Polski samochód elektryczny wciąż w sferze marzeń. Minister Sasin wyjaśnił dlaczego plan Morawieckiego nie jest realizowany i nie ruszyła produkcja

0
polski e-samochód

Polskie samochody elektryczne, zaprojektowane i wyprodukowane w naszym kraju. Jest to jeden z turbo nowoczesnych projektów od dawna lansowany przez premiera Morawieckiego. Póki co musimy chyba obejść się smakiem, gdyż obiecywany prototyp wciąż nie powstał. Mimo, że pracująca nad nim spółka EMP wydaje na ten cel sporo pieniędzy, finał przesłania coraz gęstsza mgła.

Spółka ElectroMobility Poland powstała, żeby zrealizować ambitny i na dokładkę samodzielny projekt – miał powstać całkowicie polski, a co za tym idzie tańszy i produkowany u nas, ekologiczny, samochód elektryczny. Oszacowano, że przedsięwzięcie ma kosztować podatnika cztery miliardy złotych.

Na wymienioną kwotę miały składać się: projekt, budowa fabryki, prototypy, testy, promocja, itp.

Samo auto, jak opowiadał w wywiadach prezes EMP Piotr Zaremba, miało by kosztować na rynku ok. 50-60 tys. zł oraz być „rodzinnym autem segmentu C” (czyli tzw. aut kompaktowych).

ElectroMobility Poland ma zbudować polski e-samochód

Wedle ostatnich zapowiedzi Zaremby, prototyp miał zostać zaprezentowany do czerwca 2020 roku. To już zresztą kolejny termin, bo w 2017 r. Zaremba twierdził w rozmowie z BI Polska, że prototyp pojawi się w 2018 r., a „krótkie serie produkcyjne” wyjadą na ulice w 2019 r. Rok później prezes EMP zapowiadał prototyp na 2019 r.

W 2019 r. prototypu nie było, ale pojawiła się kolejna zapowiedź ze strony spółki. Produkcja miałaby ruszyć przed 2023 r., chociaż wcześniej planowo sprzedawać e-auto już w 2022 r.

Polski samochód elektryczny rodzi się w bólach

Do tej pory działanie spółki ElectroMobility Poland finansowały państwowe koncerny: PGE, Tauron, Enea i Energa. Łącznie firmy te przeznaczyły na EMP 70 mln zł, z czego do końca 2019 r. spółka wydała 30,7 mln zł.

Jak się okazuje, za wymienioną kwotę, poczyniono zaledwie kilka drobnych kroków, mających na zbliżyć do e-samochodu. Jednak do uruchomienia produkcji jest jeszcze bardzo daleko. Na tę chwilę – spółka EMP ogłosiła konkurs na karoserię i zajęła się projektowaniem pojazdów, a także „wypracowała koncepcję techniczną projektu” oraz wybrała spółkę, która miałaby budować polskie e-auto – niemiecką EDAG.

Prototyp pozostaje obietnicą od 2017 roku

Podczas Zjazdu Klubów „Gazety Polskiej”, minister aktywów państwowych Jacek Sasin, tłumaczył zebranym jakie to jest trudne zadanie, wprowadzić na rynek tak zaawansowaną i kosztowną technologię. Czyha tam przecież konkurencja i nie wiadomo czy uda się przebić z naszą propozycją.

– Nie wycofujemy się, jesteśmy od strony technologicznej przygotowani, żeby uruchomić produkcję, mamy bardzo udane prototypy, jest pomysł na finansowanie, wiem, jak z udziałem spółek Skarbu Państwa możemy taką fabrykę zbudować i taką produkcję uruchomić – zapewniał Sasin.

Jest to o tyle dziwne tłumaczenie, że rodzimy samochód elektryczny miał poruszać się po naszych drogach, a co za tym idzie musi być skonstruowany pod wymagania infrastruktury w Polsce i portfele Polaków. Morawiecki nie wspominał, że mamy zamiar rywalizować z Teslą.

Poza tym – prototypu zwyczajnie nie ma…

Źródło: Moto.pl Business Insider