PRZED ROKIEM 1989 cz. 3

0

WIELKOŚć „SOLIDARNOŚCI” to nie tylko erupcja dobrej woli i altruizmu obejmująca miliony ludzi. Prawdziwa wielkość „Solidarność” polegała na tym, że mając agentów od samego szczytu począwszy, poprzez doradców, na szarych

WIELKOŚć „SOLIDARNOŚCI” to nie tylko erupcja dobrej woli i altruizmu obejmująca miliony ludzi. Prawdziwa wielkość „Solidarność” polegała na tym, że mając agentów od samego szczytu począwszy, poprzez doradców, na szarych członkach kończąc, nie dała się im przesterować. Cała ta niezliczona agentura okazała się bezradna wobec demokratycznego społeczeństwa. Wobec zupełnej klęski agentury, konieczne stało się użycie czołgów i ZOMO oraz wypowiedzenie wojny Polakom. Całkowite fiasko poniosła koronkowa operacja prowadzona przez Służbę bezpieczeństwa, której zamiarem było utworzenie neo – „Solidarności” w pełni kontrolowanej przez komunistyczną władzę. „Bezpieka” nie rezygnowała. Opracowywała nowe długofalowe operacje, podejmowała kolejne próby rozsadzenia opozycji. W stanie wojennym WRON-ia propaganda dzieliła podziemne struktury na „radykałów” i na „opozycję konstruktywną”, z którą „można rozmawiać”. W tym momencie cenne jest pewne zdanie wypowiedziane przez Andrzeja Gwiazdę, wspominającego pobyt w Białołęce: „Kuroń w styczniu 1982r., zaraz po przywiezieniu nas na Białołękę, twierdził, że zabrano nas na „rozmowy” i powinniśmy się  do nich przygotować” – wkrótce pojawiły się znaki zapytania.

GŁOSIć PRAWDę I ŻYć NADZIEJ?
„Solidarność Walcząca” w czerwcu 1982r., wyodrębniła się z „Solidarności” – co nie znaczy, że zerwała z jej tradycją. Nazwa podkreślała różnicę postaw: nowa organizacja to nie „Solidarność prosząca”, to właśnie „Solidarność Walcząca”. Jednym z powodów wyodrębnienia był konflikt środowiska, „Biuletynu Dolnośląskiego” z liderem Dolnośląskiej „Solidarności” – Władysławem Frasyniukiem, którego politykę uznano za zbyt ostrożną. Frasyniuk nie chciał organizować manifestacji na 1 i 3 maja 1982r. Stosunki jednak zachowano poprawne, często wspierano się nawzajem. „Solidarność Walcząca” zachowała swój antykomunistyczny, buntowniczy charakter i solidarystyczny program. Program walki o Solidarną Rzeczypospolitą, o naprawę państwowego etosu, a może w ogóle o wprowadzenie etyki w sferę polityki. Mówiła o obronie jednostki zarówno przed  wyzyskiem totalitarnego państwa, jak i przed wyzyskiem kapitału. By podtrzymać Polaków na dachu, „Solidarności Walczącej” często wręcz manifestacyjne wychodziła z podziemia, organizowała wiece, pikiety, pochody. Ośmielone społeczeństwo coraz częściej i liczniej brało udział w manifestacjach – co z kolei onieśmielało siły porządkowe. Przetworzenie ludzkich charakterów to ogromna zasługa SW. Do historii przeszedł 1 maj 1983r., kiedy pochód „Solidarnościowy” włączył się w oficjalny; obydwa zastały zaatakowane pałami i gazem, a sowiecki generał, który uciekł z trybuny – nie wiedząc, że głośniki są włączone wypowiedział słowa, które poszły w eter i w historię: „job twaju mat z takom prazdnikom”.

NAJWIęKSZA SIŁA OPORU – WIARA, WOLNE SŁOWO, ŚMIECH
Ogromną rolę w organizowaniu społeczeństwa odgrywały podziemne wydawnictwa. Już w nocy z 13 na 14 grudnia 1981r. Kornel Morawiecki przygotował pierwsze we Wrocławiu i w Polsce podziemne pismo „Z dnia na dzień”. Potem zaczęto wydawać „Solidarność Walczącą”, która osiągnęła czasami nakład 30 tys.; drugie wrocławskie pismo, „Wiadomość Bieżące”, ukazywało się w 6 tysiącach egzemplarzy. W Brzegu początkowo drukowaliśmy wymienione pisma i brzeski „Prostownik” na prostych ramkach drukarskich, później na różnego rodzaju „kręciołkach” ciągle udoskonalonych i wykonywanych we własnym zakresie. Matryce przywożone były z Wrocławia lub wykonywane w Brzegu. Po kilku latach, dzięki pomocy technicznej i szkoleniowej. „SW” oraz RKS-u wydawaliśmy metodą sitodruku pisma, pocztówki, ulotki, kartki okolicznościwe i świąteczne, znaczki poczty „Solidarności” Brzeg w dużo większym nakładzie i o zdecydowanie lepszej jakości druku. Przez ponad 7 lat wydrukowaliśmy w Brzegu kilkadziesiąt tys. egzemplarzy kilku pism oraz przynajmniej kilka razy więcej ulotek, kartek itp. galanterii wydawniczej. Spis tytułów pism podziemnych wychodzących w całym kraju i docierających różnymi kanałami do Brzegu zawiera około 50 pozycji i tylko za względu na brak miejsca nie podają ich nazw. Obraz „Solidarnościowej” działalności nie byłby pełen, gdyby pominąć wydawanie książek. M.in. Wydawnictwo Feniks jako jedyne w kraju drukowało je na czcionkach prawdziwego składu drukarskiego.
Wydano między innymi biografię Piłsudskiego pióra Antoniego Lenkiewicza „Zbrodnię katyńską”, „Archipelag Gułag”, wiersze Anki Kowalskiej, a także bardzo przydatny „Śpiewnik ojczysty” i również wówczas przydatny poradnik  „Mały konspirator”. Do dnia dzisiejszego niektóre podziemne książki dumnie stoją na pólkach moich regałów a dziesiątki tytułów wojennych pism dają rzeczywisty obraz życia i naszych marzeń.

