Wykup mieszkań komunalnych może być droższy, bo władze miasta planują obniżyć bonifikatę

0

„Urząd to ci, którzy się urządzili” – brzmi cytat polskiego aforysty Roberta Karpacza. Złota myśl pasuje jak ulał do najnowszych planów lokalnych władz Brzegu. Najpierw sami wykupili mieszkania z ogromną bonifikatą, a teraz chcą ją zmniejszyć, aby zwykli mieszkańcy zapłacili więcej. Dzięki refleksji dziewięciu radnych miejskich, projekt uchwały w tej sprawie nie został przegłosowany podczas ostatniej sesji i trafił do Komisji Gospodarki Komunalnej.


W całej Polsce funkcjonują tzw. upusty na wykup mieszkań komunalnych. Zasady ogólne reguluje ustawa o gospodarce nieruchomościami, natomiast szczegóły zawarte są w uchwałach lokalnych władz samorządowych. Stawki bonifikaty dla najemców są różne w zależności od gminy. W Brzegu przynajmniej od 2005 roku wynoszą one 95% w przypadku jednoczesnej sprzedaży wszystkich lokali mieszkalnych w budynku (za gotówkę) lub 90% w pozostałych przypadkach oraz przy sprzedaży ratalnej. Jeszcze wcześniej najemcy również mogli nabyć mieszkania za przysłowiową złotówkę.

Wiadomo, że z takiej okazji skorzystała do tej pory cześć miejskich radnych, a sam burmistrz Jerzy Wrębiak nie chciał odpowiedzieć na sesji z jaką bonifikatą nabył swoje mieszkanie. Cześć z nich to ogromne metrażowo lokale, w których niegdyś zamieszkiwali ich dziadkowie lub rodzice. I w tym miejscu należy przyznać, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo prawo w tym zakresie jest równe dla wszystkich, tak samo jak powinny być równe bonifikaty. Sęk w tym, że skoro władza nabyła już mieszkania od gminy za niewielką opłatą, to dla przysłowiowego Kowalskiego zaczyna wprowadzać ograniczenia.

Najpierw, w 2016 roku (drugi rok rządów burmistrza Wrębiaka), zmieniono uchwałę i wprowadzono do niej zapis, że z bonifikaty mogą skorzystać tylko osoby, które były najemcą lokalu co najmniej 10 lat i w okresie 5 lat przed dniem złożenia wniosku nie wystąpiła sytuacja utraty tytułu prawnego do lokalu. To jednak nie wystarcza, bo na ostatniej sesji Rady Miejskiej pojawił się projekt uchwały, który zakładał zmniejszenie bonifikaty z 95% na 70% oraz z 90% na 50%.

Jak tłumaczył na sesji dyrektor Zarządu Nieruchomości Miejskich – te zmiany mają mniej zachęcać do wykupu, aby gmina miała większy zasób mieszkaniowy, bo gmina najczęściej odzyskuje lokale w momencie, gdy najemca umiera.

– Proszę Państwa, wygląda na to, że polityka naszego miasta w pozyskiwaniu lokali socjalnych, polega na tym, aby nie dać wykupić i poczekać aż najemca umrze – komentował kontrowersyjne tłumaczenia dyrektora ZNM radny Grzegorz Chrzanowski.

– Pozbawianie bonifikaty tych, którzy nie maja pieniędzy i do dzisiaj nie wykupili mieszkań, nie jest w porządku w stosunku do tych, którzy mieli pieniądze, byli premiowani i kwestię własności już sobie załatwili. A chyba każdy powinien mieć takie same szanse – dodał radny Chrzanowski.

Podobnego zdania jest także Jadwiga Kulczycka. Radna zwróciła uwagę, że gmina powinna się zastanowić nad budową mieszkań socjalnych. Przypomniała również, że kiedyś była już nawet opracowana dokumentacja na utworzenie lokali socjalnych w budynku przy ul. Wolności 14.

