Wiadomości

Zamknij

Wyjazd, który zniszczył dzieciństwo. Poruszająca relacja matki 10 latka. Reportaż o chłopcu, którego zawiedli dorośli

. 17:49, 13.03.2026 Aktualizacja: 12:49, 13.03.2026
41 Wyjazd, który zniszczył dzieciństwo.  Poruszająca relacja matki 10 latka.

Miał wrócić z wyjazdu sportowego z medalami, wspomnieniami i kolejnym doświadczeniem. Zamiast tego wrócił z lękiem, który do dziś nie opuszcza ani jego, ani jego rodziców. Matka 10 letniego chłopca z Grodkowa mówi wprost, że tamten czerwcowy wyjazd zburzył spokojne życie całej rodziny, a późniejsze decyzje szkoły, innych instytucji oraz sądu tylko pogłębiły poczucie bezsilności.

UWAGA: Imiona i nazwiska osób w tekście zostały zanonimizowane. Także daty i niektóre miejsca.

Jeszcze przed tym wyjazdem CHŁOPIEC był dzieckiem, o jakim rodzice mówią z dumą i spokojem. Ciekawy świata, pogodny, zawsze gotowy do ruchu. Lubił sport, cieszył się z nowych doświadczeń, nie szukał konfliktów. Jeśli pojawiała się trudna sytuacja, wolał odejść niż wdawać się w przepychanki. Przejście do klasy czwartej, testy do klasy sportowej, kolejne turnieje, wszystko to budowało w nim poczucie, że idzie do przodu.
Matka wspomina, że bardzo przeżywał sportowe wyjazdy i chciał być częścią drużyny. Był zaangażowany, chętny do gry, zawsze pierwszy, gdy pojawiała się okazja. Dlatego propozycja wyjazdu na zawody i obóz nie była dla niego ciężarem, tylko wyróżnieniem. Miał kończyć czwartą klasę. Cieszył się, że jedzie. Nie wiedział, że trafi tam z dużo starszymi chłopcami. Dopiero tuż przed wyjazdem opiekun miał powiedzieć, że będą też starsze roczniki, ale to spokojne dzieci i nie ma się czego obawiać.
Matka nie protestowała. Jak mówi, wszystko potoczyło się naturalnie. Trener widział, jak chłopiec gra, zaproponował wyjazd, a CHŁOPIEC był szczęśliwy. To miało być dla niego coś ważnego. Kolejny krok. Nagroda. Szansa.

Już wcześniej jednak pojawiały się sygnały, że w środowisku sportowym chłopiec nie zawsze był traktowany dobrze. Rodzice interweniowali u trenera po wcześniejszych skargach syna, że starsi chłopcy mu dokuczają, popychają go i wyśmiewają. W pewnym momencie CHŁOPIEC zrezygnował nawet z jednych zajęć, bo po kolejnym treningu wrócił do domu i powiedział, że nie chce tam już chodzić. Mimo to nadal jeździł na turnieje. Dawał z siebie wszystko. Chciał grać.
Na samym wyjeździe kontakt z synem był utrudniony. Rozmowy były krótkie, rwane, wokół słychać było hałas i krzyki. Dlatego większe znaczenie zaczęły mieć wiadomości SMS. I właśnie w nich, jak dziś mówi matka, zaczęło pojawiać się coś, czego wtedy jeszcze nie umiała odczytać. CHŁOPIEC pisał bardziej emocjonalnie niż zwykle. Zapewniał, że bardzo kocha rodziców. Tęsknił. Wysyłał krótkie, mocne zdania. Jedno z nich szczególnie utkwiło jej w pamięci.

„Mamo, mnie to boli”

Wtedy pomyślała, że chodzi o słowa, które słyszy. Że boli go upokorzenie, wyzwiska, że jest pierwszy raz tak długo poza domem i po prostu nie radzi sobie z tęsknotą. Dopiero później te wiadomości nabrały zupełnie innego znaczenia.
Był też inny sygnał. Podczas jednej z prób rozmowy telefonicznej nie mogła swobodnie porozmawiać z synem, ale słyszała w tle okrzyki dwóch z chłopców. Padły słowa, które sparaliżowały ją już wtedy. Matka zapytała później syna w wiadomości, co się dzieje. Odpisał jej, że dwaj chłopcy mówią do niego w wulgarny i brutalny sposób. Tę wiadomość od razu przesłała trenerowi i próbowała się z nim skontaktować. Bez skutku. Jak relacjonuje, od godziny 10 rano do 20 wieczorem nie odebrał telefonu i się nie odezwał.
Kiedy autobus wrócił, rodzice postanowili od razu skonfrontować sytuację. Pokazali trenerowi wiadomości. Trener miał powiedzieć, że wszystko wyjaśni. Te same treści wysłano również do jednego z rodziców chłopca wskazywanego przez CHŁOPIEC. Rodzina liczyła, że sprawa zostanie załatwiona natychmiast. Rozeszli się do domów z przekonaniem, że w poniedziałek ruszy wyjaśnianie.
Wtedy jeszcze nie wiedzieli najgorszego.