TEN DZIEń NADEJDZIE
Wielu z nas dobrze pamięta płomienne wystąpienie i prelekcję dr Antoniego Lenkiewicza  wygłoszoną po uroczystej Mszy Świętej za spokój duszy i wieczną chwałę Józefa Piłsudskiego w kościele św. Mikołaja w 1985 roku. Jak podczas podobnych uroczystości we Wrocławiu czy w innych miastach, tak i w Brzegu padły mocne i odważne słowa wypowiadane zdecydowanym i silnym głosem, o wskrzesicielu Polski Niepodległej, o zwycięskiej wojnie z Bolszewikami. Po prelekcji różnymi drogami i w pewnym odstępie czasu ponad dwadzieścia osób dotarło do mieszkania państwa Danieli i Piotra Jamroza. Podczas kolacji dyskutowaliśmy o aktualnej sytuacji, o      specyficznych problemach życia w podziemiu, o ludzkich zachowaniach i postawach, o trudnych decyzjach oraz o zaskakujących odmianach znanych postaci związkowych i publicznych. Aby dodać nam otuchy dr Antoni Lenkiewicz, czyli nasz Toni – członek pierwszego Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk, opowiedział o jego sposobie budowania w sobie siły nadziei i jak omijać groźne rafy. Mówił jak w latach 60-tych siedział jako więzień polityczny któryś już rok. Był bardzo młodym człowiekiem, opuszczony, trochę zdezorientowanym ale tlił się w nim ognik nadziei, że to wszystko nie na darmo, że jest dużo takich jak on i tam za tymi wysokimi murami z drutami kolczastymi ostro dalej działają, że to i tak w końcu da dobry owoc i w przyszłość na pewno stukrotnie zaprocentuje. Ale gdy 1 maja przez długi czas dochodziły gromkie odgłosy tysięcy maszerujących młodych ludzi, skandujących „młodzież z partią” było mu bardzo ciężko. Pytał nas czy w takiej sytuacji, młody więzień polityczny odsiadujący kilkuletni wyrok w szczególnie ciężkich warunkach, może być chwilowo człowiekiem, załamanym, zdradzonym, opuszczonym i zniechęconym? Był to przyczynek do wielu sytuacji, w których tysiące działaczy „Solidarności” i opozycji demokratycznej odsiadując drakońskie wyroki też nie złamało się, nie dało sobie narzucić rozwiązań zaplanowanych przez komunistycznych aparat służby bezpieczeństwa. Toni przypomniał nam i ciągle wracał do maksym Marszałka, którymi i on się kieruje przez całe swoje życie. Jeżeli dążymy do suwerenności, niepodległości i wolności Polski, to trzeba zacisnąć zęby, robić swoje, dawać dobry przykład i trwać przy najwyższych wartościach, przy zdrowych korzeniach przodków a zwycięstwo przyjdzie. Później śpiewaliśmy wojenne piosenki: „Zielona wrona”, „Gdy się Junta wystrzela, trafi szlag Jaruzela, orła wrona nie zdoła pokona (…)” „Nie chcemy komuny, nie chcemy jej znać, nie chcemy ni sierpa ni młota. Za Katyń, za Sybir, za Wilno i Lwów, zapłaci czerwona hołota (…)”   „Mury (…) Wyrwij murom zęby krat! Zerwij kajdany, połam bat! A mury runą, runą, runą i pogrzebią stary świat!” i wiele innych.

PRZEŻYJ TO SAM
Jednym z największych polskich przebojów rockowych pozostaje piosenka „Przeżyj to sam” nagrana przez grupę Lombard w 1983roku. Słowa Andrzeja Sobczaka wyraźnie nawiązywały do stanu wojennego: „Widziałeś wczoraj znów w dzienniku. Zmęczonych ludzi wzburzony tłum/ I jeden szczegół wzrok Twój przykuł/ Ogromne morze ludzkich głów/ A spiker cedził ostre słowa/ Od których nagła wzbiera złość/ I począł w Tobie gniew kiełkować/ Aż pomyślałeś: milczenia dość…”
I choć nie padają tu słowa, które młodzież też wypisywała wtedy na murach – „Precz z komuną” czy „Sowieci do domu!” – bardziej  rozgarnięte nastolatki wiedziały, kim jest „ spiker” i dlaczego od jego słów „nagła zbiera złość”.
Do walki z komuną wchodziły nowe roczniki, harde zastępy młodego pokolenia Polaków, później nazywane pokoleniem „dzieci Solidarności”.

Zbigniew Oliwa