Wiadomości

Zamknij

Co dzieje się w „Przytul Psisko”? Wolontariusze biją na alarm, radni rozstrzygną sprawę schroniska w Brzegu

. 17:10, 23.02.2026 Aktualizacja: 17:31, 23.02.2026
Skomentuj Co dzieje się w „Przytul Psisko”? Wolontariusze biją na alarm

Skarga wolontariuszy oraz byłych i obecnych pracowników schroniska „Przytul Psisko” w Brzegu uruchomiła całą procedurę urzędową, od pisma do wojewody, po komisję Rady Miejskiej. W tle są zarzuty o chaos, toksyczną atmosferę, decyzje kadrowe uderzające w opiekę nad zwierzętami oraz blokowanie leczenia. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji uznała skargę za zasadną, mimo że kontrola weterynaryjna nie wykazała uchybień w warunkach bytowych. Teraz głos będą mieli radni na sesji.

Skarga dotycząca funkcjonowania brzeskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt „Przytul Psisko” trafiła na biurka urzędników w styczniu i szybko weszła na formalne tory. 5 stycznia wolontariusze oraz byli i obecni pracownicy placówki złożyli pismo na ręce wojewody opolskiej Moniki Jurek. Autorzy skargi opisali narastające, ich zdaniem od blisko roku, problemy w schronisku. Podkreślili, że sprawa budzi niepokój społeczny i sprzeciw wolontariuszy, a w ich ocenie realnie zagraża dobru zwierząt.

Wojewoda, powołując się na przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego, wskazała, że organem właściwym do rozpatrzenia skargi na zadania lub działalność burmistrza jest Rada Miejska. Dlatego pismo przekazano do Brzegu, gdzie 30 stycznia zostało skierowane przez przewodniczącego Rady Miejskiej Waldemara Wysockiego do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. Równolegle wojewoda zwróciła się do Opolskiego Wojewódzkiego Inspektora Weterynarii o objęcie schroniska nadzorem i kontrolą. W piśmie zaznaczono też, że wątki dotyczące nierównego i niesprawiedliwego traktowania pracowników mogą być przedmiotem skargi do Państwowej Inspekcji Pracy lub sprawy w sądzie pracy.

W tekście nie podajemy imion ani nazwisk osób, których dotyczy skarga, ponieważ do czasu wyjaśnienia sprawy nie chcemy utrwalać personalnych oskarżeń i narażać kogokolwiek na nieuzasadnione konsekwencje.

Co dokładnie zarzucono w skardze

Autorzy pisma zaczęli od opisu sytuacji sprzed zmian personalnych. Wskazali, że jeszcze niespełna rok wcześniej schronisko miało działać stabilnie. Pracować miały tam opiekunki związane z miejscem od początku istnienia placówki. Według autorów skargi były to osoby doświadczone i zaangażowane, które zapewniały zwierzętom spacery, leczenie, socjalizację oraz stałą opiekę. Podkreślono także współpracę z fundacjami i wolontariuszami oraz pozyskiwanie środków na kosztowne leczenie.

Punktem zwrotnym, według skarżących, miało być rozpoczęcie pracy w schronisku PRACOWNIK NR1, osoby bez doświadczenia w pracy ze zwierzętami. Skarga opisuje, że mimo tego miała ona szybko uzyskać realny wpływ na funkcjonowanie placówki. Wskazano m.in. na przyznanie dodatkowego telefonu służbowego, co miało spowodować chaos i brak przepływu informacji. Skarżący piszą też o powierzeniu jej prowadzenia adopcji mimo braku znajomości zwierząt i ich historii oraz o próbach przejęcia strony internetowej schroniska prowadzonej przez lata społecznie.

W dalszej części skargi pojawia się opis atmosfery w pracy. Padają zarzuty o toksyczne relacje, nierówne traktowanie i jawne wsparcie władz miasta tylko dla jednej osoby. To miało doprowadzić do odejścia wieloletnich pracownic, które według autorów pisma czuły, że działania wobec nich były celowo przygotowywane.

Skarżący opisali też okres po odejściu doświadczonych opiekunek. Wskazali na bardzo zły stan porządku i higieny, w tym uciążliwy smród, wybiegi pełne odchodów, brak dezynfekcji, obecność szczurów oraz brak spacerów dla psów.

Gdy PRACOWNIK NR1 miała przejść na długotrwałe zwolnienie, do pracy zaproszono nowe osoby, w tym Karolinę Bezuszko, Joannę Kowalczuk, PRACOWNIK NR2 oraz PRACOWNIK NR3. Skarga opisuje następnie okres poprawy. Według autorów pisma uporządkowano schronisko, naprawiono kojce, przywrócono spacery, zabezpieczono wybieg, kontynuowano specjalistyczne leczenie finansowane przez fundacje, a także organizowano bazarki na leczenie. W ich ocenie zwierzęta ponownie miały funkcjonować w warunkach zapewniających pełen dobrostan.