Wyjazd, po którym nic już nie było takie samo

W poniedziałek matka zadzwoniła do trenera, domagając się reakcji. Chciała, żeby sprawa nie została zamieciona pod dywan. Po tej rozmowie, jak mówi, czuła się zastraszona i przytłoczona. Usłyszała, że nie może straszyć dyrekcją, że musi dać czas, że są procedury. Najpierw psycholog, potem wychowawca, później rodzice, a dopiero na końcu dyrektor. CHŁOPIEC nie poszedł wtedy do szkoły. Rodzice uznali, że po wyjeździe ma za dużo emocji.
Tego samego dnia późnym wieczorem przyszła wiadomość, która wszystko zmieniła. Napisała koleżanka, która dawno się nie odzywała. Przekazała matce słowa swojego syna. Chłopcy mieli śmiać się w szkole z tego, co MU zrobili. Mówili, że trzymali go siłą, że się wyrywał, krzyczał i płakał, a oni używali wobec niego pompki. Matka wróciła do syna i zapytała wprost, co wydarzyło się podczas wyjazdu.
Wtedy CHŁOPIEC się załamał. Rozpłakał się, zaczął się cały trząść i powiedział, że oni go pompowali pompką.

Jeszcze tego samego wieczoru zadzwoniła do wychowawczyni. Powiedziała wprost, że jej syn został skrzywdzony. Było około 21.30. Wychowawczyni miała od razu skontaktować się z dyrekcją. Zapadła decyzja, że rano rodzice najpierw pójdą na policję.
Ze złożenia zawiadomienia matka pamięta przede wszystkim napięcie i stres. Po zeznaniach wraz z policjantkami pojechali do Opola na badania i obdukcję. Funkcjonariuszki przyjechały po cywilnemu i udawały znajome rodziny, żeby chłopiec nie zorientował się od razu, jaki jest prawdziwy cel wyjazdu. W tym samym czasie w szkole z dziećmi rozmawiali dyrekcja, nauczyciele oraz szkolny pedagog.
Dla matki od tego momentu wszystko zaczęło się dzielić na dwa światy. Ten sprzed wyjazdu i ten po nim. Mówi, że ich życie zostało rozerwane.

- „My jako rodzina nikomu nigdy nic nie zrobiliśmy. To spadło na nas jak taka bomba atomowa i zniszczyła wszystko. My mieliśmy życie poukładane, wszystko nam szło. Mieliśmy zaplanowane dwa lata wcześniej wakacje. Nagle dziecko jedzie na te zawody w ręczną, na które nie miało jechać. I to rozwaliło wszystko. I dalej się to dzieje. Niedługo minie już rok. Nas to zgniotło w pewnym momencie. Musieliśmy działać jako rodzice. Już po kilku dniach był u psychologa”. – mówi mama CHŁOPCA.
Przez pierwsze tygodnie chłopiec praktycznie nie chciał zostawać sam. Spał na zmianę z matką i ojcem, budził się w nocy i mocno się do nich przytulał. Rodzina poświęciła wakacje na terapię. Bywały dwa spotkania tygodniowo. Chłopiec był zamyślony, nieobecny, zawieszony gdzieś we własnym świecie. Chciał wrócić do szkoły, ale tylko pod jednym warunkiem, żeby nie było tam tych, którzy go skrzywdzili.

Mimo tego, co przeżył, próbował jeszcze tłumaczyć sobie rzeczywistość na własny dziecięcy sposób. Matka mówi, że jego psychika wytworzyła mechanizm obronny. Tłumaczył sobie, że skoro oni skupili się na nim, to ocalił kogoś innego. Mówił, że tamten by tego nie wytrzymał. W jego głowie cierpienie zaczęło mieszać się z poczuciem, że był bohaterem.
Właśnie to, jak podkreśla matka, najbardziej ściska ją dziś za gardło.

Opis zdarzenia – co oprawcy mu zrobili

Cytat z postanowienia sądu dla nieletnich:

Z dokumentów znajdujących się w aktach śledztwa wynika, że podczas przerw między meczami OPRAWCA 1, OPRAWCA 2 i OPRAWCA 3 mogli dopuścić się wobec młodszego kolegi zachowania przestępnego, polegającego na umieszczaniu końcówki pompki do dmuchania materaca w odbycie małoletniego i wtłaczaniu powietrza. OPRAWCA 1 miał dodatkowo wkładać CHŁOPCU palce w odbyt. Sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie […]. Uczniowie przebywali na zawodach pod opieką trenera, który nie był obecny przy tych incydentach, nie zgłoszono mu o nich informacji w trakcie trwania zawodów. Małoletni CHŁOPIEC skierowany został na badanie do Uniwersyteckiego Szpitala Medycznego w Opolu w celu zabezpieczenia śladów na tle seksualnym. W dniu 17 czerwca 2025 r. odbyła się konsultacja specjalistyczna. U pokrzywdzonego ustąpiły dolegliwości bólowe brzucha, jednak w okolicach odbytu w dalszym ciągu występowało zaczerwienienie, nie było widocznych ran.

