Miasto zamiast pomagać, rzuca pod nogi kłody brzeskiemu przedsiębiorcy

0
Wizualizacja osiedla z widocznym układem komunikacyjnym

Deweloper z Brzegu, pan Zdzisław Kotowicz, buduje osiedle wielorodzinne, które będzie się składać aż z dwustu mieszkań. Docelowo swoje lokum znajdzie tam ponad 500 osób. Osiedle powstaje między ulicą Chocimską a Kusocińskiego. Deweloper chce także wybudować na swój koszt drogę dojazdową, która łączyłaby ulicę Chocimską i Kusocińskiego i byłaby oczywiście użytkowana nie tylko przez mieszkańców nowo powstałego osiedla. Korzystaliby z niej mieszkańcy całego miasta. Niestety, władze miasta, miejskie spółki i burmistrz Wrębiak zachowują się tak, jakby takiej drogi wcale nie chciały, a deweloper na każdym kroku odczuwa niechęć i brak dobrej woli z ich strony do jakiejkolwiek współpracy.

Powstające osiedle będzie zespołem wielu budynków wielorodzinnych. Teren pod budowę osiedla był przygotowywany inwestycyjnie od co najmniej 5 lat. Działo się to poprzez skupowanie przez inwestora działek, wyburzanie starych budynków i oczyszczanie terenu oraz wnioskowanie zmian do miejscowego planu zagospodarowania tak, aby zabudowa osiedla miała optymalny charakter.

Droga łącząca Kusocińskiego i Chocimską niezwykle ważna dla mieszkańców

Od samego początku projektowania osiedla pojawiła się propozycja budowy drogi łączącej ulicę Chocimską z ulicą Kusocińskiego. To droga, która będzie użytkowana zarówno przez mieszkańców tego osiedla, jak i mieszkańców terenów przyległych – np. osiedla Westerplatte, czy w przyszłości przez lokatorów nowych budynków, jakie mogłyby powstać na działce zajmowanej teraz przez prowizoryczne garaże (tzw. blaszaki). Teren, na którym te garaże się znajdują, jest w miejscowym planie zagospodarowania przeznaczony bowiem pod zabudowę tzw. wielorodzinną o wysokiej intensywności. Innymi słowy, mogą tam powstać wielokondygnacyjne i wielorodzinne budynki. Nowa droga byłaby niejako przedłużeniem ulicy Westerplatte do ulicy Kusocińskiego. Polepszyłaby ona skomunikowanie tej części miasta, zwłaszcza w obliczu dużego ruchu ulicą Chocimską, która w godzinach szczytu jest często zakorkowana. Umożliwiałaby także mieszkańcom osiedla Westerplatte oraz nowo budowanego kompleksu przez firmę Coton Developer, łatwe skomunikowanie się ze stadionem i parkiem. Pełniłaby też ważną funkcję związaną z bezpieczeństwem. W wypadku zablokowania przejazdu pod wiaduktem kolejowym na ulicy Chocimskiej, co zdarza się często, dawałaby sposobność swobodnego zorganizowania przejazdu, a także w przypadku wypadków ułatwiałaby dojazd w okolicę wiaduktu.
Przypomnijmy, że nowe osiedle planowane jest jako kompleks budynków wielorodzinnych zawierających około 200 mieszkań. Będzie tam zamieszkiwać ponad 500 osób. Inwestycja jest już rozpoczęta. Powstaje pierwszy budynek przy ulicy Kusocińskiego. Łącznie powstaną 4 budynki z garażami podziemnymi.

Od czterech lat informujemy miasto o chęci budowy takiego zespołu budynków. Od czterech lat pokazujemy, jak to mniej więcej będzie wyglądało, prezentując koncepcje i wizualizacje. Cały temat inwestycji też ewoluował w zależności od tego, czy inwestor kupił jakąś działkę, czy dostał pozwolenie na wyburzenia i uporządkowanie terenu. Zmieniał się układ i rozmieszczenie budynków, ale przez cały czas proponowaliśmy wybudowanie drogi łączącej ulicę Chocimską z Kusocińskiego. – relacjonował radnym podczas sesji rady miejskiej w imieniu inwestora Łukasz Chruszczewski, projektant osiedla.

