Wiadomości

Zamknij

Radni nie odpuszczają sprawy skrzywdzonego chłopca. Żądają sesji nadzwyczajnej

. 11:32, 28.03.2026 Aktualizacja: 15:05, 28.03.2026
Skomentuj Radni nie odpuszczają sprawy chłopca. Żądają sesji nadzwyczajnej

Radni z Grodkowa podejmują drugą próbę zwołania sesji nadzwyczajnej w sprawie bezpieczeństwa dzieci w szkole i dramatu jednego z uczniów. Tym razem wracają z pełnym pakietem dokumentów, który ma zamknąć drogę do dalszego blokowania debaty. Złożyli wniosek o zwołanie sesji, projekt uchwały, pytania do kuratorium, wniosek do burmistrza o zawieszenie dyrektora szkoły oraz formalne wezwanie do przewodniczącego do wykonania ustawowego obowiązku. To zdecydowany ruch, który ma nie tylko wymusić publiczną dyskusję, ale także zakończyć przeciąganie sprawy i doprowadzić do jej rzetelnego wyjaśnienia.

To drugie podejście radnych do zwołania sesji nadzwyczajnej, która ma być nie tylko formalnym posiedzeniem, ale otwartą debatą o dramacie dziecka i odpowiedzialności instytucji. To także druga szansa dla przewodniczącego Dariusza Gajewskiego, by zakończyć grę na czas, przerwać przeciąganie sprawy i dopuścić ją do publicznej rozmowy. To również druga szansa, by wreszcie coś zaczęło się dziać. Wreszcie, co najważniejsze, to druga szansa żeby prawda mogła zwyciężyć i by stała się sprawiedliwość.

Czterech radnych z klubu Przyjazna Gmina, Osadczuk Ewelina, Waldemar Kwiatkowski, Dereń Paweł i Macheta Damian, wraca z nowym, rozbudowanym pakietem dokumentów. Tym razem trudno mówić o brakach formalnych. Jest wniosek, jest projekt uchwały, są pytania do kuratorium, jest także osobny wniosek do burmistrza oraz wezwanie skierowane do przewodniczącego.

– Nie mogliśmy już dłużej przyglądać się bierności władz Grodkowa w tej sprawie. Brakuje realnego dialogu ze strony burmistrza i dyrekcji, a do tego dochodzą kolejne sygnały od rodziców o przemocy wśród uczniów. To już drugi wniosek o sesję nadzwyczajną. Pierwszy, z 17 marca, został odrzucony ze względów formalnych, ale w tak poważnej sprawie bezpieczeństwo dzieci nie może przegrywać z formalnościami. Uważamy, że zwołanie sesji i czasowe zawieszenie dyrektora może przyspieszyć rzetelne wyjaśnienie całej sytuacji. -podkreślają wnioskodawcy, czyli radni klubu Przyjazna Gmina: Osadczuk Ewelina, Waldemar Kwiatkowski, Dereń Paweł i Macheta Damian

 

Wniosek o sesję, czyli konkret

 

Nowy wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej zawiera dokładny porządek obrad. Radni chcą informacji od burmistrza, dyrektora szkoły i kuratorium. Chcą dyskusji i podjęcia stanowiska rady. Wprost wskazują, że chodzi o sprawę o istotnym znaczeniu społecznym. Bezpieczeństwo uczniów nie jest tematem pobocznym. To jedno z podstawowych zadań gminy.

W porządku obrad zapisano kolejno przedstawienie informacji przez burmistrza Grodkowa o działaniach podjętych w związku ze zdarzeniami w Publicznej Szkole Podstawowej nr 1, potem informację dyrektora tej placówki, następnie stanowisko przedstawiciela Kuratorium Oświaty, później dyskusję radnych i wreszcie podjęcie uchwały. To ważne, bo pokazuje, że radni nie składają politycznego manifestu, ale proponują konkretny, uporządkowany tryb wyjaśniania sprawy. Najpierw fakty, potem odpowiedzi, a na końcu stanowisko rady.

W uzasadnieniu podkreślają funkcję kontrolną rady. Sesja ma mieć charakter informacyjny i kontrolny. Nie narusza kompetencji innych organów. Ma natomiast pozwolić radnym uzyskać pełny obraz sytuacji i odpowiedzieć na pytania, które od tygodni wiszą w powietrzu.

