Wiadomości

Zamknij

59-latek który zginął w pożarze cierpiał na zbieractwo. Policja i MOPS byli bezradni

AP 14:49, 26.01.2021 Aktualizacja: 09:45, 20.10.2025
Skomentuj  59-latek który zginął w pożarze cierpiał na zbieractwo. Policja i MOPS…

Na razie wciąż nie są znane jednoznaczne przyczyny pożaru, do którego doszło dzisiaj (26.01) rano w Brzegu. Wiadomo jednak, że stała się tragedia, a sąsiedzi zmarłego mężczyzny alarmowali już wcześniej, że stwarza on zagrożenie nie tylko dla siebie, ale także dla pozostałych lokatorów. Policja oraz Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej wiedzieli o przypadłości zbieractwa u 59-latka, jednak przepisy prawa nie są doskonałe i uniemożliwiają niektórym instytucjom podjęcie bardziej skutecznych działań.


Sprawę śmierci mężczyzny prowadzi Prokuratura Rejonowa w Brzegu. Z informacji uzyskanych przez naszą redakcję wynika, że przypuszczalną przyczyną pożaru było zaprószenie ognia przez lokatora feralnego mieszkania. 59-latek cierpiał na zbieractwo, a z lokalu zrobił składowisko przeróżnych przedmiotów. Do tego stopnia, że strażacy podczas prowadzenia akcji ratowniczo-gaśniczej mieli problem z przemieszczaniem się po lokalu.

Zanim doszło do tragedii mieszkańcy budynku przy ul. Łokietka zgłaszali sprawę uciążliwego sąsiada, jednak nikt nie był w stanie zmienić jego sposobu życia. Syllogomania, czyli tzw. zespół zbieractwa, jest opisywany jako zaburzenie psychiczne, a osoba cierpiąca na taką przypadłość potrzebuje przede wszystkim kontaktu z psychologiem.

- Otrzymywaliśmy zgłoszenia od zarządcy budynku, że ten lokator gromadzi różne rzeczy. W ostatnim czasie dzielnicowa tego rewiru była u mężczyzny trzykrotnie, prowadziliśmy z nim rozmowy profilaktyczne na temat zagrożeń związanych z przypadłością zbieractwa, jednak my nie mamy możliwości prawnych, aby zmusić kogoś do uprzątnięcia mieszkania. Sprawę tego pana przekazywaliśmy również do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Brzegu - mówi nam mł. asp. Patrycja Kaszuba, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Brzegu.

MOPS potwierdza, że znał sytuację 59-latka, bo pozostawał on pod opieką ośrodka, gdzie otrzymywał pomoc finansową.

- Ten pan był pod naszą opieką, ale nie był ubezwłasnowolniony. Niejednokrotnie zwracaliśmy mu uwagę na jego przypadłość, która negatywnie wpływała na relacje sąsiedzkie. Niestety w takich przypadkach jesteśmy bezsilni, bo możemy jedynie prosić i nalegać. MOPS nie posiada żadnych narzędzi prawnych, aby kazać komuś usunąć z mieszkania jakieś przedmioty. To są kompetencje zarządcy budynku lub właściciela lokalu, a ten pan nie był właścicielem. Sprawa obiła się również o sanepid, który w odpowiedzi na nasze interwencje informował, że nie posiada kompetencji w tym zakresie - mówi Sebastian Matuszewski, kierownik MOPS w Brzegu.

Kwestia administratora okazuje się nieco zawiła, bo mieszkanie nie należy do zasobów Gminy Brzeg. To mieszkanie własnościowe, jednak nie jest własnością 59-latka. W takiej sytuacji tylko sąd mógł wydać jakieś rozstrzygnięcie, ale sprawę na drogę sądową mogą kierować osoby bezpośrednio poszkodowane lub których dobra osobiste zostały naruszone.

(AP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%