Brzeska prokuratura chce warunkowo umorzyć sprawę kolizji pijanego komendanta straży gminnej Jana M.

0
Uszkodzony pojazd kierowany przez Jana M. Według ustaleń policji, w momencie spowodowania kolizji miał on 1,3 promila alkoholu w organizmie (fot. Paweł / prostozopolskiego.pl)

W czasach, kiedy Ministerstwo Sprawiedliwości ze Zbigniewem Ziobro na czele zapowiada walkę z pijanymi kierowcami, a policyjne statystyki tylko potwierdzają, że nietrzeźwi kierowcy są prawdziwą plagą na naszych drogach, to Prokuratura Rejonowa w Brzegu wnioskuje do sądu o warunkowe umorzenie postępowania wobec pijanego sprawcy kolizji drogowej Jana M. – byłego komendanta straży gminnej w Skarbimierzu.

Jan M. jest dobrze znaną personą nie tylko w lokalnym środowisku. To były policjant na stanowisku zastępcy komendanta powiatowego policji w Brzegu, były przewodniczący rady gminy w Lubszy, były kandydat z ramienia Platformy Obywatelskiej na wójta Lubszy, a w chwili popełnienia przestępstwa umyślnego pełnił funkcję komendanta straży gminnej w Skarbimierzu. Wieloletni funkcjonariusz publiczny i samorządowiec.

Pełnione funkcje i znajomości przynajmniej w teorii nie powinny mieć znaczenia na równość wobec prawa, a przecież już sama jazda w stanie nietrzeźwości, mając powyżej 0,5 promila alkoholu w organizmie jest przestępstwem umyślnym przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji. Taki czyn jest zagrożony karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Jan M. nie tylko kierował po pijaku mając aż 1,3 promila alkoholu w organizmie (znacznie więcej niż kodeksowe 0,5 promila), ale dodatkowo spowodował kolizję w terenie zabudowanym, zdarzenie miało miejsce w dzień (ok. godz. 14:30), na drodze o dużym natężeniu ruchu (droga krajowa), kilkadziesiąt metrów od przejścia dla pieszych i skrzyżowania, na których w przeszłości dochodziło do potrąceń i wypadków. Jan M. doprowadził do zderzenia trzech pojazdów, a jednym z nich kierował naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. 

Nie trudno wyobrazić sobie jakie konsekwencje poniósłby przysłowiowy Kowalski. Podajmy tylko jeden z ostatnich przykładów: niekarany nigdy wcześniej mieszkaniec powiatu brzeskiego kierował pojazdem mając 0,6 promila z wartością malejącą (to o połowę mniej niż Jan M. i na granicy kodeksowego 0,5 promila), a kolizję spowodował poza terenem zabudowanym. Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że brzeska prokuratura wnioskowała do sądu w tej sprawie o skazanie bez przeprowadzania rozprawy! Między innymi z orzeczeniem zakazu prowadzenia pojazdów na 3 lata. Dla tego człowieka oznacza to wyrok skazujący, po którym staje się osobą karaną za przestępstwo.

Dlaczego zatem w przypadku wieloletniego funkcjonariusza publicznego Jana M., ta sama brzeska prokuratura wnioskuje o warunkowe umorzenie postępowania z rocznym zakazem prowadzenia pojazdów? I tu warto podkreślić, że w przypadku warunkowego umorzenia Jan M. pozostanie osobą niekaraną za przestępstwo.

Czym w ogóle jest instytucja warunkowego umorzenia? Wstrzymaniem reakcji karnej na przestępstwo. Polega na warunkowym uwolnieniu sprawcy od odpowiedzialności karnej. Sąd ma prawo zastosować warunek w przypadku szczególnych okoliczności, i jak uważa adwokat Mariusz Stelmaszczyk, szansę na warunkowe umorzenie mają kierowcy ze stężeniem alkoholu do 1 promila. Znaczenie ma także to, czy kierowali na drodze o dużym natężeniu ruchu, czy też drodze lokalnej z niewielkim natężeniem. Kolejnym czynnikiem jest to, czy pijany zagrażał w ruchu pieszym, a więc czy kierował w terenie zabudowanym, czy poza terenem zabudowanym. Nie bez znaczenia pozostaje również to, czy pijany kierowca został zatrzymany podczas rutynowej kontroli, czy w wyniku spowodowania kolizji. Nawet pora prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości odgrywa różnicę, bo inaczej jest jeśli prowadzi się pojazd np. o 2:00 w nocy, a inaczej jeśli w południe, kiedy na drogach jest większy ruch.

Trudno w tym wyliczeniu znaleźć jakąkolwiek okoliczność łagodzącą, bo jak już wyżej wspominaliśmy Jan M. miał w organizmie 1,3 promila alkoholu (znacznie powyżej 0,5), nie został zatrzymany podczas rutynowej kontroli, tylko po spowodowaniu kolizji w dzień, na mocno uczęszczanej drodze, w terenie zabudowanym, kilkadziesiąt metrów od przejścia dla pieszych.

Ale argument do zastosowania środków łagodzących znalazła brzeska prokuratura. Jan M. nie był wcześniej karany, przyznał się do winy i tłumaczył, że interwencyjnie przewoził do weterynarza psa, którego zachowanie w aucie (pies wymiotował) doprowadziło do spowodowania kolizji. Te okoliczności czynu mają wskazywać, że wina i społeczna szkodliwość Jana M. nie są znaczne.

Jeden z byłych policjantów brzeskiej komendy, który doskonale pamięta Jana M. z dawnej służby, nie chciał nawet anonimowo skomentować jego zachowania, ale w żartobliwy sposób odniósł się do działań prokuratury: – „Nie ma o czym gadać, Janek zawsze spada na cztery łapy. Ciekawe tylko, czy ten przewożony pies był trzeźwy skoro wymiotował i czy pies zostanie ukarany mandatem za spowodowanie kolizji?”.

Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się do Ministerstwa Sprawiedliwości. Nie od dzisiaj wiadomo, że szef tego resortu i jednocześnie Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wielokrotnie zapowiadał zaostrzenie kar, walkę z pijanymi kierowcami i zero tolerancji. Do sprawy będziemy wracać.