Pierwsza decyzja sądu, pierwsza ulga

Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Nysie, do wydziału rodzinnego i nieletnich. Z akt, które później poznała rodzina, wynikało, że sąd uznał materiał za na tyle poważny, iż wszczął postępowanie wobec trzech nieletnich. W uzasadnieniu pierwszego postanowienia szczegółowo opisano, że w czasie wyjazdu sportowego w Nowej Karczmie miało dochodzić do wielokrotnych zachowań wobec CHŁOPCA, polegających na przykładaniu końcówki pompki do odbytu i wtłaczaniu powietrza, a także wkładaniu palców w okolice odbytu. Sąd wskazał, że chłopiec po tych wydarzeniach korzystał z pomocy psychologicznej, wycofał się z życia towarzyskiego i nie chciał wracać do szkoły, w której na korytarzach mógł spotykać sprawców.
10 lipca 2025 roku zapadło pierwsze postanowienie o tzw. zabezpieczeniu. Sąd zobowiązał rodziców trzech nieletnich, OPRAWCA 1, OPRAWCA 2 i OPRAWCA 3, do przeniesienia ich synów do innych szkół niż ta, do której uczęszcza CHŁOPIEC. W uzasadnieniu sąd napisał jasno, że trzeba chronić dobro pokrzywdzonego, a pozostawienie wszystkich dzieci w jednej placówce może rodzić społeczne przekonanie o bezkarności sprawców.
Matka mówi, że po tej decyzji pierwszy raz poczuła ulgę. To nie była satysfakcja. To było poczucie, że ktoś wreszcie zobaczył, co dzieje się z jej dzieckiem i że uznał jego bezpieczeństwo za ważniejsze niż wygodę innych. Dla niej wtedy sprawa mogła się zakończyć. Gdyby orzeczenie zostało wykonane, uznałaby, że sprawiedliwości stało się zadość.

Ale tego zabezpieczenia, jak podkreśla, nigdy nie wykonano. Rodzice chłopców się odwołali. A CHŁOPIEC we wrześniu wrócił do tej samej szkoły.
To właśnie z tamtego czasu matka pamięta jedne z najbardziej bolesnych obrazów. Mówi, że dzień po rozpoczęciu roku syn wymiotował, miał biegunkę, nie spał całą noc. Pierwszego dnia wytrzymał w szkole trzy godziny. Zadzwonił do niej i powiedział tylko, że oni tam są. Potem wyglądało to tak samo. Dwie godziny, trzy godziny, stopniowe oswajanie. Dopiero po dwóch tygodniach był w stanie zostać do końca lekcji.
Matka nie kryje, że podziwia go za to bardziej niż za wszystkie sportowe sukcesy.
Mówił jej, że się boi, że złapią go w kącie, ale wie, że musi iść. W opinii psycholożki, z którą pracuje, jest rozwinięty emocjonalnie ponad swój wiek. Miał wtedy 10 lat.

Druga decyzja i poczucie, że system odwrócił wzrok

Po powrocie do szkoły rodzice szybko przekonali się, że izolacja istnieje głównie na papierze. W praktyce chłopiec codziennie mijał tych samych chłopców na korytarzach i schodach. Budynek szkoły ma trzy piętra, z których dwa zajmują uczniowie klas 4–8. Nie da się fizycznie sprawić, by dzieci się nie widziały. Matka mówi, że oni krążyli wokół niego jak sępy. Nawet gdy w pobliżu byli pedagodzy, potrafili chodzić dookoła, patrzeć, śmiać się. Nie musieli nic mówić. Sama obecność wystarczała.
Kiedy rodzice domagali się skuteczniejszego zabezpieczenia, spotykali się, jak relacjonuje, z wielkimi oczami i niezrozumieniem. Matka zaczęła odnosić wrażenie, że część nauczycieli nie rozumie wagi sprawy albo nie zna jej pełnego wymiaru. Mówi, że w dokumentach pojawiały się ogólne określenia o przemocy fizycznej i psychicznej, a nie padało kluczowe nazwanie tego, co według rodziny spotkało CHŁOPCA, czyli czyn karalny z art. 200 § 1 kodeksu karnego – seksualne wykorzystanie małoletniego.
Szczególnie mocno zapamiętała dwa dni po obdukcji, gdy dyrektorka i jej zastępczyni, słysząc, co się stało, miały płakać razem z nią i zapewniać, że zrobią wszystko, by zabezpieczyć jej dziecko.

- „Jeszcze w środę, dzień po obdukcji, dyrektorka szkoły i jej zastępczyni, gdy dowiedziały się o tym, co spotkało nasze dziecko, płakały i zapewniały, że zrobią wszystko, aby je chronić. Ja powiedziałam jedno, że niczego więcej nie oczekuję od tych rodziców, żeby zabrali te dzieci, tych którzy mu to zrobili, dobrowolnie z tej szkoły. To było całe nasze stanowisko, o które poprosiłam dyrekcję, żeby przekazała rodzicom”.