Kolejny rozdział skargi dotyczy ponownego pogorszenia sytuacji. Skarżący wiążą to z konfliktem wokół opieki nad kociętami, które miały być skrajnie zaniedbane i wymagać karmienia również nocą. Zwierzęta miały zostać przekazane do doświadczonej wolontariuszki. Po powrocie PRACOWNIK NR1 z L4, PRACOWNIK NR3, według skarżących, miała zacząć współdziałać z PRACOWNIK NR1 przeciwko pozostałym pracownikom.

W piśmie opisano również oskarżenia o mobbing wobec Joanny Kowalczuk. Skarżący twierdzą, że zarzuty były bezpodstawne i oparte na przekręconych informacjach, a finalnie miały zostać odrzucone. Równolegle wobec Karoliny Bezuszko miały się pojawiać kolejne zarzuty, również niepoparte faktami. Autorzy skargi podkreślili, że działo się to tuż przed końcem półrocznych umów, co w ich ocenie może sugerować próbę pozbycia się wartościowych pracowników.

Wskazano też na różnice w traktowaniu pracowników. Skarga podaje, że PRACOWNIK NR1 miała otrzymać umowę na czas nieokreślony mimo krótkiego faktycznego okresu pracy, a pozostałym proponowano jedynie kolejne umowy na pół roku. Po petycji wolontariuszy w obronie części zespołu umów o pracę nie przedłużono, z wyjątkiem jednej osoby. Skarżący opisują skutki także z perspektywy zwierząt, które miały stracić opiekunów, z którymi były silnie związane.

W piśmie mocno wybrzmiewa zarzut stałego stawania burmistrz po stronie jednej pracownicy i niewysłuchiwania pozostałych. Wspomniano o sytuacji odsunięcia Joanny Kowalczuk z pracy oraz o tym, że przywrócono ją dopiero po nacisku społecznym, ale jedynie na kolejną umowę czasową. Dalej pojawia się opis rzekomej nagonki, składania kolejnych skarg, sabotażu działań podejmowanych dla dobra zwierząt oraz niszczenia lub usuwania rzeczy, które miały poprawiać warunki w schronisku. Skarżący wspominają też o naruszeniu prywatności przez ujawnianie prywatnej korespondencji i wskazują, że złożono pismo ze zgłoszeniem mobbingu.

Jeden z kluczowych wątków to rola administracji. Autorzy skargi twierdzą, że przyjęto nową pracownicę administracyjną bez doświadczenia w pracy ze zwierzętami, a jej działania mają ingerować w pracę opiekunów i wolontariuszy. W piśmie dokładnie rozróżniono zakres zadań administracji, dokumentacja, adopcje od strony formalnej, kontakty z instytucjami, rozliczenia i raporty, od obowiązków opiekunów, czyli karmienie, sprzątanie, obserwacja zdrowia, spacery, socjalizacja, reagowanie w sytuacjach nagłych. Skarżący wskazują, że pracownik administracyjny nie powinien podejmować decyzji o leczeniu lub jego zaniechaniu, izolacji, eutanazji, karmieniu, kwalifikacji do adopcji czy warunkach bytowych. W skardze pada nazwisko PRACOWNIK NR4, której zarzucono nadużycia oraz tworzenie, według autorów, sztucznie wykreowanego stanowiska.

Kolejny, bardzo mocny wątek, to blokowanie specjalistycznego leczenia. Skarżący piszą o bojkocie wyjazdów zwierząt na diagnostykę i leczenie przez trzy osoby, w tym PRACOWNIK NR4, PRACOWNIK NR3 i PRACOWNIK NR1. Pada przykład skargi dotyczącej wyjazdu cierpiącego psa na dodatkowe badania, których nie dało się wykonać w schronisku z powodu braku sprzętu. Autorzy pisma podkreślają, że koszty miały pokrywać fundacje. Wskazano też na zakazy wyjazdów do weterynarza i zakazy podawania leków przez wolontariuszy. Skarżący argumentują, że prawo dopuszcza transport zwierząt do lekarza przez pracowników i wolontariuszy, również prywatnymi autami, jeśli nie jest to działalność zarobkowa, a warunki są bezpieczne. Podnoszą też, że podawanie leków zaleconych przez lekarza weterynarii może mieć charakter czynności technicznej, a nie ma przepisu, który generalnie zabraniałby tego wolontariuszom, o ile działają w ramach porozumienia i według zaleceń lekarza.

W dalszej części skargi pojawiają się zarzuty dotyczące konkretnych zaniedbań, które mają naruszać dobrostan, rozumiany nie tylko jako stan fizyczny, ale też psychiczny. Wskazano m.in. na nieprzekazywanie pełnych informacji o stanie zdrowia kociąt, naciski na zbyt wczesne szczepienia, wydanie suczki z guzem osobie nieuprawnionej bez wymaganych dokumentów, zaniedbania w pielęgnacji psa z chorobą skóry, pozostawienie ropnych zmian i brudnego opatrunku przez kilka dni, a także umieszczanie zwierząt w stresujących miejscach mimo możliwości zapewnienia spokojniejszych warunków.

