JAZZ NIGHT

0

W najbliższą sobotę od godziny 19:00 w Niezależnym Ośrodku Kultury Herbaciarnia odbędzie się JAZZ NIGHT. Ludziom, którzy przybędą tam w sobotni wieczór muzykę na żywo zagwarantują Mateusz Dwornik (kontrabas) i Paweł Klin (gitara). rozmowa z muzykiem Mateuszem Dwornikiem

W najbliższą sobotę od godziny 19:00 w Niezależnym Ośrodku Kultury Herbaciarnia odbędzie się JAZZ NIGHT. Ludziom, którzy przybędą tam w sobotni wieczór muzykę na żywo zagwarantują Mateusz Dwornik (kontrabas) i Paweł Klin (gitara).
rozmowa z muzykiem Mateuszem Dwornikiem
Krystian Ławreniuk: Za każdym razem gdy się spotykamy Ty tworzysz jakiś inny projekt. Grasz w kapeli rockowej, grasz jazz, grałeś poezję śpiewaną. Czym to jest spowodowane? Czy to dlatego, że poszukujesz tego jedynego nurtu, a może to niezdecydowanie?
Mateusz Dwornik: Jak się na co dzień zajmuje muzyką to do jednego projektu podchodzi się raz na tydzień czy dwa, pozostaje więc mnóstwo czasu na inne pomysły. Na tym chyba w ogóle polega muzykowanie. Współpracuje się z różnymi ludźmi przy okazji różnych projektów i wydarzeń, w różnym czasie i różnych miejscach.
K.Ł.: A Jazz Night – mógłbyś coś więcej powiedzieć na ten temat? Czy to ten sam projekt, który bodajże w czerwcu można było zobaczyć w Książęcej?
M.D.: Tak, właściwie ten sam. Razem z Pawłem Klinem współpracujemy już od roku. Wcześniej zdarzało się nam grać z innymi ludźmi. Dobieraliśmy sobie różnych muzyków, było trio, były też kwartety ale generalnie od roku stale ze sobą współpracujemy. Jeździmy po Opolszczyźnie grywając po różnych lokalach. Z jednej strony jest to metoda na dorobienie sobie poprzez granie jazzu, z drugiej strony pasjonuje nas brzmienie mainstreamowe – typowo jazzowe, bez jakiś funkowych udziwnień.
K.Ł.: A jak w ogóle poznaliście się z Pawłem?
M.D.: Poznaliśmy się we wrocławskiej szkole jazzowej, do której chyba jednocześnie przyszliśmy. Paweł szukał basisty do jednego z projektów i zaproponował mi wspólne granie. Współpraca poszła tak, że od dwóch lat gramy razem.
K.Ł.: Gdzie dotychczas można było was posłuchać?
M.D: W Opolu, Jeleniej Górze, we Wrocławiu, no i oczywiście w Brzegu.
K.Ł. Robisz różne gatunki muzyczne, jakie miejsce zajmuje w tym wszystkim jazz?
M.D.: Wydaje mi się, że jazz jest najbardziej dojrzałym z gatunków. Jeśli chodzi o stronę muzyczną to rzeczywiście jest to chyba najambitniejsza strona sztuki, jest jeszcze oczywiście klasyka ale tym się nie zajmuję. Jeśli chodzi o porównanie jazz-rock, to wydaje mi się, że odbieram je na zupełnie innych zasadach i granie dobrze zarówno rocka jak i jazzu jest dla mnie wyzwaniem.
K.Ł.: A jazzowe inspiracje?
M.D.: Tak jak powiedziałem, mainstream. Z kontrabasem było tak, że w momencie gdy zaczynałem na nim grać basówka wydała mi się do tej muzyki zbyt syntetyczna, kontrabas dawał mi to korzenne brzmienie. Inspiracje… Coltrane, kwintet Davisa, John Patitucci, Dave Holland, nawet Herbie Hancock w tym co robi akustycznie.
K.Ł.: Będziecie grali w Herbaciarni, jak odbierasz to miejsce? Czy może się ono stać przystanią dla tego typu projektów?
M.Ł.: Myślę, że to jest jedyne miejsce w mieście, które może stać się motorem napędzającym tego typu działalność jak granie jazzu. Odpowiada mi to miejsce – widziałem wiele takich lokali ale jedynie w dużych miastach. W Brzegu taki lokal to dla mnie fenomen.
K.Ł.: Jak wyglądają plany na najbliższą przyszłość?
M.D.: To ciężkie pytanie… Patrzę raczej dalekosiężnie i muszę przyznać, że jestem trochę na rozdrożach. Z jednej strony mam ambicje grać jazz, bo to mnie najbardziej interesuje. Z drugiej strony mam nadal ciągoty do ciężkich brzmień, do rasowego rocka i to chyba już na zawsze we mnie zostanie. Chciałbym w tych dwóch obszarach poruszać się profesjonalnie.
K.Ł.: A te najambitniejsze plany?
M.D.
: Mamy kwartet, z którym niedawno nagraliśmy demówkę w studio. Dwa utwory można posłuchać na internecie. W tym kwartecie jest gitara akustyczna i perkusja. To trochę ambitniejszy, autorski projekt nienastawiony komercyjnie. Chcemy po prostu zrobić coś fajnego.

K.Ł.: Dziękuję za rozmowę.