Nie tylko droga była problemem w kontaktach inwestora z miastem

W środku całej planowanej inwestycji znajdował się mały fragment terenu należący do Brzeskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, czyli firmy należącej do Brzegu. Burmistrz Wrębiak w strukturach tego przedsiębiorstwa reprezentuje właściciela, czyli gminę Brzeg. Może decydować o kształcie Rady Nadzorczej, która powołuje prezesa firmy i decyduje o kierunkach oraz strategii działalności tej firmy. Coton Developer wystąpił do miasta o sprzedanie tej malutkiej działki – miała powierzchnię zaledwie 750 m2. Najpierw starał się o zakup w drodze bezprzetargowej na tzw. polepszenie zagospodarowania. Motywował to możliwością poprawienia warunków zagospodarowania, a także umożliwienia rozpoczęcia inwestycji polegającej na budowie zespołu budynków wielorodzinnych wzdłuż wewnętrznej drogi zaplanowanej między ul. Chocimską a Kusocińskiego. Podobne starania czynili inni deweloperzy w Brzegu i otrzymywali zgody na taki sposób zakupu terenu należącego do miasta. Niestety, w wypadku pana Zdzisława Kotowicza taki scenariusz nie został zrealizowany. Z analizy pism, jakie inwestor wysyłał do burmistrza Wrębiaka oraz do prezesa BTBS sp. z o.o. Czesława Grabińskiego wynika, że jeszcze do lutego 2019 roku można było odnieść wrażenie, że miasto ułatwi deweloperowi sprawę zakupu. Jednak korespondencja pomiędzy urzędem, miejską spółką a inwestorem po tym terminie, wskazuje wyraźnie na zmianę decyzji i formy sprzedaży na przetarg. Dodatkowo sprzedający, czyli miejska spółka BTBS sp. z o.o., do ceny działki doliczyła dziesięcioletnie hipotetyczne przychody z dzierżawy kilku garaży znajdujących się na terenie tej działki, co spowodowało, że została ona sprzedana za cenę, która okazała się kilkukrotnie wyższa niż cena rynkowa.
Rozgoryczony inwestor w trakcie spotkań z radnymi czy też przedstawiania prezentacji na sesji oraz na komisjach wprost mówił o złej woli burmistrza Wrębiaka i celowych utrudnieniach w sprzedaży tej działki.

Działka ta była wyspą między moimi działkami i nie miała drogi dojazdowej. Czy bez takiej drogi powinna być sprzedana? Powinno się zastosować procedurę bezprzetargową tzw. polepszenia zagospodarowania. Jednak w swojej złośliwości i niechęci do mojej inwestycji wydzielono drogę dojazdową ze służebnością przechodu i przejazdu tylko po to aby doszło do przetargu. Po przetargu na który nikt się nie zgłosił zakupiłem działkę. Prezes Czesław Grabiński pisząc protokół nie wpisał służebności drogi twierdząc że mam dojazd do tej działki ze swoich działek. Więc co o tym myśleć? Gdyby tę działkę burmistrz Wrębiak sprzedał komuś innemu, to zablokowałby budowę drogi łączącej Chocimską z Kusocińskiego, a także być może częściowo zrewidowałby moje plany budowy osiedla. Oczywiście, na przetargu nikt się nie zjawił, bo kto kupowałby 750 metrów kwadratowych w środku terenu należącego do innych osób. Efekt był taki, że zapłaciłem o wiele drożej. Burmistrz Wrębiak na przykład w swoim raporcie o stanie miasta pisze o wszechstronnej pomocy przedsiębiorcom. Ja na swoim przykładzie widzę, niestety, coś zupełnie odwrotnego – tak wyjaśniał radnym kolejne etapy zakupu działki Zdzisław Kotowicz.

Mimo wszystko zakup działki po zawyżonej cenie nie zniechęcił inwestora, który nie zważając na to, dalej starał się o wybudowanie planowanej przez siebie drogi.

Działka ta została sprzedana w formie przetargu nieograniczonego wraz ze służebnością dojazdu i przechodu od ulicy Kusocińskiego, co idealnie wpisywało się w projekt drogi łączącej Chocimską z Kusocińskiego. Przez chwilę sądziłem iż BTBS i burmistrz chcą brać udział w budowie drogi przydatnej miastu i odciążą inwestora, ale jak pokazały późniejsze fakty stało się inaczej. – wyjaśnia Łukasz Chruszczewski projektant osiedla.