Autorzy skargi zarzucają również brak kompetencji i chęci do pracy z psami u części osób pozostających w schronisku. W piśmie opisano błędne postępowanie w trudnych sytuacjach, brak zrozumienia potrzeb emocjonalnych zwierząt oraz metody, które mogą utrwalać złe zachowania i prowadzić do narastania stresu, a w efekcie do agresji. Skarżący podkreślają, że w takich warunkach pies ma mniejsze szanse na adopcję i może zostać skazany na długotrwały pobyt w schronisku.

Na końcu autorzy podkreślili, że nie walczą o etaty, tylko o zwierzęta i przyszłość schroniska. Prosili o pomoc w naprawie funkcjonowania placówki, w szczególności w zakresie zasad zatrudniania, podejrzeń nierównego traktowania i mobbingu, wpływu decyzji personalnych na dobrostan oraz sposobu reagowania władz miasta na głos pracowników, wolontariuszy i mieszkańców.

Co stwierdziła Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej

Komisja Skarg, Wniosków i Petycji, po analizie skargi, wyjaśnień oraz dokumentacji, na posiedzeniu 12 lutego 2026 roku uznała skargę za zasadną. W uzasadnieniu zwrócono uwagę na rozdzielenie dwóch obszarów. Z jednej strony odnotowano, że 22 stycznia 2026 roku Powiatowy Lekarz Weterynarii w Brzegu przeprowadził kontrolę, a jej wyniki wskazywały, że dobrostan fizyczny zwierząt jest bez zarzutów. Nie stwierdzono nieprawidłowości sanitarnych ani uchybień świadczących o rażącym zaniedbywaniu, a systematyczne kontrole potwierdzały zachowanie standardów weterynaryjnych.

Z drugiej strony komisja uznała, że zarzuty zawarte w skardze są zasadne w obszarze organizacyjnym i kadrowym. Wskazano trzy główne problemy. Po pierwsze niewydolność struktury organizacyjnej, czyli model zarządzania, który ma nie gwarantować zaspokojenia potrzeb zwierząt wykraczających poza podstawową opiekę. Komisja stwierdziła, że wprowadzane zmiany kadrowe nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

Po drugie deficyt opieki behawioralnej. Komisja oceniła, że liczba pracowników i wolontariuszy z przeszkoleniem behawioralnym jest rażąco niska. Podkreślono, że dobrostan nie kończy się na karmieniu i braku chorób, obejmuje też stan psychiczny. Brak pracy nad socjalizacją ma przekładać się na mniejsze szanse zwierząt na adopcję.

Po trzecie błędy w polityce kadrowej. Komisja wskazała, że sytuacja opisywana w skardze ma wynikać z niewłaściwego doboru personelu i braku zapewnienia odpowiedniej liczby wykwalifikowanych kadr. W uzasadnieniu zaznaczono, że skupienie się na technicznych aspektach prowadzenia schroniska przy zaniedbaniu sfery behawioralnej i słabym wsparciu wolontariatu jest wadliwością procesu zarządzania.

Komisja podsumowała, że schronisko spełnia wymogi formalno weterynaryjne, ale w zarządzaniu zasobami ludzkimi i dbałości o dobrostan psychiczny zwierząt występują istotne zaniedbania. Uznanie skargi za zasadne ma służyć temu, by kierownictwo rozważyło rewizję struktury organizacyjnej, zwiększenie zatrudnienia osób z kwalifikacjami behawioralnymi oraz wdrożenie skutecznego programu wolontariatu.

Co dalej?

Projekt uchwały zakłada uznanie skargi za zasadną oraz zobowiązanie przewodniczącego Rady Miejskiej do przesłania skarżącym odpisu uchwały wraz z uzasadnieniem. Sprawa ma trafić na sesję, na której radni rozstrzygną ją formalnie.

Poprosiliśmy o komentarz jedną ze skarżących, czyli Joannę Kowalczuk, na temat rozstrzygnięcia komisji.

- Z aprobatą przyjęłam decyzję komisji, która uznała naszą skargę za zasadną. Wierzę, że zostaną wyciągnięte właściwe konsekwencje, a podjęte działania przyczynią się do realnej poprawy sytuacji w schronisku. Mam również nadzieję, że osoby, które doświadczyły toksycznych zachowań i manipulacji, doczekają się przynajmniej słowa przepraszam. Wierzę, iż radni staną na wysokości zadania i podejmą decyzję zgodną ze zwykłą ludzką przyzwoitością. – podkreśla Joanna Kowalczuk

Do sprawy będziemy wracać.

Poniżej w galerii - skarga, odpowiedź wojewody i stanowisko komisji 

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%