To uzasadnienie nie zostało napisane przypadkiem. Radni od razu odpowiadają w nim na argumenty, które wcześniej posłużyły do zablokowania debaty. Wyraźnie zaznaczają, że rada miejska ma prawo kontrolować działalność burmistrza oraz gminnych jednostek organizacyjnych, a szkoła publiczna właśnie taką jednostką jest. Podkreślają też, że celem sesji nie jest wchodzenie w kompetencje sądu, kuratorium czy innych organów, lecz uzyskanie informacji, przeprowadzenie debaty i zadanie pytań w sprawie bezpieczeństwa uczniów. Innymi słowy, radni z góry rozbrajają zarzut, że chcą robić coś, czego radzie robić nie wolno.

Dodatkowo radni chcą obecności kuratorium. A jeśli nie będzie możliwa, oczekują odpowiedzi na piśmie. To próba zamknięcia wszystkich dróg ucieczki.

To także sygnał, że nie chodzi już o kolejne wymiany pism i urzędowe uniki, lecz o realne ustalenie, kto wiedział, kiedy wiedział i jakie działania podjął. Zaproszenie dla kuratorium oraz załączenie pytań do tej instytucji pokazuje, że radni chcą wyjść poza lokalne półsłówka i zmusić wszystkie strony do jasnego stanowiska. W praktyce ten wniosek jest próbą doprowadzenia do sytuacji, w której nikt nie będzie mógł zasłonić się milczeniem, niewiedzą albo wygodnym stwierdzeniem, że to nie jego kompetencja.

 

Projekt uchwały, czyli jasne stanowisko

 

Do wniosku dołączono projekt uchwały. Rada ma w nim jasno powiedzieć, że sprawa wymaga pełnego, rzetelnego i transparentnego wyjaśnienia. Bez półśrodków i bez niedomówień.

Sama treść projektu nie jest rewolucyjna w sensie prawnym, ale jest bardzo znacząca politycznie i społecznie. Radni chcą, by rada miejska oficjalnie zapisała, że sprawy związane z bezpieczeństwem uczniów w Publicznej Szkole Podstawowej nr 1 wymagają pełnego, rzetelnego i transparentnego wyjaśnienia. To nie jest drobny gest. To byłoby publiczne potwierdzenie, że nie mówimy o plotkach, lokalnym sporze czy chwilowym zamieszaniu, ale o poważnej sprawie, której nie da się dłużej spychać na margines.

Radni wskazują też, że wszystkie działania muszą być prowadzone zgodnie z prawem i w sposób gwarantujący bezpieczeństwo uczniom. Uchwała ma charakter stanowiska, ale jej znaczenie jest czytelne. To próba postawienia sprawy w centrum uwagi całej gminy.

W uzasadnieniu do uchwały zapisano, że wynika ona z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa uczniom oraz realizacji funkcji kontrolnej rady. To ważny zapis, bo pokazuje, że projekt nie został dopisany na siłę tylko po to, by zamknąć usta tym, którzy wcześniej zasłaniali się formalnościami. Uchwała ma być odpowiedzią na realny problem i jednocześnie dowodem, że rada ma nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek zabrać głos wtedy, gdy chodzi o bezpieczeństwo dzieci w gminnej placówce. Do tego dochodzą pytania skierowane do kuratorium, w których radni pytają między innymi o możliwość przeniesienia uczniów do innej szkoły, o działania nadzorcze oraz o to, jakie instrumenty prawne były wskazywane dyrekcji i organowi prowadzącemu. To już nie jest pusty dokument, ale część większej układanki, której celem jest wymuszenie odpowiedzi.

 

Wniosek do burmistrza Kroka. Albo działanie, albo przyzwolenie na zło

Radni idą dalej. Składają do burmistrza Miłosza Kroka wniosek o zawieszenie dyrektora szkoły.

To najmocniejszy z ruchów wykonanych w tym pakiecie dokumentów, bo nie dotyczy już tylko debaty i wyjaśnień, ale konkretnej personalnej decyzji. Radni nie proszą o kolejne analizy, nie apelują o cierpliwość i nie chowają się za ogólnikami. Wprost domagają się niezwłocznego zawieszenia dyrektora Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Grodkowie w pełnieniu obowiązków do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy dotyczącej bezpieczeństwa uczniów. To pokazuje, że w ich ocenie sytuacja przekroczyła granicę, po której nie wystarcza już bierne przyglądanie się wydarzeniom.