Nowa droga to korzyści dla miasta, jego spółek, mieszkańców i inwestora

Kiedy inwestor poprosił BTBS sp. z o.o., czyli miejską spółkę o uzgodnienie przebiegu drogi, nie otrzymał go. Miejska spółka BTBS sp. z o.o. odmówiła wydania służebności oraz uzgodnienia koniecznego do wybudowania tej drogi. Odmówiła również dokonania niezbędnych uzgodnień do wybudowania całej infrastruktury sieciowej i innych niezbędnych mediów, które w tej drodze mogłyby się znaleźć. Ułożenie mediów „pod drogą” byłoby korzystne dla całej inwestycji, ale co ciekawsze, byłoby korzystne też dla miasta i dla jego spółki, czyli BTBS-u. Dzięki takiemu rozwiązaniu inna miejska spółka, czyli Brzeskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, mogłaby stosunkowo tanim kosztem zbudować tam ciepłociąg i dostarczać energię cieplną do około 200 mieszkań. Dodatkowo w przyszłości, działki należące pośrednio do miasta (teren tzw. blaszaków) zyskałyby na wartości, a ewentualne wybudowanie tam kolejnych budynków zapewniłoby firmie miejskiej BPEC sp. z o.o. dodatkowe przychody. BPEC wstępnie takie przyłącze „pod drogą” zaakceptował, ale od momentu kiedy inna miejska spółka, czyli BTBS sp. z o.o. odmówiła dokonania uzgodnień, zmienił optykę. Zaprojektowanie ciepłociągu między ul. Kusociśńkiego a Chocimską poprawić może bezpieczeństwo energetyczne i sprawność sieci, a w przyszłości umożliwi podłączenie innych budynków przy ul. Chocimskiej. Dla przypomnienia, we wszystkich tych spółkach nadzór właścicielski pełni burmistrz Wrębiak, zarówno w BPEC sp. z o.o., jak i w BTBS sp. z o.o. To burmistrz Wrębiak poprzez ustalaną przez siebie radę nadzorczą w tych spółkach decyduje o powołaniu i odwołaniu ich zarządów, czyli prezesów, a także o kierunkach i strategii działania tych firm.

Pomiędzy ulicą Kusocińskiego a Chocimską wzdłuż drogi mógłby być wybudowany ciepłociąg, kanalizacja deszczowa i sanitarna, wodociąg i przy okazji gazociąg. Słowem wszystkie media. Idealna sytuacja dla inwestora i dla miasta. Przecież po drugiej stronie działki są tereny miejskie, które automatycznie stałyby się uzbrojone. To ewidentnie zwiększa wartość działek, których właścicielem jest miasto – tłumaczył radnym na ostatniej sesji w imieniu inwestora Łukasz Chruszczewski projektant osiedla.

Konsekwencje dziwnej postawy władz miasta mogą nieść bardzo negatywne skutki

Oczywiście, inwestor ma możliwość niewykonywania ostatniego fragmentu drogi łączącej Chocimską z Kusocińskiego. Ponad 80 procent drogi biegnie po terenie należącym do pana Zdzisława Kotowicza. Droga ta może kończyć się kilkanaście metrów przed ulicą Kusocińskiego. Niestety, będzie to z ewidentną niekorzyścią dla miasta. Inwestor może także zrezygnować z przyłączy z miejskiej spółki ciepłowniczej pozbawiając ją dużej grupy odbiorców – około 200 mieszkań. W końcu może doprowadzić też do takiej sytuacji, że zbudowanie przyłączy do infrastruktury ciepłowniczej, kanalizacyjnej oraz gazowej będzie dla leżących obok działek miejskich o wiele droższe i być może nawet nieopłacalne.

Przy budowie tej drogi i umieszczeniu tam niezbędnej infrastruktury po stronie miasta nie ma żadnych nakładów. Wystarczy tylko odrobinę dobrej woli ze strony burmistrza Wrębiaka i podległych mu spółek. Zaproponowaliśmy nawet rozwiązanie polegające na poszerzeniu projektowanej drogi w postaci dodania chodnika, ścieżki rowerowej i dodatkowego pasa zieleni oraz umieszczenia części infrastruktury na terenie należącym do mnie i w części należącym do miasta. Droga byłaby jeszcze szersza i wygodniejsza dla mieszkańców. Niestety, odpowiedzią miasta jest stwierdzenie, że miasto ma inne plany inwestycyjne – wyjaśnia inwestor Zdzisław Kotowicz.

