Wiadomości

Zamknij

Wrębiak „dotrzymał słowa” cztery lata po decyzji radnych? Mocny tekst Grabowieckiego o remoncie Poprzecznej

. 17:31, 11.05.2026 Aktualizacja: 17:33, 11.05.2026
Skomentuj Wrębiak „dotrzymał słowa” cztery lata po decyzji radnych?

Czy remont ulicy Poprzecznej to naprawdę sukces byłego burmistrza Jerzego Wrębiaka? Były radny Krzysztof Grabowiecki w ostrym felietonie przypomina dokumenty, głosowania i polityczne kulisy jednej z najważniejszych drogowych inwestycji ostatnich lat w Brzegu. Jak twierdzi, gdy decyzja należała do Jerzego Wrębiaka, remontu po prostu nie chciał. Wszystko zmieniło się dopiero po głosowaniu radnych wbrew stanowisku ówczesnego burmistrza. Dziś, zdaniem autora, były włodarz próbuje przepisać historię i przedstawić cudzą decyzję jako własny sukces.

Remont ulicy Poprzecznej dobiega końca. Mieszkańcy wreszcie doczekali się inwestycji, która przez lata była symbolem drogowego wstydu w tej części Brzegu. Dziś były burmistrz Jerzy Wrębiak publikuje w mediach społecznościowych wpisy o tym, że „warto było się starać”, że „dotrzymał słowa” i że mimo „malkontentów” udało się doprowadzić sprawę do końca.
I właśnie tutaj zaczyna się problem. Bo fakty są wyjątkowo niewygodne dla tej pięknej politycznej opowieści.

Dlaczego remont Poprzecznej stał się w ogóle możliwy

Gdyby pozostawić sprawę wyłącznie decyzjom Jerzego Wrębiaka, remontu Poprzecznej najprawdopodobniej nie byłoby do dziś. I to nie jest publicystyczna złośliwość, tylko zwykły zapis dokumentów oraz głosowań rady miejskiej.
Kluczowy moment nastąpił 17 grudnia 2020 roku podczas sesji budżetowej Rady Miejskiej w Brzegu. To właśnie wtedy radni, wbrew stanowisku ówczesnego burmistrza, przegłosowali poprawkę wprowadzającą do budżetu miasta zadanie dotyczące projektu remontu ulicy Poprzecznej.
Nie sam remont. Nawet niewykonanie prac. Sam projekt. Bo wcześniej nawet na to Jerzy Wrębiak nie chciał wyrazić zgody.
I właśnie ta decyzja radnych otworzyła drogę do wszystkiego, co wydarzyło się później:
• przygotowania dokumentacji,
• uzyskania projektów,
• starania się o środki zewnętrzne,
• rozpoczęcia inwestycji,
• a dziś finalizacji remontu.
Bez tej poprawki nie byłoby niczego. Żadnych zdjęć z budowy, żadnych wpisów o sukcesie i żadnego „dotrzymanego słowa”.
Trzeba to powiedzieć brutalnie. Remont Poprzecznej nie był efektem wizji Jerzego Wrębiaka. Był efektem politycznej porażki Jerzego Wrębiaka podczas głosowania budżetowego.

Starania Wrębiaka, czy zwykły dla niego lans i chwalenie się

O potrzebie remontu Poprzecznej mówiło się od lat. Fatalny stan nawierzchni, zniszczone chodniki, jedna z ważniejszych ulic w tej części miasta. Problem widzieli wszyscy mieszkańcy. Prawie wszyscy, bo najwyraźniej nie widział go ówczesny burmistrz.
Już we wrześniu 2019 roku radny Krzysztof Grabowiecki złożył wniosek do budżetu dotyczący remontu chodnika przy Poprzecznej. Co istotne, nie domagał się wtedy wielomilionowej inwestycji. Wiedząc, jak wyglądają finanse miasta, proponował przynajmniej remont chodnika po stronie szkoły podstawowej.
Jerzy Wrębiak tego zadania nie wpisał do budżetu na 2020 rok.
Rok później sytuacja powtórzyła się niemal dokładnie. We wrześniu 2020 roku ponownie złożono wniosek o uwzględnienie remontu Poprzecznej w budżecie miasta na 2021 rok.
Efekt? Znów odmowa. Dopiero podczas sesji budżetowej radni przegłosowali poprawkę wbrew stanowisku burmistrza. 
I właśnie tutaj zaczyna się najbardziej kuriozalna część całej historii. Dziś Jerzy Wrębiak publikuje wpisy sugerujące, że był ojcem sukcesu tej inwestycji. Przedstawia siebie niemal jako człowieka, który samotnie walczył o remont mimo przeciwności losu.
To trochę tak, jakby strażak najpierw podpalił stodołę, a potem urządził konferencję prasową, że dzielnie uczestniczył w gaszeniu pożaru.
Bo wszystkie późniejsze działania miasta były już zwyczajnym obowiązkiem organu wykonawczego po decyzji rady miejskiej. Burmistrz nie realizował własnej wizji. Realizował decyzję, którą wcześniej próbował zablokować.
Którzy radni zdecydowali? Ci na „tak”, czy na „nie” wie chyba tylko Wrębiak. W jednym ze swoich wpisów Jerzy Wrębiak narzekał na „hejt”, „malkontentów” i ludzi rzucających mu kłody pod nogi. No dobrze. To warto zadać bardzo proste pytanie. Kim byli ci „malkontenci”? Może tymi, którzy nie chcieli wpisać remontu Poprzecznej do budżetu miasta?
A przeciwko poprawce głosowali:
• Kazimierz Kozłowski,
• Jacek Niesłuchowski,
• Ryszard Różański,
• Dariusz Socha,
• Andrzej Witkowski,
• Janusz Żebrowski.
Czyli ludzie związani z ówczesnym obozem wspierającym Jerzego Wrębiaka. To naprawdę imponująca polityczna ekwilibrystyka. Radni głosujący przeciw remontowi najwyraźniej stają się dziś bohaterami sukcesu, natomiast ci, którzy przepchnęli inwestycję mimo oporu burmistrza, według tej logiki są „radnymi na nie”.
Tylko w brzeskiej polityce można głosować przeciw inwestycji, a kilka lat później odbierać za nią polityczne gratulacje.