I rzeczywiście radna się nie myliła, ale taki był plan poprzednich władz miasta. Dokumentacja była przygotowana, miało powstać 15 mieszkań socjalnych i 45 lokali tymczasowych, jednak po zmianie na stanowisku burmistrza, Jerzy Wrębiak wyznaczył inne priorytety i ustami rzecznika prasowego odpowiedział w 2016 r., że na razie takich działań nie planuje, bo rozpoczął m.in. – uwaga – przygotowanie strefy inwestycyjnej przy ul. Małujowickiej (tereny nieuzbrojone do dziś – red.) oraz rewitalizację kąpieliska miejskiego przy ul. Korfantego (kąpieliska nie ma do dziś – red.). Wśród priorytetów burmistrza, wyżej od mieszkań socjalnych, były także: rewitalizacja parków i skwerów, inwestycje drogowe, czy program rewitalizacji zabytków, w tym kamienic należących do wspólnot mieszkaniowych.

Jerzy Wrębiak próbował na ostatniej sesji tłumaczyć, że poprzez zmniejszenie bonifikaty chroni on zasób mieszkaniowy oraz dba o to, aby osoby potrzebujące mogły korzystać z zasobu mieszkaniowego. Tak nielogiczne uzasadnienie nie przekonywało większości radnych, bo przecież utrudnienie wykupu mieszkania poprzez żądanie większej kwoty nie spowoduje, że to mieszkanie się zwolni i stanie się lokalem socjalnym. W tym mieszkaniu wciąż będzie mieszkał najemca, a po jego śmierci osoby uprawnione (np. mąż, żona, dzieci).

– To nie jest ochrona zasobu mieszkaniowego, czy pomoc potrzebującym, jak próbuje przedstawiać pan Wrębiak. To jest przykład nierównego traktowania mieszkańców poprzez chęć kolejnego sięgnięcia do kieszeni tych, których do tej pory nie było stać na wykup nawet z wysoką bonifikatą. Burmistrzowi brakuje pomysłu na tworzenie zasobu mieszkaniowego, brakuje pieniędzy na budowę mieszkań socjalnych, ale znajduje za to pieniądze np. na dofinansowanie remontów prywatnych kamienic, bo przecież elewacja ładnie wygląda i można na jej tle zrobić sobie zdjęcie. To jest właśnie ta polityka populizmu, robić coś na pokaz za pieniądze wszystkich mieszkańców, ale tylko dla wybranej grupy. Takim przykładem jest kamienica, w której nie dość, że pan Wrębiak nabył mieszkanie, to jeszcze w 2016 roku z pieniędzy budżetowych naszego miasta dołożono do remontu dachu. Rok później z pieniędzy wszystkich brzeżan (z budżetu) przyznano dotację dla wspólnoty mieszkaniowej na remont elewacji kamienicy, w której mieszkanie prywatne miała Sekretarz Gminy – urzędnik podległa burmistrzowi Wrębiakowi. Nie można tego tłumaczyć dbaniem o zabytki, bo to po prostu jest nieprzyzwoite – komentuje radny Grzegorz Surdyka.

Ostatecznie projekt uchwały zakładający zmniejszenie bonifikaty nie został przyjęty i na wniosek radnego Krzysztofa Grabowieckiego skierowano go ponownie do Komisji Komunalnej. Stało się tak dzięki głosom dziewięciu radnych: Renaty Listowskiej, Anny Głogowskiej, Grzegorza Surdyki, Renaty Biss, Grzegorza Chrzanowskiego, Pawła Grabowskiego, Tomasza Wikieł, Krzysztofa Grabowieckiego i Jadwigi Kulczyckiej.

Radni, którzy byli przeciwko takiemu rozwiązaniu, a więc już na ostatniej sesji chcieli decydować, to większość radnych z koalicji burmistrza: Mariusz Andruchowicz, Radosław Preis, Dariusz Socha, Janusz Wójcik, Ryszard Różański, Andrzej Witkowski, Janusz Żebrowski i Kazimierz Kozłowski. Jacek N. wstrzymał się od głosu.