Potem, jak mówi, wszystko miało się zmienić. Po rozmowach z tamtymi rodzicami dyrektorka miała przyjąć zupełnie inne stanowisko. Coraz częściej powtarzała, że nic nie może, że musi trzymać się prawa, że nie wolno jej pewnych rzeczy zrobić ani przekazać. Dla matki ten zwrot był jednym z najbardziej bolesnych momentów całej sprawy. Nie tylko dlatego, że poczuła się opuszczona, ale też dlatego, że zobaczyła, jak szybko deklaracje zderzają się z instytucjonalną ostrożnością.
Rodzina ma również zastrzeżenia o brak działań wobec opiekuna wyjazdu i o to, że szkoła nie zgłosiła sprawy do rzecznika dyscyplinarnego. Matka mówi wprost, że to jedna z rzeczy, których do dziś nie potrafi zrozumieć.
W końcu zapadło drugie postanowienie sądu. W jego treści sąd stwierdził, że nieletni OPRAWCA 2 nie dopuścił się czynu karalnego z art. 200 § 1 kodeksu karnego na szkodę CHŁOPCA. Jednocześnie sąd uznał, że OPRAWCA 1, OPRAWCA 2 i OPRAWCA 3 nie wykazują przejawów demoralizacji polegających na dopuszczeniu się czynu karalnego z tego artykułu.

Sąd ustalił jednak, że wszyscy trzej nieletni, działając wspólnie w celu ośmieszenia CHŁOPCA, w dniach PODANA DATA  2025 roku podczas wyjazdu DO MIEJSCOWOŚĆ kilkukrotnie naruszyli jego godność i nietykalność cielesną. Według ustaleń sądu polegało to na tym, że po unieruchomieniu chłopca przykładali pompkę do materaca w okolice jego odbytu i pompowali powietrze. Dodatkowo OPRAWCA 1 miał wkładać palce rąk pomiędzy pośladki pokrzywdzonego.
W związku z tym sąd zastosował wobec nieletnich środki wychowawcze. Zobowiązał ich do przeproszenia pokrzywdzonego na piśmie w terminie tygodnia od uprawomocnienia się postanowienia oraz do powstrzymania się od kontaktowania z nim.
Jednocześnie sąd zobowiązał rodziców każdego z chłopców do zapewnienia im dalszej pracy terapeutycznej i wsparcia psychologicznego. W przypadku OPRAWCA 1sąd nakazał kontynuowanie pracy korekcyjnej w Poradni Psychologiczno Pedagogicznej w Grodkowie oraz objęcie go wsparciem psychologa. Wobec OPRAWCA 2 również nakazano kontynuację wsparcia psychologicznego. Z kolei wobec OPRAWCA 2 sąd zobowiązał rodziców do zapewnienia mu regularnej psychoterapii indywidualnej.
Dodatkowo od rodziców wszystkich trzech nieletnich zasądzono na rzecz CHŁOPCA zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Sąd nakazał także do przeproszenia pokrzywdzonego na piśmie wszystkim obwinionym oraz zobowiązał ich do powstrzymania się od kontaktowania z pokrzywdzonym.
Jednocześnie sąd uchylił wcześniejsze środki tymczasowe orzeczone 10 lipca 2025 roku, w tym obowiązek przeniesienia nieletnich do innej szkoły. 
Dla rodziców CHŁOPCA był to cios. Zwłaszcza że wcześniejsze, ostrzejsze zabezpieczenie nigdy nie zostało wykonane.

Postanowienie drugie – rozczarowanie i bezsilność

Matka mówi dziś o ogromnym rozczarowaniu. Nie rozumie, jak przy tych samych faktach można było dojść do tak różnych skutków praktycznych. Jej zdaniem pismo z przeprosinami i nakaz unikania kontaktu nie rozwiązują niczego, skoro dzieci nadal spotykają się każdego dnia w tej samej szkole. Nie ma zakazu zbliżania. Nie ma rzeczywistej izolacji. Jest codzienne mijanie się, spojrzenia, napięcie i wysiłek dziecka, które każdego ranka musi na nowo pokonać własny strach.
Po całej tej historii CHŁOPIEC nie wrócił do dawnej swobody. Rzadziej wychodzi z domu, unika boiska, ma mniej bezpośrednich kontaktów z rówieśnikami. Ma zegarek z funkcją SOS, żeby w każdej chwili móc wezwać rodziców. Chodzi na kickboxing, ale sam mówi, że nie chciałby użyć tego, czego się uczy, bo mógłby kogoś skrzywdzić. Po szkole bywa skrajnie zmęczony. Wraca apatyczny. Najchętniej położyłby się i został sam.

A jednak codziennie wstaje

Matka mówi, że funkcjonuje dziś jakby w zawieszeniu. Wie, co się stało, ale pragnie już tylko normalności. Czasem rano nie chce iść do szkoły. Za chwilę jednak podnosi się i idzie. Tak, jakby sam sobie codziennie udowadniał, że strach nie wygrał wszystkiego.
Dla rodziców to nie jest już tylko historia o jednym wyjeździe i jednym postępowaniu. To opowieść o dziecku, które zostało wystawione na próbę dużo większą niż jego wiek. O rodzinie, która z dnia na dzień weszła w świat policyjnych przesłuchań, obdukcji, sądów, uchwał i procedur. O dorosłych, którzy najpierw płakali, potem rozkładali ręce. O systemie, który w oczach tej matki nie potrafił ochronić ofiary tak skutecznie, jak powinien.
I o chłopcu, który mimo wszystkiego nadal próbuje żyć tak, jakby kiedyś znowu miało być zwyczajnie.