Wobec takiej odpowiedzi Coton Developer złożył kolejny wniosek. Prosił, aby miasto wydało tylko niezbędne zgody wynikające ze służebności dojazdu i przechodu. Nie będzie pasa zieleni, nie będzie chodnika ani ścieżki rowerowej.
Miasto traci możliwość wybudowania ciągu pieszo-jezdnego z pasem zieleni ze ścieżką rowerową i możliwość podłączenia infrastruktury z tej wewnętrznej drogi. Budując tę drogę razem z całą infrastrukturą, teren należący do miasta zyskuje na atrakcyjności. Jak to się stało, że przez pięć lat była przygotowywana inwestycja, przez pięć lat miasto było informowane o planach inwestora, a inwestor poddał się wszelkim obowiązkom związanym z zakupem działki i nie może doczekać się żadnych działań ze strony miasta, które by ułatwiły z korzyścią dla obu stron, realizację inwestycji? – podsumowuje Łukasz Chruszczewski projektant osiedla.

Postępowanie prezesa BTBS-u i władz miasta wobec inwestora firmy Coton Developer może też przynieść inne prawne konsekwencje.
Złożyliśmy do BTBS-u dwa wnioski. Pierwszy, żeby ta droga była szersza z całą infrastrukturą w podziale takim, że część infrastruktury leży na działce Coton Developer, a część na działce BTBS-u. Dostaliśmy odmowę. Złożony został drugi wniosek na wydanie prawa przejazdu i przechodu oraz uzgodnienie projektu drogi tylko na fragmencie 4 metrowym [od red: należącym do dewelopera] z propozycją budowy sieci po jednej i po drugiej stronie działki. Inwestor też dostał odmowę. W tej chwili takie działanie naraża miasto na spore konsekwencje w przyszłości, ponieważ inwestor nie ma możliwości skorzystania z prawa, które kupił – wyjaśniał radnym Łukasz Chruszczewski projektant osiedla.

Dziwne wyjaśnienia burmistrza Wrębiaka i prezesa BTBS-u

Sprawa utrudnień, jakie firma pana Zdzisława Kotowicza napotykała w kontaktach z miejskimi spółkami oraz z władzami miasta, trafiła pod obrady sesji pod koniec czerwca br.

Na pewno nie jesteśmy zainteresowani, aby komukolwiek przeszkadzać. Stroną, jeśli chodzi o firmę Coton, są spółki miejskie. […] Prawdopodobnie chodzi o jedną rzecz, że prezesi bronią interesów swoich spółek. Nie znam tematu, bo my bezpośrednio stroną nie jesteśmy – tak na sesji w czerwcu, kiedy Łukasz Chruszczewski przekazywał radnym informację, na temat inwestycji odpowiadał burmistrz Wrębiak.

Co najbardziej kuriozalne, dodawał, że miasto powinno współpracować z inwestorem na zasadach partnerskich i że miasto rzekomo traci na uzbrojeniu działek, o które prosi inwestor tak, aby zbudować drogę łączącą Kusocińskiego z Chocimską. Burmistrz stwierdził nawet, że „nasza działka staje się bezużyteczna, bo okazuje się, że […] mamy wszystkie sieci wpuszczone i to jakby ogranicza jej wartość”.
Oczywiście, że nawet dla laików jest jasne, że „wpuszczenie wszystkich sieci” powoduje, że działki miasta leżące obok terenu, na którym powstaje osiedle są wielokrotnie więcej warte – tak komentowali w kuluarach radni stwierdzenia burmistrza i prezesa BTBS-u Czesława Grabińskiego.

Co najbardziej zaskakujące, burmistrz Wrębiak, mimo wszystko, deklarował na sesji zainteresowanie rozwojem tego terenu, a rozwiązania komunikacyjne, czyli wybudowanie drogi łączącej Kusocińskiego z Chocimską uznał za odpowiednie. Stwierdził nawet, że skomunikowanie ulicy Kusocińskiego z Chocimską jest dobrym rozwiązaniem. W tym czasie w dyskusję włączył się radny Tomasz Wikieł, który próbował dociekać, jakie koszty poniesie miasto przy budowie drogi łączącej Kusocińskiego z Chocimską. Otrzymał odpowiedź, że żadnych…

Inwestor wielokrotnie informował, że drogę wraz infrastrukturę będzie budował w ramach całego osiedla. Z mojej perspektywy projektanta i z doświadczeń ze współpracy z innymi gminami jest to przypadek wyjątkowy, gdyż w większości gmin tego typu rzeczy, w taki czy inny sposób, są budowane przynajmniej wspólnie. Albo przynajmniej jest to ułatwiane inwestorowi – wyjaśniał na czerwcowej sesji Łukasz Chruszczewski, projektant osiedla.
Dziwne były również tłumaczenia prezesa miejskiej spółki BTBS – Czesława Grabińskiego. Według prezesa, inwestor chce wykonać wiele rzeczy na terenie spółki BTBS sp. z o.o., oszczędzając swoje tereny pod zabudowę mieszkaniową. Trzeba tutaj przypomnieć, że chodzi o pas 2 metrów wzdłuż drogi na odcinku wielkości 1/4 całej jej długości. Teza o oszczędzaniu terenu chyba jednak nie ma racji bytu.

