Wróżka w Pogorzeli

0

W czwartek 24 maja w świetlicy wiejskiej w Pogorzeli odbyło się spotkanie z autorką książeczek dla dzieci Wiolettą Piasecką. Przedszkolaków z Pogorzeli, Krzyżowic i Michałowa, oraz pierwszoklasistów ze szkoły w Olszance i szkoły SPSK w Michałowie przywitała autorka książeczek dla dzieci Wioletta Piasecka przebrana za wróżkę. Pierwszym pytaniem skierowanym do dzieci było oczywiście, jak powinien wyglądać pisarz. Żadne z dzieci nie przypuszczało, że może wyglądać jak wróżka.

Większość mówiła, ze powinien to być starszy pan z brodą i w okularach. Dowiedziały się też, co potrzebne jest, by napisać książkę. Najważniejszy jest dobry pomysł i umiejętność posługiwania się słowem, cała reszta przychodzi w trakcie pisania. Pomysły można czerpać z każdego zdarzenia w życiu, nawet najdrobniejszych spraw, jakie nam się przytrafiają, trzeba tylko odpowiednio ubrać je w słowa i wiedzieć, dla kogo się pisze. Inaczej będą pisane książeczki dla dzieci, bajki i baśnie, a inaczej książki przeznaczone dla dorosłych czytelników. Inaczej powieści, opowiadania, a inaczej książki naukowe, czy podręczniki. Wioletta Piasecka opowiedziała dzieciom na czym polega jej praca jako autorki książeczek dla dzieci. Opowiedziała o tym, jak napisała książkę o Janie Christianie Andersenie, jak zbierała materiały do książki, jak zafascynowała się jego życiem i jego osobą. Na przykładzie J. Ch. Andersena opowiedziała, jak możne czerpać pomysły do książek ze swojego własnego życia i jak można opisywać świat, który nas otacza w sposób baśniowy. Autorka opowiedziała dzieciom, jak to się stało, że zaczęła już w latach szkolnych pisać dla dzieci. Pytała jakie tematy dzieci najchętniej czytają, czy boją się, kiedy w książeczce pojawiają się duchy, zjawy, kościotrupy, czy lubią poszukiwać skarbów, czy lubią wyprawy w nieznane i co musi się znaleźć w ekwipunku podróżnika. Opowiedziała o wyprawie ze swoimi dziećmi do „Egiptu” i o „piramidzie” w Zielonce Pasterskiej koło Elbląga, gdzie mieszka na co dzień. O przygotowaniach do tej wyprawy i o wykorzystaniu tego zdarzenia do napisania książeczki o dwóch Małgosiach. Dzieci bardzo aktywnie uczestniczyły w spotkaniu. Tańczyły, śpiewały, mówiły wierszyki, a także odpowiadały na proste pytania dotyczące języka polskiego. Dużą trudność, a przy okazji wiele śmiechu dawały dzieciom zadawane przez autorkę ćwiczenia kształtujące dykcję. Musiały powtarzać trudne zdania, jak np.: „zrelaksowany ratlerek na rozregulowanym kaloryferku”, czy „szedł Sasza suchą szosą”, przy których plątały im się języki i wybuchały salwy śmiechu.

Rafał Ochociński