Co dalej w tej sprawie

To jednak nie koniec tej historii. W kolejnym materiale wrócimy do tego, co wydarzyło się później i jakie decyzje, a częściej ich brak, towarzyszyły tej sprawie w kolejnych miesiącach. Opiszemy zaniechania oraz brak zdecydowanych działań ze strony wielu instytucji, które powinny reagować w sytuacji tak poważnego zdarzenia.
Przyjrzymy się roli szkoły, działaniom rady miasta, w tym jej przewodniczącego Dariusza Gajewskiego, a także reakcji organu nadzorczego, czyli burmistrza Miłosza Kroka. Sprawdzimy również, jak wyglądała kontrola kuratorium i dlaczego protokoły z tej kontroli budzą dziś tak wiele pytań.

Pokażemy także wątki dotyczące relacji i powiązań rodzinnych wokół szkoły, działania rady rodziców oraz decyzje podejmowane pod ogólnym hasłem „dla dobra szkoły”. Spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, jak w tej historii, krok po kroku, zmieniała się narracja, w której sprawcy zaczynają przedstawiani być jako niewinni, a ofiara coraz częściej staje się przedmiotem wątpliwości i oskarżeń.

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (41)

Sebastian KowalczukSebastian Kowalczuk

25 0

To jest obraz Grodkowa - ten prawdziwy. I tu nie chodzi, aby komuś łamać życie, ale chodzi o elementarną uczciwość - dziecko pokrzywdzone powinno być otoczone opieką (nie wiadomo jak to będzie), sprawcy też, ale nie w tej szkole i z nadzorem psychologa i kuratora - może będą normalni, a może to już poczwarki badyterki. Patologia Grodkowska wydaje owoce - patologia opierająca się na niekompetencji, układach biznesowo-towarzyskich. Wystarczy popatrzeć... - pewnie druga część artykułu wiele wyjaśni. Pytanie jest tylko jedno, bo nasuwa się samo czy OPRAWCA 1, 2, 3 nie jest jakimś synem nauczyciela/nauczycielki, a może jeszcze z powiązaniem w UM - wcale bym się nie zdziwił.

18:46, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

A może warto...A może warto...

32 1

Dla dobra dziecka - na profesjonalną opiekę psychologiczną (takie sprawy odbijają się na psychice nawet za kilka lat) i indywidulaną edukację - pozwać szkołę/gminę na 1 milion albo 1,5 miliona. Pewnie znajdzie się kancelaria, która za prowizję poprowadzi sprawę bez zaliczki.

18:55, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

......

2 4

TRAGEDIA.
A GDZIE NASZ UKOCHANY MOPS????
JAK WIDAĆ BRAK REAKCJI RÓWNIEŻ
U MNIE TO PO DONOSIE ANONIMOWYM I TO W DODATKU NA BYLEGO PARTNERA OJCA DZIECKA PRACOWNIK SOCJALNY TAK UMILIL MI ZYCIE ZE GEHENNA TRWA 4 LATA JUZ.
JEDYNIE PAN DZIELNICOWY STANAL PO MOJEJ STRONIE
PANI ANIA Z MOPS NAWET ZE MNA NIE ROZMAWIALA.TYLKO Z OSOBA MIESZKAJACA WSPOLNIE.

OD RAZU PISMO DO SĄDU BO CHOINKA LEZALA W WORKU (5STYCZNIA) BO SCIANY KAWALEK POMALOWANY (2 LATEK NA POKLADZIE) BO RODZINNEGO NIE POBIERAM NIGDY W ŻYCIU ZADNEJ INTERWENCJI POLICJI ŻADNYCH ZASTRZEZEN ZE SZKOL WRECZ PRZECIWNIE OPINIA POZYTYWNA ALKOHOLU ZERO I EFEKT KONCIWY OGRANICZONO PRAWA MI MATCE STRASZONO PROKURATURA ODEBRANIEM DZIECI.KURATOR SADOWY I SPOLECZNY PRACOWNIK SOCJALNY PANI ASYSTENT RODZINY OBECNIE PSYCHOLOG NIBY PRZEZ SAD NAKAZANY TYLKO NA JAKIEJ PODSTAWIE???
PSYCHOLOG SAM TWIERDZI ZE DZIECKO NIGDY NIE POTRZEBOWALO I NIE MA POTRZEBY.
PRZEMOC INSTYTUCJI TRWA NA PELNA SKALE BEZ SKRUPUŁÓW WOBEC TYCH CO NIE POWINNI ALE TAM GDZIE POWINNI BYĆ I REAGOWAC TO BRAK REAKCJI JEST BO KORZYSTAJA Z ZAPOMOG CARITASU ITD????
I NIE WAZNE ZE ALKOHOL PATOLOGIA TO NIE MA ZNACZENIA PRZECIEZ