Wrębiak wolał remontować inną ulicę niż Poprzeczną

Jest jeszcze jeden wyjątkowo niewygodny szczegół. Jerzy Wrębiak nie tylko nie wpisał remontu Poprzecznej do budżetu miasta. W tym samym czasie wpisał do budżetu remont drogi wewnętrznej między ulicami Robotniczą i Wyszyńskiego, równoległej do ulicy Słowiańskiej. I właśnie z tego zadania radni przesunęli środki na projekt remontu Poprzecznej. Oczywiście nikt nie twierdzi, że tamta droga nie wymagała prac. Problem polega jednak na tym, że trudno racjonalnie obronić tezę, iż osiedlowa droga wewnętrzna była ważniejsza od jednej z najbardziej zniszczonych ulic w mieście o ogromnym znaczeniu komunikacyjnym. Ale najwyraźniej dla Jerzego Wrębiaka była. Dopiero gdy rada miejska wymusiła zmianę priorytetów, sprawa ruszyła do przodu.

Wrębiak „przeniósł się w czasie”. Najpierw blokował, później „dotrzymał słowa” z przyszłości

Jest jeszcze jeden wyjątkowo ciekawy, a momentami wręcz komiczny wątek związany z facebookową narracją Jerzego Wrębiaka dotyczącą remontu ulicy Poprzecznej. Były burmistrz nie tylko przekonuje dziś mieszkańców, że „warto było się starać”, ale dorzuca jeszcze opowieść o tym, że… „dotrzymał słowa”.
I wszystko byłoby może nawet wzruszające, gdyby nie jeden drobny szczegół.
Na potwierdzenie swojego „dotrzymanego słowa” Jerzy Wrębiak publikuje zdjęcie ulotki wyborczej z kampanii samorządowej z 2024 roku.
No i tutaj zaczyna się prawdziwa podróż w czasie.
Bo jak to właściwie rozumieć? Radni wprowadzają zadanie dotyczące Poprzecznej do budżetu miasta w grudniu 2020 roku, rozpoczyna się cała procedura projektowa, miasto przygotowuje dokumentację, później pojawiają się informacje o realizacji inwestycji, a następnie Jerzy Wrębiak ogłasza mieszkańcom, że właśnie spełnił, a do tych słów dorzuca ulotkę wyborczą z 2024 roku, tak jakby dotrzymać miał  obietnicy wyborczej z 2024 roku. 
Trzeba przyznać, że to polityczna chronologia, której nie powstydziłby się nawet scenarzysta filmów science fiction.
Niektórzy powiedzieliby zapewne, że były burmistrz funkcjonuje w jakiejś alternatywnej rzeczywistości. I trudno całkowicie odrzucić taką teorię, skoro można publicznie przypisywać sobie „dotrzymanie słowa” w sprawie inwestycji, która była uruchomiona na długo przed kampanią wyborczą z 2024 roku.

Jak wyglądały fakty?

Gdy decyzja należała do Jerzego Wrębiaka, remontu Poprzecznej nie chciał. Dwukrotnie nie wpisał tego zadania do budżetu miasta, mimo że miał pełne możliwości, by to zrobić jako burmistrz. Dopiero gdy radni przegłosowali poprawkę wbrew jego stanowisku, rozpoczęła się realna droga do realizacji inwestycji.
Ale dziś, według wersji prezentowanej przez byłego burmistrza, wygląda to zupełnie inaczej. Najpierw miał „starać się” mimo „hejterów” i „malkontentów”, później jeszcze zdążył „dotrzymać słowa” prezentując ulotkę z 2024 roku, choć o realizacji remontu wiadomo było już od 2020 roku.
Co więcej, sam Jerzy Wrębiak informował publicznie już w listopadzie 2023 roku, że remont będzie realizowany. Wiedział więc doskonale, że inwestycja jest przygotowana i procedowana dużo wcześniej niż jego kampanijna ulotka.
Ale najwyraźniej to w niczym nie przeszkadza, by dziś próbować przekonywać mieszkańców, że właśnie spełnił wyborczą obietnicę.
Można? Jak widać można.
Zwłaszcza gdy liczy się na to, że nikt nie zajrzy do archiwalnych uchwał, dat głosowań i własnych wpisów sprzed kilku lat.

Krzysztof Grabowiecki

Poniżej zrzuty ekranu z profilu radnego Wrębiaka

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%