Ale to już było… – Felieton posła Pawła Grabowskiego

0
fot. archiwum

W minioną niedzielę (03.02.19 – od red.) Robert Biedroń ogłosił nadejście wiosny, po czym zasypało nas śniegiem, a temperatura spadła mocno poniżej zera. Czy to przypadek, czy może pogoda daje nam wyraźny sygnał, że mamy do czynienia z politycznym oszustwem?


Włączywszy w niedzielne popołudnie telewizor, z ciekawością obejrzałem show z Robertem Biedroniem w roli głównej. Byłem ciekaw tego, co powie człowiek, kreowany przez niektóre media na wybawcę narodu i nową, ostatnią nadzieję dla Polski i Polaków. I cóż, zawiodłem się – podobnie zresztą jak wielu tych, którzy wierzyli, że usłyszą naprawdę coś nowego.

Słuchając postulatów Roberta Biedronia miałem wrażenie jakbym słuchał Janusza Palikota, który starszym czytelnikom jest znany chyba głównie z tego, że paradował w Sejmie ze sztucznym penisem. Młodsi z kolei o Palikocie albo nie pamiętają, albo po prostu o nim nie słyszeli, ponieważ kiedy ów paradował w Sejmie ze sztucznym penisem, dzisiejsi studenci byli zajęci raczej nauką w szkole, aniżeli obserwacją harców tego politycznego dinozaura. I o to właśnie chodzi – o stworzenie pozoru świeżości i nowości. Żeby jednak nie psuć pozoru świeżości i nowości, nie będę wspominał, że Robert Biedroń był posłem Ruchu Palikota…

Obserwując medialne wrzenie i sondaże „poparcia” partii politycznych, mam wrażenie, jakbyśmy powtarzali historię z 2015 roku, kiedy to na wybawcę narodu i ostatnią nadzieję Polski i Polaków był kreowany Ryszard Petru i jego partia – Nowoczesna. Czy ktoś to jeszcze w ogóle pamięta? Te medialne emocje, rozbudzone nadzieje, sondaże dające partii Ryszarda Petru 10% poparcia zanim jeszcze powstała. Najpewniej nie. I o to właśnie chodzi – o stworzenie pozoru powszechnego poparcia dla nowego pupila.

Patrząc wstecz, na historię politycznych przodków Roberta Biedronia, czyli historię Janusza Palikota i Ryszarda Petru, łatwo dojść do wniosku, że jego „Wiosna” jest zorientowana raczej na dostanie się do Sejmu, aniżeli na realizację swoich postulatów. Zresztą, wiele osób podkreśla, że astronomiczna wiosna trwa tylko trzy miesiące, a zatem, że jest to projekt zorientowany na eurowybory, choć sam Biedroń twierdzi, że jeśli zdobędzie mandat europosła, to się go zrzeknie.

Ujmując rzecz realnie, szansa na realizację postulatów Biedronia jest – podobnie jak w przypadku postulatów Palikota i Petru – niewielka, żeby nie powiedzieć – żadna. Może to i lepiej, bowiem jak ktoś wyliczył, byłaby to dla nas finansowa katastrofa. Oczywiście fajnie by było, gdyby państwo gwarantowało pensję na poziomie tysiąca euro miesięcznie, a do tego każdy miałby prawo do darmowego latte z mlekiem sojowym, ale postulaty w stylu „wszystkiego najlepszego, wszystkim” świadczą jedynie o braku kreatywności i niepoważnym traktowaniu obywateli.

Idąc w szczegóły, warto wspomnieć – tytułem przykładu – że Biedroń podczas swojego show obiecywał utworzenie specjalnej komisji, która rozliczy przypadki łamania konstytucji. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wiele z jego postulatów jest niezgodnych z konstytucją… Ponadto, Biedroń zaproponował podwyższenie pensji minimalnej z dokładnością do pięciu złotych – nie wspomniał jednak, skąd chce wziąć miliardy złotych, potrzebne do realizacji jego postulatów socjalnych. Absolutnym hitem było jednak stanowcze podkreślenie postulatów antykościelnych, zestawione z muzycznym motywem konwencji Roberta Biedronia, czyli fragmentem „Czterech pór roku” Vivaldiego, który był… katolickim księdzem.

I tak można mnożyć przykłady, świadczące o tym, że Robert Biedroń jest albo politycznym potomkiem, albo co najmniej wiernym uczniem Ryszarda Petru, który również miał wiele „ciekawych” pomysłów, i też chciał być premierem.

Jest jednak jeden postulat, którego Biedroń Wam nie zaproponował i tym postulatem jest przywrócenie władzy obywatelom. Tak się składa, że to postulat Kukiz’15, który zawiera się w konkretnej propozycji zmian przepisów regulujących referendum, czyli przywracających demokrację bezpośrednią w Polsce. Dziś bowiem możecie Państwo wziąć udział w wyborach, raz na cztery lub pięć lat, a później wybrani przez Was politycy nie odpowiadają w zasadzie przed nikim i za nic. To z kolei powoduje, że na scenie politycznej co wybory pojawiają się złotouści magicy, którzy obiecają Wam wszystko, byle tylko zdobyć Wasz głos, a później obracają się do Was… plecami i zajmują się swoimi interesami, budowaniem wieżowców, konsumpcją ośmiorniczek albo innymi… korzyściami, o których szkoda się rozpisywać. I tak w kółko – od wyborów, do wyborów. Czy tym razem będzie tak samo? Decyzja należy do Was.


Paweł Grabowski – radca prawny, poseł Kukiz’15. W wyborach parlamentarnych uzyskał mandat od ponad 4,5 tysiąca mieszkańców Opolszczyzny, mimo iż były to pierwsze wybory, w których kandydował i nigdy nie należał do partii politycznej. W Sejmie jest członkiem Komisji Finansów Publicznych, Komisji Gospodarki i Rozwoju oraz wiceprzewodniczącym Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Prowadzi również prace Podkomisji ds. mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw. W naszym regionie najłatwiej umówić się z nim telefonicznie, pod numerem tel. 690 226 236.