20:32, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Oburzona Oburzona

43 1

Myślę, że nazwiska oprawców powinny zostać upublicznione, bo chodzą po szkole niczym bohaterowie a powinni zostać ukarani za swoje czyny.
Bezprawie i władza, ponieważ jeden z oprawców jest synem nauczycielki i wnukiem dyrektora zarządzającego oświatą.
Sprawa została zamieciona pod dywan, oprawcy nie ponieśli żadnej kary, wręcz „ szczycą się „ swoim czynem.
Gdzie są rodzice i wychowanie, rodzice całej 3 oprawców - WSTYDŹCIE SIĘ, bo wychowujecie okropnych i podłych ludzi, pozbawionych ludzkich odczuć a także TCHÓRZY, bo napaść trzech na jednego? W dodatku młodszego chłopca
Wstyd dla Was, zawiedliście jako rodzice i jako ludzie !!

21:34, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

137960775556137960775556

37 0

Cała 3 tych gnojków powinna zostać wpakowana do poprawczaka!! Napadli bandą na bezbronnego chłopca - nie zasługujecie by na was napluć !
Nie zasługujecie na miano - człowiek
A polskie sądy do dno, wstyd mi za nasz wymiar sprawiedliwości, której znowu zabrakło …
Zawiedliście !

21:47, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

TamaraqwTamaraqw

36 0

Dlaczego napisane jest oprawca 1, 2 i 3
Dlaczego gwałciciele są chronieni przed oceną publiczną, skoro byli odważni by dopuścić się tego bestialskiego czynu niech poniosą konsekwencje i podpiszą się nazwiskiem, niech rodzice poniosą odpowiedzialność. Wstyd

21:52, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

StraszneStraszne

27 0

Przecież to gwałt na bezbronnym dziecku.

21:55, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Halina45Halina45

20 1

Zrobić gnojkom to samo !! Podłe bydlaki

22:48, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

CzesławCzesław

0 0

Myślę podobnie, tylko kto to zrobi? Trzeba być bydlakiem, by czegoś takiego się dopuścić.
Średniowieczne podejście do tematu było uczciwsze - kat, gościu od lat cielesnych, także tej ostatecznej, choć nie jedynej. Złodziejom obcinano uszy np. Trauma dla sprawców, nie dla ofiar!

20:38, 31.03.2026

LiliLili

27 0

Zwyrodnialcy do poprawczaka a chłopcu pokrzywdzonemu odszkodowanie to się w głowie nie mieści

22:49, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ReniaRenia

14 0

Skandal zabrałabym dziecko z tej szkoly

23:38, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

Joanna Joanna

3 0

To dyrektorkę należy wywalić a trójkę zboczencow wysłać do poprawczaka. Chłopiec ma prawo do kontynuacji nauki w tej szkole

08:09, 23.03.2026

Gosia Gosia

32 0

Opisany czyn nie jest „szczeniackim wybrykiem”, lecz brutalną przemocą, która w świetle prawa ma bardzo konkretną kwalifikację.
Opisane zachowanie wyczerpuje znamiona przestępstwa o charakterze seksualnym. Choć sprawcy są małoletni ich czyn odpowiada zapisom Kodeksu karnego.
Postawa szkoły i próby „zamiatania pod dywan” to klasyczny przykład ponownego krzywdzenia ofiary przez instytucje, które powinny ją chronić.
Jeśli potwierdziłyby się przypuszczenia o powiązaniach rodzinnych sprawców (dziecko nauczycielki lub urzędnika), mamy do czynienia z patologią systemową. Szkoła staje się wtedy nie miejscem edukacji, a „bezpieczną przystanią” dla przestępców.
Szkoła ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo wszystkim uczniom. Istnieją procedury zawieszenia ucznia, przeniesienia do innej klasy (w trybie natychmiastowym) czy wnioskowania do kuratorium o karne przeniesienie ucznia do innej placówki.
Zmuszanie dziecka do codziennego oglądania swoich oprawców na korytarzu to tortura psychiczna. Państwo i szkoła w tym momencie zawodzą na całej linii, stawiając prawo sprawców do nauki w konkretnej placówce ponad prawo ofiary do życia bez strachu.
Jeśli standardowe drogi zawodzą, konieczne jest wyjście poza mury szkoły,
zawiadomienie Kuratorium Oświaty,
powiadomienie Rzecznika Praw Dziecka. Takie drastyczne przypadki, gdzie dobro dziecka jest zagrożone przez „układy”, leżą w ścisłych kompetencjach RPD.
Nagłośnić sprawę medialnie. Często dopiero pod wpływem kamer i pytań dziennikarzy „niedasizm” szkoły znika.
Adwokat reprezentujący ofiarę mógłby złożyć wniosek o zabezpieczenie w postaci natychmiastowego zakazu zbliżania się sprawców do ofiary, co de facto zmusi szkołę do izolacji uczniów.
Dziecko nie może być zostawione samo sobie w miejscu, które kojarzy mu się z największym koszmarem życiowym.

