Festiwal hipokryzji i pustych obietnic [felieton]

0
fot. Radosław Majgier

Zgodnie z przewidywaniami ekspertów w drugiej turze wyborów prezydenckich o głosy Polaków powalczą Andrzej Duda oraz Rafał Trzaskowski. To jakby przypomnienie, że układ „magdalenkowy” nadal funkcjonuje i ma się świetnie, bo przecież w Pałacu Prezydenckim od lat siedzą osoby związane z okrągłostołowymi politykami. Albert Einstein powiedział kiedyś: „szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”, co idealnie wpisuje się w sytuację polityczną w naszym kraju. Wyborcy ciągle wybierają tych samych i oczekują zmian…


Skłócony naród nie myśli racjonalnie
Najsmutniejsze jest to, że tak spolaryzowana społeczność pozbawiona jest racjonalnej oceny sytuacji ustrojowej i gospodarczej kraju, a motywacją i argumentem do głosowania na daną opcję polityczną jest bycie „anty” w stosunku do drugiej strony. Przodujące partie przez ostatnie lata stworzyły sobie zaplecze fanatycznego elektoratu, dlatego dzisiejsza polityka zamienia się w ciągłe przepychanki i tzw. grę na emocjach. Brakuje merytorycznej dyskusji i nawet debata prezydencka przygotowana przez Telewizję Publiczną była typową ustawką, która nic sensownego nie wniosła. Być może jestem naiwny, ale mocno wierze, że ludzie w końcu otworzą oczy i zaczną polityków rozliczać za ich pracę, a ten postkomunistyczny bałagan zostanie zmieciony. Wówczas nie będziemy musieli wybierać między dżumą a cholerą.

Elastyczne kręgosłupy
Media społecznościowe aż huczą po wypowiedziach Szymona Hołowni jakoby miał poprzeć w drugiej turze Rafała Trzaskowskiego. Oczywiście zaznaczył, że zrobi to bez przyjemności. Wybrzmiewa to trochę jak Jarosław Gowin, który głosuje za przepychanymi ustawami PiS, ale się nie cieszy. Hołownia, jak na człowieka mianującego się bezpartyjnym, poparcie dla partyjnego Trzaskowskiego rozegrał w sposób żałosny. Przecież jego wyborcy wierzyli w ponadpartyjny, antysystemowy ruch społeczny (tak jak swego czasu w Kukiza). Oczywiście to nie mój problem, ale z czystej ciekawości zastanawiam się w jaki sposób Szymon Hołownia wytłumaczy poparcie „partyjniaka” swoim wyborcom?

Szukają wsparcia gdzie się da
Pierwsze sondaże wskazują, że większa część zwolenników Hołowni zagłosuje 12 lipca na Trzaskowskiego. To jednak zbyt mało, dlatego wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej szuka wsparcia na każdej flance. Być może tą drogą pójdą również brzeskie struktury PO i poproszą o wparcie swojego miejskiego koalicjanta, czyli burmistrza Wrębiaka i radnych z PiS. Nie tak dawno wspólnie głosowali za udzieleniem absolutorium burmistrzowi, a więc teraz jest okazja na rewanż. Warto zauważyć, że Andrzej Duda w pierwszej turze wyborów zwyciężył w Brzegu z Rafałem Trzaskowskim. I to może być właśnie efekt niekompetencji lokalnych działaczy PO, którzy nie potrafili nawet poprawnie napisać nazwiska swojego kandydata podczas zbierania podpisów. Jeśli spojrzymy na wybory prezydenckie z 2015 r., 2010 r. i 2005 r., to zobaczymy, że kandydaci PO zawsze wygrywali w Brzegu z kandydatami PiS. Nawet tak słaby Bronisław Komorowski wygrywał w Brzegu z Andrzejem Dudą i Lechem Kaczyńskim, ale od kiedy brzeska PO poszła na całość bezgranicznej hipokryzji i stworzyła w mieście koalicję z PiSem, to ich kandydat wypadł w pierwszej turze słabo. Na „szczęście” zdesperowany Trzaskowski jest w stanie obiecać dzisiaj niemal wszystko, tak jak obiecał warszawiakom bezpłatne żłobki dla wszystkich do 2019 r. Jak myślicie udało się?

Dramat PSL-u to woda na młyn dla innych „magdalenkowców”
To, że ludowcy popierają swojego byłego i wkrótce pewnie przyszłego koalicjanta jest pewne. Pytanie tylko, czy mrożący krew w żyłach wynik Kosiniaka-Kamysza (2,46%) jest w stanie przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Trzaskowskiego. Pomimo jasnej deklaracji PSL-u, nie wiadomo jak po ostatnich ostrych wypowiedziach Pawła Kukiza zachowają się jego wyborcy. To także sygnał, że polityczny twór pod nazwą Koalicja Polska, który miał być wielkim niezatapialnym okrętem płynącym po zmiany ustrojowe kraju, bardzo szybko może okazać się Tytanikiem, który nie ukończył ani jednego rejsu.

Konfederacja nie da się nabrać
Zarówno Duda jak i Trzaskowski potrzebują w drugiej turze nowych głosów. Usilnie próbują przekonać także wyborców Konfederacji. Kłamstwa, że rzekomo mają podobne poglądy, są po prostu śmieszne. Naprawdę nie trzeba być wnikliwym obserwatorem sceny politycznej, żeby wiedzieć, że tak nie jest. Jeszcze nie tak dawno Konfederaci z jednej strony słyszeli, że są nazistami, a z drugiej, że są rosyjską agenturą. Swoją drogą to ciekawe, jak daleko posuną się sztaby Dudy i Trzaskowskiego, żeby zmanipulować opinie publiczną, ale rozsądny elektorat i tak nie da się nabrać na żadne polityczne tricki.


Radosław Majgier