Uzasadnienie jest mocne. Wskazują na zdarzenia z czerwca 2025 roku i ich konsekwencje dla zdrowia psychicznego ucznia. Podkreślają brak skutecznych działań ze strony dyrekcji. Przywołują opinię psychologiczną, która mówi o realnym zagrożeniu dla dziecka.

Radni opisują ten wątek tak, jak powinno się opisywać sprawy naprawdę poważne. Nie jako szkolny konflikt, który sam się rozejdzie po kościach, ale jako ciąg zaniedbań, który miał bardzo konkretny skutek dla dziecka. W ich uzasadnieniu pojawia się wyraźna teza, że mimo wiedzy o zdarzeniach i mimo zapoznania się z opinią psychologiczną nie podjęto skutecznych działań prowadzących do usunięcia źródła zagrożenia. To bardzo ciężki zarzut, bo oznacza nie tyle błąd proceduralny, ile możliwą bierność wobec sytuacji, która wymagała natychmiastowej reakcji.

Ich zdaniem nie podjęto działań, które mogłyby usunąć źródło problemu. Skutkiem jest pogorszenie stanu zdrowia ucznia, który nie jest dziś w stanie wrócić do szkoły.

W tym miejscu dokument przestaje być suchym urzędowym pismem, a staje się aktem oskarżenia wobec całego mechanizmu bezradności. Radni wprost wskazują, że doszło do pogorszenia stanu zdrowia dziecka i że uczeń nie jest obecnie w stanie kontynuować nauki w szkole. To zdanie waży bardzo dużo, bo pokazuje, że mówimy nie o przeszłości, ale o skutkach, które trwają do dziś. O krzywdzie, która nie zakończyła się razem z jednym incydentem.

Radni wskazują także na kolejne zdarzenie przemocy wobec innego ucznia. To ma świadczyć o powtarzalności problemu i braku skutecznego nadzoru.

Ten fragment uzasadnienia jest szczególnie istotny, bo wyprowadza sprawę poza jeden dramatyczny przypadek. Jeśli bowiem pojawia się kolejne zdarzenie dotyczące przemocy rówieśniczej, i ono także ma poważne konsekwencje psychiczne oraz trafia do sądu rodzinnego, to przestaje być wiarygodna opowieść, że mieliśmy do czynienia z jednostkowym nieszczęściem. Zaczyna się rysować obraz szkoły, w której coś zawiodło systemowo. A jeśli zawiodło systemowo, to pytanie o odpowiedzialność dyrekcji przestaje być niewygodnym atakiem, a staje się naturalnym obowiązkiem.

Wprost piszą, że dalsze pełnienie obowiązków przez dyrektora może stwarzać ryzyko dla bezpieczeństwa uczniów i utrudniać wyjaśnienie sprawy.

To właściwie sedno całego pisma do burmistrza. Radni nie twierdzą tylko, że chcą politycznego gestu. Oni wskazują, że pozostawienie dyrektora na stanowisku może mieć dwa skutki jednocześnie. Po pierwsze, może zwiększać ryzyko dla uczniów. Po drugie, może utrudniać rzetelne wyjaśnienie całej sprawy. Innymi słowy, w ich ocenie nie da się dziś spokojnie badać tego, co zaszło, jeśli na miejscu nadal pozostaje osoba, wobec której formułowane są tak poważne zastrzeżenia.

 

Wezwanie do przewodniczącego, czyli koniec uników Gajewskiego

Kolejnym dokumentem jest wezwanie skierowane do przewodniczącego Dariusza Gajewskiego.

Wezwanie odnosi się wprost do sytuacji opisanej już wcześniej i szeroko przedstawionej w naszym poprzednim artykule. Chodzi o brak zwołania sesji nadzwyczajnej mimo wniosku radnych złożonego 17 marca, który dotyczył otwartej debaty o dramacie dziecka i odpowiedzialności instytucji. To właśnie ta decyzja przewodniczącego, oparta na formalnych argumentach, doprowadziła do zablokowania publicznej dyskusji i wywołała ogromne emocje wśród mieszkańców. W ocenie wnioskodawców przewodniczący nie wywiązał się z ustawowego obowiązku, który nakazuje zwołanie sesji w określonym terminie i w praktyce doprowadził do sytuacji, w której sprawa została odsunięta zamiast wyjaśniona.

