Nierówna walka i stracony punkt w końcówce. Stal – LKS Goczałkowice 2:3

0

Przegraną zakończył się mecz 10. kolejki III ligi, w którym piłkarze Stali ulegli LKS-owi Goczałkowice 2:3. Goczałkowice zdobyły bramkę na wagę zwycięstwa w końcówce spotkania. Dodajmy, że Stal grała przez większość meczu w 10-tkę, a od 55. minuty – w 9-tkę.

Piłkarze Stali w osłabieniu grali przez sporą część meczu. Mieli także zastrzeżenia co do postanowień sędziego, który dwukrotnie pokazał czerwoną kartkę dla brzeżan oraz dwukrotnie także podyktował rzut karny dla gości (Goczałkowice). Z decyzjami sędziów jednak się nie dyskutuje i wynik ostatecznie przechylił się na korzyść przyjezdnych.

W pierwszym kwadransie lepsze okazje stwarzali sobie Stalowcy. W 12. minucie groźnie, ale nieskutecznie dograł w pole karne Niewieściuk, a w 13. minucie Danielik trafił po strzale bramkarza gości. W 26. minucie płaskie uderzenie wyłapał Szady i kiedy wydawało się, że Goczałkowice nie mają pomysłu na sforsowanie brzeskiej defensywy – wtedy „żółto-niebiescy” sami sprawili sobie kłopoty. W 28. minucie na środku boiska piłkę stracił Łukawiecki, wracającemu Banachowi „rozjechały” się nogi, a przed znakomitą szansą stanął Marchewka. Minął Szadego i do pokonania miał stojącego przy krótkim słupku Łukawieckiego. Arbiter uznał, że brzeski młodzieżowiec celowo odbił piłkę ręką (mimo, iż nie wykonał nią ruchu do piłki) i oprócz rzutu karnego wyrzucił go z boiska. Jedenastkę bezbłędnie wykorzystał doświadczony Ćwielong.

Kto obawiał się, że Stalowców podłamie taki obrót spraw, ten mógł być zaskoczony. „Żółto-niebiescy” stwarzali sobie lepsze okazje w zasadzie do końca spotkania, a wyrównali w 38. minucie. Wtedy to znakomicie rzut wolny wykonał Michał Maj i wyrównał stan meczu. Już w 39. minucie drużyna mogła objąć prowadzenie. Do siatki trafił Celuch, ale według sędziego liniowego uczynił to z pozycji spalonej. Trzy minuty później wątpliwości już nie było. Dogranie Kamińskiego celną główką wykończył Celuch i mimo gry w dziesiątkę Stal prowadziła. Niestety tego prowadzenia nie udało się utrzymać do przerwy. W 45. minucie wracający we własne pole karne Zapotoczny złapał szarżującego przeciwnika i sędzia kolejny raz podyktował jedenastkę. Ponownie bezlitosny był Ćwielong i po pierwszej połowie na tablicy widniał remis 2:2.

Końcówka pierwszej połowy pokazała, ze mimo osłabienia Stal potrafi walczyć z rywalami. Tuż po przerwie brzeżanie mogli wyjść na prowadzenie! W 49. minucie lewym skrzydłem urwał się Niemczyk, a jego płaskie dogranie, prawdopodobnie ręką, przeciął zawodnik gości. Przewinienia nie dopatrzył się sędzia, ale chwilę później bez wahania pokazał Kowalskiemu dwie żółte kartki w przeciągu kilku minut. Brzeżanie nie poddawali się – mimo gry w 9-tkę – i do końca spotkania stwarzali sobie wiele okazji. Niestety – nieskutecznych.

W końcówce arbiter nie uznał trafienia przyjezdnych, ale niestety to nie było ostatnie słowo Goczałkowic. W 90. minucie Kozina urządził sobie slalom pomiędzy bardzo zmęczonymi piłkarzami Stali i niestety slalom ten zakończył trafieniem… Tym samym mecz zakończył się wynikiem korzystniejszym dla przyjezdnych: 2-3.

10. kolejka III ligi (grupa 3) Stal Brzeg – LKS Goczałkowice Zdrój 2:3

(bramki: Maj 37′ Celuch 42′ – Ćwielong 28’k, 45’k, Kozina 90′)

Stal: Szady – Kowalski, Banach, Niewieściuk, Maj, Danielik, Łukawiecki, Niemczyk (72′ Kuriata), Kamiński (90′ Dychus), Zapotoczny (57′ Sypek), Celuch. Trener: Marcin Domagała.

Żółte kartki (Stal): Kowalski Czerwone kartki: Łukawiecki (28′, za zagranie ręką), Kowalski (55′, za dwie żółte).

Sędziował: Maciej Mikołajewski (Lubuski ZPN). Widzów: 300.