Daniel G. był „mózgiem” nielegalnych składowisk w Brzegu i Pogorzeli. Śledztwo zostało zawieszone, bo G. zaczął się ukrywać

0
fot. Maciej Stępień / Radio Opole

Mieszkańcy Brzegu i gminy Olszanka zapłacili ponad pół miliona złotych za utylizację odpadów, które Daniel G. wraz ze swoimi kolegami przywieźli i składowali nielegalnie na terenie Brzegu oraz Pogorzeli. Pieniądze z samorządowych budżetów, to tylko część tych kosztów, bo drugie pół miliona złotych wydał Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Niestety, przestępcy do dziś nie usłyszeli wyroków, a prokuratorskie śledztwo zostało zawieszone.


Ponad 600 ton niebezpiecznych odpadów!
Przypomnijmy, w połowie stycznia 2017 roku policjanci pod nadzorem prokuratury ujawnili na terenie dawnego młyna w Brzegu ponad 160 ton zgromadzonych odpadów. Kilka dni później w Pogorzeli natrafiono na kolejne nielegalne składowisko, na którym znajdowało się blisko 450 ton niebezpiecznych substancji. Należy przy tym zaznaczyć, że niepokojące informacje o procederze docierały do Urzędu Miasta w Brzegu już wcześniej. To wprost wynika z dokumentacji, do której udało się dotrzeć naszej redakcji. Na jednym z posiedzeń zarządzania kryzysowego prokurator prowadzący sprawę powiedział, że: „UM w Brzegu pierwszą informację o niebezpiecznych odpadach otrzymał od anonimowego informatora w dniu 21.10.2016 r., a informacja do prokuratury dotarła 17.01.2017 roku”. Dlaczego zatem sprawa wyszła na jaw dopiero trzy miesiące później? Dlaczego władze Brzegu nie zareagowały odpowiednio szybko i skutecznie? Tą kwestię również próbują wyjaśnić prokuratorzy z Opola.

„Mózg operacji” wpadł w ręce policji, ale wyszedł na wolność i się ukrywa
G. zamieszkiwał w Brzegu, chociaż jego korzenie sięgają zupełnie innego regionu. Jego partnerka – też mieszkanka Brzegu – tuż po nagłośnieniu sprawy przez media próbowała swoimi komentarzami w internecie dyskredytować dziennikarzy i marginalizować powagę tej sprawy. To jednak na nic się zdało i Daniel G. został zatrzymany 31 stycznia 2017 r. na terenie województwa śląskiego. Spędził w tymczasowym areszcie prawie 11 miesięcy, ale postanowieniem Prokuratury Okręgowej w Opolu z dnia 22 grudnia 2017 r. areszt tymczasowy wobec mężczyzny został uchylony i zostały wobec niego zastosowane nieizolacyjne środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji i zakazu opuszczania kraju.

O kontrowersyjnym pozostawaniu na wolności wszystkich wówczas siedmiu podejrzanych osób pisaliśmy na początku lipca 2018 r. Tak wtedy sprawę komentowała Aneta Rabczewska, wójt gm. Olszanka:
– „To jest skandaliczne. Tak dużo mówi się o problemie z wysypiskami, że za tym wszystkim stoi jedna wielka mafia śmieciowa, a dziś im się pozwala, żeby wychodzili na wolność za poręczeniem majątkowym. Jestem oburzona, bo gminy musiały zapłacić za utylizację tych odpadów, a osoby odpowiedzialne za te przestępstwa nie usłyszały jeszcze wyroków i są na wolność”.

Co ciekawe, w tamtym okresie Daniel G. był podejrzany tylko o 3 czyny z art. 183 §1, czyli nielegalne składowanie substancji w sposób zagrażający zdrowiu lub życiu wielu osób. Dziś już wiadomo, że G. kierował całym procederem, był „mózgiem tej operacji”. Prokuratura chciała uzupełnić mu zarzuty, ale 43-latek ukrywa się.

Listy gończe za Danielem G. oraz Markiem B.
Niespełna 3 miesiące temu, prokurator prowadzący sprawę zawnioskował do sądu o tymczasowy areszt dla Daniela G. i Marka B. Sąd wydał takie postanowienie, co z kolei dało podstawę prokuratorowi do wystosowania listu gończego za ukrywającymi się podejrzanymi.

– Łącznie w tej sprawie podejrzanych jest 10 osób. Sześciu przedstawiono zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz składowania odpadów i substancji zagrażających życiu lub zdrowiu wielu osób. Czterech podejrzanych usłyszało zarzut nielegalnego składowania bądź transportu tego rodzaju odpadów. Dodatkowo jednej osobie przedstawiono zarzut podrabiania dokumentów. Poszukiwani listami gończymi są Daniel G. i Marek B. Ten pierwszy uznawany jest za organizatora tego procederu – mówi nam prok. Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Niestety, śledztwo zostało zawieszone, bo akt oskarżenia nie może trafić do sądu bez uzupełnienia zarzutów Danielowi G., a zarzutów nie można uzupełnić, bo Daniel G. się ukrywa.

Ogromne koszty utylizacji mogą teraz ponieść mieszkańcy gminy Skarbimierz
Nielegalne składowiska w Brzegu i Pogorzeli nie są raczej powiązane z ujawnionym tydzień temu składowiskiem w Skarbimierzu-Osiedle, ale utylizacja tych substancji może odbyć się w analogiczny sposób, właśnie tak jak w przypadku Brzegu i gminy Olszanka. Koszty takiej operacji mogą być ogromne. Być może dlatego burmistrz Jerzy Wrębiak przez ponad 2 miesiące przerzucał się odpowiedzialnością za utylizację „brzeskich chemikaliów”, najpierw twierdząc, że ma to zrobić prokuratura, a później, że starostwo powiatowe. Ostatecznie i tak musiał to zrobić on, z budżetu miasta, czyli za pieniądze mieszkańców.

Z dotychczasowych informacji jakie przekazuje wójt Skarbimierza Andrzej Pulit wynika, że on też będzie grał na czas i domagał się, aby koszty ewentualnej utylizacji poniósł ktoś inny, np. wojewoda opolski lub jednostki mu podległe. Kierować uwagę na starostwo powiatowe może być mu trudniej, bo przecież starostą jest jego niedawny zastępca Jacek Monkiewicz. Z kolei w Zarządzie Powiatu Brzeskiego zasiada córka Andrzeja Pulita Arletta Kostrzewa (prywatnie żona zastępcy burmistrza Brzegu), dla której specjalnie utworzono stanowisko etatowego członka zarządu. To niezbyt komfortowa sytuacja dla wójta, aby opowiadać, że koszty utylizacji powinien ponieść powiat.

O jaką kwotę może chodzić? Brzeg i Olszanka za ok. 610 ton odpadów zapłaciły prawie 1,1 mln złotych (połowa pochodziła z dotacji NFOŚ). W Skarbimierzu-Osiedle szacuje się, że może być nawet trzy razy więcej substancji do wywiezienia i zutylizowania, a to oznaczałoby wydatek kilku milionów złotych…