To pismo ma już inny ciężar niż zwykły wniosek polityczny czy apel. Ma formę wyraźnego wezwania do wykonania obowiązku ustawowego. Radni przypominają w nim nie tylko o wcześniejszym wniosku z 17 marca, ale także o tym, że ustawowy termin minął, a sesja nadal nie została zwołana. W praktyce mówią przewodniczącemu jedno. Skończył się czas zasłaniania się interpretacjami, przyszła pora na wykonanie przepisu.

Radni przypominają, że zgodnie z ustawą przewodniczący ma obowiązek zwołać sesję w ciągu 7 dni od złożenia wniosku przez odpowiednią liczbę radnych. Podkreślają, że przepis nie daje mu żadnej swobody uznaniowej.

W uzasadnieniu tego wezwania pojawia się bardzo ważna linia argumentacji. Radni cytują wprost przepis i podkreślają jego bezwzględny charakter. Piszą jasno, że przewodniczący nie ma prawa oceniać, czy sesja mu się podoba, czy uważa temat za wygodny, czy nie. Nie może też badać zasadności wniosku według własnego uznania. Jego rola, jak przypominają, ma charakter formalno techniczny. To wyjątkowo mocny punkt, bo uderza w sam fundament wcześniejszej odmowy.

Ich zdaniem odmowa była bezpodstawna. Wprost wskazują, że przewodniczący nie ma prawa oceniać merytorycznie wniosku. Jego rola jest formalna.

Radni rozkładają wcześniejszą argumentację Gajewskiego na części. Odpowiadają na zarzut braku projektów uchwał, wskazując, że wymóg ich przedłożenia nie może stać się pretekstem do odmowy zwołania sesji, zwłaszcza gdy ma ona charakter informacyjny i kontrolny. Odpowiadają też na zarzut braku kompetencji rady, podkreślając, że rada ma nie tylko prawo, ale obowiązek zajmować się bezpieczeństwem uczniów w gminnej jednostce organizacyjnej. W skrócie, ten dokument pokazuje, że radni nie przyszli po kolejną grzeczną odmowę, ale po starcie wprost z narracją, która miała zamknąć temat.

Przypominają też o funkcji kontrolnej rady. Szkoła jest jednostką gminy, a bezpieczeństwo uczniów to zadanie gminy. Rada ma prawo pytać, analizować i prowadzić debatę.

 

To w istocie przypomnienie elementarnej rzeczy, o której w Grodkowie najwyraźniej trzeba dziś mówić głośno. Rada miejska nie została powołana po to, by milczeć w sprawach wygodnych dla władzy wykonawczej. Jej rolą jest kontrola, zadawanie pytań, żądanie informacji i patrzenie na ręce tym, którzy zarządzają gminnymi instytucjami. Jeśli więc nie może debatować o bezpieczeństwie dzieci w gminnej szkole, to o czym właściwie ma debatować.

W dokumencie padają też poważne słowa o naruszeniu prawa. Radni wskazują na złamanie ustawy o samorządzie gminnym i zasady legalizmu.

To już nie jest tylko polityczna krytyka. To wyraźne postawienie granicy. Radni piszą, że brak zwołania sesji w ustawowym terminie stanowi naruszenie art. 20 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym, zasady legalizmu wyrażonej w Konstytucji RP oraz podstawowych zasad funkcjonowania organów samorządu terytorialnego. Takie sformułowania nie trafiają do pisma przypadkiem. One mają pokazać, że sprawa może wyjść poza lokalny spór i wejść na poziom nadzoru wojewody oraz dalszych działań prawnych.

Na końcu stawiają sprawę jasno. Jeśli obowiązek nie zostanie wykonany, skierują sprawę do wojewody i podejmą kolejne kroki prawne.

 

Druga szansa dla grodkowskiego samorządu. Czy zda ten egzamin?

 

To już nie jest zwykły wniosek. To test dla całego samorządu.

Druga próba radnych jest jednocześnie drugą szansą dla przewodniczącego. Szansą, by zakończyć przeciąganie sprawy, przerwać milczenie i dopuścić ją do publicznej debaty.

To także druga szansa, by sprawa dziecka przestała być tematem zamkniętym w dokumentach i wróciła tam, gdzie powinna być od początku. Do otwartej rozmowy przed mieszkańcami.

Bo dziś pytanie jest proste. Czy Grodków chce znać prawdę, czy nadal będzie udawał, że problemu nie ma.

 

Złożone wnioski przez radnych

Wniosek o zawieszenie dyrektorki szkoły

Wniosek w sprawie Gajewskiego

 

 

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%