Tym razem, nieco inaczej – Felieton posła Pawła Grabowskiego

0

W poniedziałek 14. stycznia zmarł Paweł Adamowicz – Prezydent Gdańska, miasta, które mimo, iż leży niemal pół tysiąca kilometrów od Brzegu, dziś wydaje się być nadzwyczaj bliskie.


Pamiętam, kiedy kilkanaście miesięcy temu Redaktor naczelny „Panoramy” zaprosił mnie do współtworzenia rubryki „Widziane z Wiejskiej”, w której lokalni posłowie mają możliwość publikacji swoich felietonów. Wszyscy na równych zasadach, bez jakichkolwiek sugestii i bez jakiejkolwiek ingerencji „Panoramy”.

Przyjąłem tę propozycję, bowiem uznałem, że dzięki tym felietonom, będę miał lepszy kontakt z Wami – czytelnikami „Panoramy”, mieszkańcami powiatu brzeskiego (i nie tylko). Cieszy mnie również fakt, że rubrykę „Widziane z Wiejskiej” współtworzy kilku posłów, reprezentujących różne ugrupowania – dzięki czemu macie Państwo możliwość porównania różnych poglądów i perspektyw.

Pisząc swoje felietony dość szybko zorientowałem się, że moja „kolejka” przypadała na terminy ważnych wydarzeń w sejmowym kalendarzu lub święta, przy okazji których starałem się w imieniu wszystkich parlamentarzystów Opolszczyzny składać Państwu skromne, acz szczere życzenia.

Teraz moja „kolejka” przypada na czas, w którym słowa mają znacznie większą wagę niż zwykle. Dlatego w tym felietonie nie będę Państwu pisał, co słychać na Wiejskiej, bo zarówno na Wiejskiej, jak i w Brzegu, Gdańsku, czy w innych miastach lub wsiach, daje się odczuć przede wszystkim przygnębienie i zadumę.

To nie jest dobry czas na politykowanie. Stała się rzecz straszna i teraz ważniejsze od politykowania jest zachowanie powagi i szacunku, wobec zmarłego i jego rodziny. I o tę powagę i szacunek apeluję i proszę. O szacunek nie tylko wobec zmarłego i jego rodziny – bo wydaje się być oczywiste – lecz również, a może przede wszystkim o szacunek wobec Was nawzajem.

W związku ze śmiercią Prezydenta Gdańska pojawiło się w internecie bardzo wiele niezwykle bolesnych, barbarzyńskich wręcz komentarzy. Jestem w stanie zrozumieć emocje, rozgoryczenie, ale nic nie usprawiedliwia mowy nienawiści, hejtu i innych form agresji słownej, której tak wiele wokół nas. Tym bardziej w tak szczególnym momencie.
Niestety wspomniany hejt, mowa nienawiści i inne formy agresji słownej towarzyszą coraz częściej debacie publicznej – niestety również na poziomie lokalnym. Teraz, w tej chwili zadumy warto chyba zastanowić się, czy ta agresja słowna jest nam do czegokolwiek potrzebna i do czego nas ona prowadzi. Chciałbym bardzo, aby złe emocje i mowa nienawiści zostały zastąpione spokojną, wyważoną i konstruktywną dyskusją. Debatą, w której możemy się różnić, w której możemy się ze sobą nie zgadzać – wszak na tym polega demokracja! – ale przede wszystkim, w której będziemy się nawzajem szanować.

Wiem, że niektórzy mogą pomyśleć, że w dzisiejszym świecie nie ma już miejsca na ludzkie odruchy, na współpracę dla dobra wspólnego i pomoc drugiemu człowiekowi. I jeśli spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość, to takie myślenie łatwo uznać wręcz za naiwne, ale sami Państwo przyznacie – jest to piękna idea, do której z całą pewnością warto zmierzać, i do której – mam nadzieję – zmierzać będziemy.