23:44, 13.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

EheEhe

20 0

A to są sportowcy? Mam nadzieję, że już nie? Że gwałciciele nie reprezentują już szkoły?

01:45, 14.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:2
Odpowiedz

AA

5 0

A ich rodzice? Odwołali się od wyroku... Gdybym byl rodzicem takiego indywiduum sumienie nie pozwoliloby mi spać po nocach, ze wstydu bym chyba spłonął i z domu nie wychodził, i najlepiej wyjechal gdzies na drugi koniec Polski nie mogac spojrzec rodzicom ofiary w oczy. Banda popaprańców. Aż zbiera na wymioty i krew się w człowieku gotuje.

00:55, 21.03.2026

AA

2 0

Czy rodzicom uczniów nie przeszkadza to z kim na korytarzach mijają się ich dzieci? Nie boją się o nie? Bo jaką mają gwarancję, że historia się nie powtórzy i tym razem nie padnie na ich dziecko?

08:26, 21.03.2026

AnnaGAnnaG

22 0

Układy, układziki. A czy ktoś pomyślał co czuję ten chłopiec widząc codziennie swoich oprawców
Oprawców czyli trzech chłopców „ sportowców „ a a moim zdaniem obrzydliwych zboczencow !
To jest nie do pojęcia ! Jeżeli już raz uszło im
To całkowicie „ na sucho „ to należy się zastanowić czy w przyszłości nie dojdzie do innych okropnych czynów z udziałem tych „ 3 oprawców „ - tchórzy, zboczencow i nieletnich degeneratów, których chronią układy dorosłych …
To jest rysa na psychice już na zawsze, bo banda tchórzy i zboczencow chciała sobie zrobić dowcip
Szkoła, trener, rodzice tych oprawców - zawiedliście na całej linii !!

06:02, 14.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

WRWR

20 1

Proszę jeszcze nagłośnić sprawę w telezieji, nie można obejść obojętnie przy takiej tragedii.
Łzy same cisną się do oczu na cierpienie tego biednego napadniętego chłopca, a jak czyta się o bezkarności tych „ gnojków „ to aż się krew gotuje.
Dziecko codziennie ogląda swoich oprawców, bo nie zostały wyciągnięte żadne konsekwencje,
„ dobro szkoły „ czyje dobro ? Tych nieletnich zboczencow, pewnie zaraz układy i układziki przejmą górę i wszystko ponownie zostanie zamiecione pod dywan, bo przecież nazwiska i pieniędze - to oznacza „ dobro szkoły” w tym przypadku, a fundamentalne postawy jak sprawiedliwość i zaufanie - spadły na dno,
Do rodziców pokrzywdzonego chłopca, nie poddawajcie się, bo gdy wszyscy inny zawiedli to WY udowodnijcie synowi, że sprawiedliwość jest i istnieje !!

05:57, 15.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

AnnAnn

12 1

Temat dla #UwagaTvn , #Interwencja , #SprawaDlaReportera , #ElzbietaJaworowicz , Niech te zboki odpowiedzą za swoje zachowanie!!!!!
Pokazać twarze oprawców w całej Polsce! Jaki normalny dzieciak tak robi?

09:55, 15.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

MKSMKS

1 0

Właśnie dzisiaj było w TVN

20:28, 23.03.2026

Grodków Grodków

3 3

Prawdopodobnie nie jest to jedyna taka sytuacja z uczniami ze szkoly podstawowej nr 1.

A gdzie są Panie z opieki społecznej ktore tak intensywnie nachodzą gnebia rodziny i matki samotnie wychowujace dzieci???

19:36, 15.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

MoniaMonia

2 0

A co maja panie z Opieki do sytuacji w szkole????? Cała sytuacja chora zawiodło wszystko w pierwszej kolejności rodzice sprawców, Sąd , szkoła.... Straszne co musi przeżywać ro biedne dziecko i jego rodzice. Zastanawia mnie co się dzieje w rodzinach oprawców, jak oni funkcjonują, te dzieci maja całkowite poczucie bezkarności..

12:37, 17.03.2026

mama uczennicymama uczennicy

17 0

Najgorsze jest to, że główny oprawca to syn nauczycieli z jedynki

10:28, 18.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:2
Odpowiedz

StefStef

2 0

Okropne!

00:30, 21.03.2026

RóżaRóża

2 0

To chyba wiele wyjaśnia...
Jest mi tak przykro, instytucje, które powinny stać za pikrzywdzonym zawiodły na całej linii.

20:41, 21.03.2026

SprawiedliwySprawiedliwy

8 0

A co na to pani Agnieszka N-P?

18:52, 18.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

AnnaAnna

0 0

Rozumiem, że to matka oprawcy? Na stronie szkoły osoba z tymi inicjałami to nauczycielka wczesnoszkolna... Masakra.

12:24, 23.03.2026

KomentatorKomentator

5 0

Ja zwykle w naszym błotku. Brudna rączka brudną rączkę myje. a chlew pozostaje chlewem.

11:49, 20.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

112112

8 0

Jołopy, które pod artykułem klikały w "smieszne" - pewnie gówniarze oprawcy albo nawet i dumni rodzice...

21:25, 20.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

12341234

9 0

Przerażające, nieprawdopodobne i niedopuszczalne. Winni w trybie natychmiastowym powinni zostać wyrzuceni ze szkoły. Chyba w szkołach wiejskich znajdzie się dla nich miejsce? W końcu jedna gmina. Trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, a dla rodziny ofiary zadośćuczynienie i to niemałe.

22:57, 20.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

QqłQqł

8 0

Nie można się odwołać od tego wyroku sądu? Albo pozwać szkołę o odszkodowanie? Przeciez to sie stało na szkolnym wyjeździe. On tam Z AUTOMATU powinien byc bezpieczny. Przeciez tu nie chodzi o złamaną rękę czy nogę, tylko G***T! Niedobrze mi było jak to czytałem. Biedny, skrzywdzony dzieciak. Tak bardzo mi go żal. Dużo siły chłopcze. Mam nadzieję, że mimo wszystko
los się jeszcze odwroci i oprawcy poniosą zasłużoną karę. Czego im z całego serca życzę.

23:29, 20.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Ilso3Ilso3

6 0

Czy rzecznik praw dziecka został poinfirmowany?

23:34, 20.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

KarolKarol

11 0

Na stronie szkoły już pojawił się komunikat dyrekcji o "nieprawdziwych informacjach w przestrzeni publicznej i szerzącym się hejcie". Dobre sobie. Mam nadzieję, że media was rozjadą za to co musiał przejść (i nadal przechodzi) ten biedny, niczemu niewinny chłopak.

23:54, 20.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

EloElo

4 0

No właśnie. Z artykułu wynika, że to stało się w czerwcu. Jest marzec! Dziecko codziennie mija się na szkolnych korytarzach z tymi bezkarnymi gnojami. Co przez ten czas zrobiła szkoła? Drodzy dziennikarze - Nie zostawiajcie tego tematu. Niech sprawiedliwości stanie się zadość, a winni zostaną surowo ukarani.

00:41, 21.03.2026

Ilso3Ilso3

9 0

Czy rzecznik praw dziecka został poinfirmowany?
Czy trener dostał dyscyplinarkę?
Czy oprawcy zostali wywaleni z drużyny?
Czy dziadek oprawcy śpi spokojnie?

00:18, 21.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

KFigarskaKFigarska

8 0

Do Redakcji brzeg24.pl - dziękuję Państwu, że zajęliście się tą sprawą. Nie znam ofiary ani nikogo z tej miejscowości, ale też mam dzieci. Robicie wspaniałą robotę nie tylko dla Chłopca, ale dla całego społeczeństwa. Czytałam wiele podobnych historii - brak konsekwencji wobec sprawców napędzał ich patologiczne zachowania i dopiero morderstwo obudziło organy, który przez lata zawodziły. Do Rodziców ofiary - bardzo Wam współczuję i błagam - nie odpuszczajcie. Jesteście to winni Synowi. To musi się skończyć poprawczakiem sprawców i wysokim zadośćuczynieniem i nie chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo Syna. Chodzi przede wszystkim o to, że musi być wyraźny, jednoznaczny i jednomyślny sygnał od dorosłych (szkoły, sądów, władz etc), że nie ma absolutnie przyzwolenia na taką patologię. Jeśli do dalszych działań potrzeba dużych pieniędzy na skuteczną pomoc prawną, załóżcie zbiórkę! Z poprzednich komentarzy wynika, że większość osób chętnie pomoże. Jednocześnie już sama zbiórka byłaby tym sygnałem dla Waszego Syna ilu dorosłych zauważyło Jego krzywdę i domaga się wymierzenia sprawiedliwości. Wierzę, że przy odpowiedniej determinacji wygracie.

16:50, 21.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

PedroPedro

1 0

Dokładnie tak!

16:58, 21.03.2026

KwiatuszekKwiatuszek

3 0

Jestem w szoku po przeczytaniu tego artykułu. To pokazuje tylko, że jak ma się pieniądze, znajomości, to można wszystko. Przypomina to sprawę z podwrocławskiej szkoły.

20:09, 21.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

EwaEwa

4 0

To jest bestialstwo. To byla napasc seksualna. Czy jak doroslemu by tak ktos zrobil tez bysmy mowili ze to tylko upokorzenie? Przeciez to gwalt. Biedny chlopiec. Dosc normalizowania patologi. To te gnojki powinny sie wstydzic i chowac a nie on. Banda zboczencow

10:20, 23.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

NaziwskoNaziwsko

0 0

Dajcie tutaj imiona i nazwiska oprawców

10:36, 25.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:1
Odpowiedz

SteveSteve

0 0

Każdy w Grodkowie wie o kogo chodzi. Zresztą nie w tym rzecz żeby to pisać. Patologia jest wszędzie z tym nic się nie zrobi, bardziej bym się skupił na tym jak szkoła, dyrektor, nauczyciele i władze gminy z burmistrzem na czele zawiedli

14:58, 25.03.2026


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%