Pan projektant sobie wymyślił, że może zaoszczędzić na własnym terenie i tą całą infrastrukturę drogową i wszystkie media „pociągnąć” przez teren spółki. Ja nie wiem, co będzie w przyszłości, to tak jak było powiedziane jest przeznaczone pod budownictwo mieszkaniowe i nie chciałbym tutaj ograniczać projektanta, który będzie w przyszłości tam coś projektował. Także ja tutaj dbam o interes spółki, do tego zostałem powołany, nie mam tutaj żadnej, że tak powiem, żadnej złej woli w stosunku do inwestora. – tak niedorzecznie prezes Grabiński próbował tłumaczyć swoje postępowanie wobec inwestora.

Apele radnych nie pomagały, a tłumaczenia władz były jeszcze bardziej kuriozalne

Radni próbowali apelować do burmistrza i prezesów spółek jemu podległych o rozwiązanie tego problemu. Dla nich oczywiste były korzyści, jakie z powstania tej drogi odniesie miasto i jego mieszkańcy.

Panie burmistrzu, niejednokrotnie mieliśmy sytuacje, w których rozważając różne sprawy związane z inwestycjami deweloperów czy zmiany zagospodarowania z wielkim entuzjazmem pan się wypowiadał, że jest to wartość dodana i radni podzielali ten pogląd. […] apelowałbym, żeby i tu doszło do kompromisu – prosił radny Wojciech Komarzyński.
Radny Chrzanowski przypomniał burmistrzowi zapis z raportu o stanie miasta z 2018 roku, który warto zacytować w kontekście wszystkich wydarzeń związanych z inwestycją Zdzisława Kotowicza. Zdanie to niezwykle celnie obrazuje różnicę między deklarowanymi przez burmistrza Wrębiaka działaniami a rzeczywistością: „(…) Gmina prowadzi intensywne działania, aby jak najpełniej zaspokoić potrzeby przedsiębiorców zapewniając dużą elastyczność w zakresie podziału terenu, a także wszelką pomoc w przeprowadzeniu procesu inwestycyjnego…”

Jeśli nie pomagamy jak najszybciej zrealizować inwestycji w postaci 200 mieszkań, to proszę pamiętać, że to są wymierne pieniądze dla gminy. To są podatki od ludzi, którzy będą tam mieszkać. To są podatki od nieruchomości. To są miejsca pracy dla ludzi, którzy będą budować te budynki. To jest właśnie inwestycja w naszych mieszkańców. Dziwi mnie fakt, że pan tego nie widzi. Deweloper z architektem pokazują panu, że może powstać fajna droga ze ścieżką rowerową, z zielenią, a pan jako właściciel BTBS-u nie kierunkuje pana prezesa, który jest osobą zarządzającą w pana imieniu, że dobrze, że fajnie by było. Zróbmy to. Połączmy ulicę Kusocińskiego z Chocimską. Przecież z tego będą korzystać mieszkańcy. I co więcej, za to zapłaci deweloper. Czy to nie jest inwestycja w mieszkańców? – pytał retorycznie radny Grzegorz Chrzanowski
Niestety wyjaśnienia burmistrza Wrębiaka, tak jak wcześniej, nie wnosiły nic konkretnego do sprawy

