11 października 2013 roku Zespół Szkół Zawodowych nr 1 w Brzegu obchodził będzie pięćdziesięciolecie istnienia. Mury Zespołu Szkół Zawodowych w Brzegu opuściło wiele osób, które odniosły później sukces w życiu zawodowym. Wśród absolwentów „Słowiańskiej” jest też wielu ludzi znanych mieszkańcom powiatu brzeskiego. W najbliższych numerach „Panoramy” będziemy przybliżać ich sylwetki i publikować wspomnienia dotyczące szkoły.
Jedną z takich postaci jest, znany z autorstwa ponad stu utworów muzycznych, ksiądz Piotr Nowicki, który wraz z klerykami Wyższego Seminarium Duchownego tworzył zespół Christophoros, a następnie powołał do życia zespół Follow Him, wykonujący utwory oparte na wierszach Jana Pawła II. Z księdzem Piotrem rozmawialiśmy o jego wspomnieniach ze szkoły średniej, muzyce i wierze.
Kiedy rozpoczął Pan naukę w Zespole Szkół Zawodowych i jak potoczyło się Pana życie po opuszczeniu murów tej szkoły?
Naukę w szkole przy ulicy Słowiańskiej rozpocząłem w 1996 roku. Chodziłem do klasy Liceum Handlowego. Klasy bardzo ciekawej i kolorowej patrząc na przekrój osobowości jej członków, której wychowawczynią była dzisiejsza Pani Dyrektor Szkoły - Renata Listowska. Po skończeniu szkoły średniej, generalnie zajmowałem się muzyką - uczęszczałem do Szkoły Muzycznej II Stopnia w Opolu, aż do czasu, gdy podjąłem decyzję o studiach. Na początku, zastanawiając się nad kierunkiem, który chciałbym studiować, postanowiłem wybrać filologię polską, potem jednak zdawałem na filologię słowiańską (język czeski), ale nie sugerowałem się nazwą ulicy, przy której znajdowało się moje liceum. Ostatecznie jednak, w ostatniej niemal chwili, dotarło do mnie, że w moim przypadku, kierunek studiów oznacza również wybór drogi życiowej, dlatego rozpocząłem studia w Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. Dziś jestem księdzem, zadowolonym z wybranej przez siebie drogi.
Jak wspomina Pan pierwszy dzień szkoły średniej?
Szczerze mówiąc, pierwszy dzień szkoły zamazał mi się w pamięci, pewnie dlatego, że później było wiele innych barwnych i ciekawszych. Pamiętam jednak, że szybko odnalazłem się w szkolnej rzeczywistości.
Który nauczyciel najbardziej utkwił Panu w pamięci i dlaczego?
Myśląc o nauczycielu, który najbardziej utkwił mi w pamięci trudno wskazać jedną osobę, ale z pewnością kilku wspominam nadal, dziś jednak już trochę inaczej, bo wiele rzeczy dociera do człowieka po fakcie. Z pewnością dziś najmilej wspominam Panią Krystynę Oliskiewicz – polonistkę, która była bardzo wymagająca, co czasem było powodem wielu bardzo ciekawych, mniej lub bardziej zabawnych, sytuacji - ale efekty jej pracy w moim przypadku są widoczne po dziś dzień, ponieważ poza tym, co musiała nauczyć, nauczyła mnie miłości do literatury i co najważniejsze do Polski. Dziś spoglądam na to już przez inne okulary i po latach doceniam trud, jaki wkładała w pracę z nami, a wiem, że wtedy musiało to wyglądać na coś wręcz niemożliwego. Zapamiętałem również wychowawczynię – Panią Renatę Listowską – myślę, że inne klasy trochę nam jej zazdrościły, bo oprócz przedmiotów, których uczyła (marketing, reklama), była przede wszystkim wychowawcą, rozumiała młodzież i zawsze starała się pomóc, nawet w najgorszych sytuacjach, a takich wychowawców zawsze było, jest i będzie ciężko znaleźć. Bardzo miło wspominam również naszą szkolną bibliotekę i współpracę z Panią Dorotą Witoszyńską – szczególnie programy artystyczne, które we współpracy z panem Piotrem Kaczmarkiem, stanowiły tło wielu szkolnych imprez. Po latach doceniam to jeszcze bardziej. Generalnie muszę przyznać, że mile wspominam chyba całe grono pedagogiczne.
Czy po ukończeniu szkoły średniej miał Pan jeszcze okazję odwiedzić swoją szkołę, jeśli tak to w jakich okolicznościach?
Studia przeze mnie podjęte nie pozwalały na zbyt częste wizyty w domu rodzinnym, tym bardziej w szkole, ale owszem kilka razy w niej byłem. Były to wizyty podyktowane chęcią spotkania z nauczycielami i ożywienia wspomnień.
W swoim życiu poszedł Pan ścieżką religii i ścieżką muzyki, co spowodowało taki właśnie wybór i w jaki sposób te dwie drogi się łączą?
Od zawsze gdzieś podskórnie czułem, że w życiu ważne są tylko te rzeczy, których nie można mieć na własność. Bóg, choć jest nas wszystkich, jest jednocześnie tylko mój. A to daje poczucie czegoś bardzo istotnego. Zresztą świat, w którym żyjemy nastawiony jest tylko na to, co materialne, a to boli bardzo każde wrażliwe serce. Jeśli Bóg, wiara w Niego, nie ma sensu, to co ma sens?! A muzyka, choć istnieje możliwość rejestrowania dźwięku, zapisu nutowego, zawsze będzie mieć w sobie coś nieuchwytnego, bo zależy od naszej wrażliwości, zarówno jako odbiorców, jak i słuchaczy, a to cieszy… A poza tym, dziś wszyscy z łatwością gubimy drogę. Muzyka pozwala odnaleźć drogę do Boga, a Bóg dostrzec piękno przez siebie stworzone.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Zdjęcie: ks. Rafał Kowalski/GN
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz