętach Bożego Narodzenia udała się więc tam, gdzie mieszkały. Skoro przybyła na miejsce, pojawiło się bardzo wielu krasnali. Zaprosili ją do swej góry.

Dziewczyna szła za nimi zadowolona, gdyż teraz miało się ziścić jej marzenie. Pilnie słuchała wszystkiego, co jej mówiły, patrzyła uważnie na to, co jej pokazywały; szczególnie dokładnie przypatrywała się, jak piekły kołacz. Właśnie tego chciała się nauczyć. A ponieważ była bardzo pojętna i dobrze uważała, wnet opanowała tę sztukę.

Kołacz z posypką

Niedługo pobyła we wnętrzu góry. Wyszła z niej po kryjomu i wróciła do swojego gospodarza.

Gdy nadeszła wesoła pora karnawału, we wszystkich domach stoły i ławy uginały się pod smakowitymi ciastami. Także i ona upiekła wspaniały kołacz. Każdy, kto go skosztował opowiadał o nim sąsiadowi. Niebawem zbiegła się cała wieś, aby spróbować wypieku dziewczyny. Wieś o znakomitym kołaczu dotarła także do domu bogatego gospodarza. Przybył ze swoją żoną do domu, w którym służyła sierota, poprosił o kawałek ciasta.

Skoro tylko przełknął pierwszy kęs, mlasnął i z zadowolenia zaczął klepać się po skórzanych spodniach. Miał zwyczaj w ten sposób wyrażać swoje najwyższe uznanie. Także jego żonie kołacz bardzo zasmakował. Trąciła męża łokciem i rzekła: „Ty, jeśli ta dziewczyna potrafi piec taki kołacz, to, choć biedna, może zostać naszą synową”.

Gospodarz wyraził zgodę. Wezwano więc syna i natychmiast zaręczono go ze sprytną dziewczyną.

W ten sposób uboga dziewczyna została bogatą i szczęśliwą gospodynią. Już nie musiała ciężko pracować, teraz to ona rozkazywała wielu sługom i pachołkom. Nikomu jednak nie pozawalała piec kołacza. Nikt tez nie potrafił tego robić tak dobrze, jak ona.

Z czasem przepis na wypiek rozprzestrzenił się wśród ludzi. Nazwano go kołaczem z posypką. Krasnoludki widać dobrze znały się na rzeczy, bo któż z nas nie lubi jeść śląskiego kołacza!