Jeśli uzyskamy kompromis i spółka będzie zadowolona i deweloper to jest to możliwe. Nie ja jestem stroną. Sprawa ma charakter techniczny. Jeśli istnieją przepisy prawa, jeśli jedna i druga strona na tym nie straci, to ja uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby ta sprawa została dopięta. […] Bardzo chciałbym, aby to powstało. […] Nie może to być na takiej zasadzie, że właściwie możemy łamać prawo po to, żeby jakaś strona była zaspokojona tylko dlatego, że ma kapitał. Musimy działać w interesie mieszkańców i w granicach prawa. – niczym mantrę powtarzał na sesji burmistrz Wrębiak.
Radny Krzysztof Grabowiecki dopytywał, jakie prawo może być złamane w kompromisie między inwestorem a miastem i podległymi mu spółkami. Nie doczekał się jednak żadnej sensownej odpowiedzi.
Cały nonsens i nierzetelność tłumaczeń burmistrza Wrębiaka oraz prezesa Czesława Grabińskiego podsumowuje wypowiedź tego ostatniego, kiedy odpowiadał po raz kolejny na pytania radnych, dotyczące niewyrażenia przez niego zgody na budowę części drogi, na fragmencie miejskich działek, które posiada w zarządzie. Brzmi jak z filmu Barei albo z „Rejsu”, niestety jednak, to nasza miejska samorządowa rzeczywistość.

Ja muszę zabezpieczyć przyszłość. Muszę zadbać, żeby w przyszłości był to teren w miarę uporządkowany nie obarczony mediami i drogami. Będzie to uszczuplona działka. Biorąc pod uwagę różne perspektywy, które nie są mi dzisiaj znane, uznałem, że nie wyrażę zgody na tego typu przedsięwzięcie. – skomentował prezes Grabiński…

Jeśli nie wiadomo o co chodzi w polityce – to chodzi o politykę…

Zarówno inwestor pan Zdzisław Kotowicz, jak i radni, nic na tej sesji nie osiągnęli. Deweloper i radni nie otrzymali właściwie żadnej sensownej odpowiedzi na swoje pytania. Jedyną konkluzją było zorganizowanie spotkania przy Komisji Gospodarki Komunalnej, Mieszkaniowej i Ochrony Środowiska pod przewodnictwem radnego Piotra Szpulaka. Do spotkania doszło 21. lipca. Na sali spotkali się przedstawiciele miejskich spółek (nie było nikogo ze spółki ciepłowniczej BPEC), radni oraz przedstawiciele urzędu. Żaden z burmistrzów na spotkaniu się nie pojawił. Przebieg obrad komisji przypominał bardzo czerwcowe obrady sesji. Padały podobne argumenty i wyjaśnienia ze strony miejskich spółek. Co ciekawe, w trakcie spotkania można było się dowiedzieć, że tak naprawdę BTBS nie ma żadnego inwestycyjnego pomysłu na teren znajdujący się w sąsiedztwie inwestycji Zdzisława Kotowicza. Był to przecież jeden z argumentów przemawiający, według prezesa Grabińskiego, za niewyrażeniem zgody na użyczenie fragmentu miejskiej działki do budowy drogi łączącej ulice Chocimską z Kusocińskiego.
Okazało się również, że stosunek władz miasta do powstania tej drogi, mimo sesyjnych deklaracji burmistrza Wrębiaka, daleki był od pełnej akceptacji. Zdzisław Kotowicz na komisji relacjonował spotkanie, które odbyło się w Urzędzie Miasta. Obecny na nim zastępca burmistrza Bartłomiej Kostrzewa słysząc o pomyśle nowej drogi skwitował go komentarzem, że to kolejna droga do odśnieżania. Zarówno radni, jak i sam inwestor mocno podkreślali, że w tej sprawie nie widać dobrej woli ze strony władz miasta, jak i spółek podległych burmistrzowi Wrębiakowi.

Przedsiębiorcy nie są traktowani równo. Jednym w trybie ekspresowym pozwala się uchwalać zmiany w miejscowym planie zagospodarowania, a innym rzuca się „kłody pod nogi” – komentowali w kuluarach radni.
Według części radnych, sprawa powstania drogi łączącej Kusocińskiego z Chocimską i problemów z nią związanych ma drugie, polityczne dno.

Siostra inwestora to radna Jadwiga Kulczycka, która wielokrotnie sprzeciwiała się niedorzecznym pomysłom burmistrza Wrębiaka. Ujawniała na kontrolach Komisji Rewizyjnej wiele nieprawidłowości i błędów popełnianych przez instytucje podległe burmistrzowi. Wiele razy zajmowała bardzo krytyczne stanowisko wobec niektórych decyzji burmistrza Wrębiaka. W głosowaniach wielokrotnie była przeciw jego inicjatywom. Tu trzeba szukać źródła problemów i kłopotów dewelopera ze współpracą z miastem i miejskimi spółkami – podsumował jeden z radnych.
Do sprawy będziemy powracać.