Uroczyste przecinanie wstęg, zaproszeni radni, kamery i obowiązkowe zdjęcia w mediach społecznościowych to jedno. To samorządowy matrix starosty Monkiewicza, radnych Zemana i Rachwalskiego oraz całej świty uczestniczącej w tych pokazowych spędach na otwarcia kolejnych kilkuset metrów dróg Wszystko pod kamerę i dla wizerunku. Codzienność mieszkańców to drugie. Bo gdy znikają flesze aparatów, zostaje droga powiatowa Wierzbnik – Kolnica, która od lat rozpada się na oczach kierowców. A jej „naprawa” polegająca na ręcznym wysypywaniu masy bitumicznej z worka i ubijaniu jej butami pokazuje, jak bardzo propaganda sukcesu rozmija się z rzeczywistością.
Starosta chętnie chwali się każdą, nawet najmniejszą inwestycją. Na otwarcia krótkich odcinków zapraszani są radni i urzędnicy, powstają materiały wideo i zdjęcia. Tymczasem tam, gdzie mieszkańcy zgłaszają poważne problemy, działania są znacznie mniej widowiskowe.
Przykładem jest droga powiatowa z Wierzbnika do Kolnicy. Radna z Wierzbnika Ewelina Osadczuk już 23 lutego 2026 roku publicznie ostrzegała mieszkańców przed bardzo złym stanem nawierzchni. Na jezdni pojawiły się rozległe ubytki, wykruszenia asfaltu i luźne fragmenty, które stanowią realne zagrożenie dla kierowców.
Pierwsze sygnały dotarły jeszcze wcześniej. Już po pierwszej nocy z piątku na sobotę mieszkańcy zaczęli zgłaszać uszkodzenia samochodów. Mowa o zniszczonych felgach, oponach i elementach zawieszenia. W niektórych miejscach nawierzchnia dosłownie się rozsypała, a przejazd stał się nie tylko uciążliwy, ale przede wszystkim niebezpieczny.
Radna kontaktowała się z Wydziałem Dróg w Starostwie Powiatowym w Brzegu. Usłyszała, że do czwartku nawierzchnia powinna zostać miejscowo naprawiona. 25 lutego na miejscu pojawili się pracownicy, którzy ręcznie wysypywali z worków masę bitumiczną i ubijali ją butami. To działanie symboliczne i niewystarczające, które ma raczej pokazać reakcję niż realnie rozwiązać problem. Droga wciąż wymaga gruntownego remontu. Kierowcy muszą niemal zatrzymywać się i jechać slalomem, aby ominąć największe ubytki.
Sprawą od początku tygodnia zajmuje się także radny Waldemar Kwiatkowski.
– Od pierwszych telefonów od mieszkańców domagamy się pilnej reakcji zarządcy drogi. Chodzi nie tylko o doraźne łatanie dziur, ale przede wszystkim o natychmiastowe ustawienie znaków ostrzegawczych i ograniczenia prędkości. W obecnym stanie przejazd z większą prędkością może zakończyć się poważnym wypadkiem – podkreśla radny.
Jak dodaje, mieszkańcy powinni wiedzieć, że w przypadku uszkodzenia pojazdu na drodze powiatowej należy wezwać policję w celu sporządzenia notatki, a następnie wystąpić do starostwa o odszkodowanie. Drogi powiatowe są objęte ubezpieczeniem i w razie potwierdzenia odpowiedzialności możliwe jest dochodzenie zwrotu kosztów naprawy. Sprawy są dość proste i w większości rozstrzygane na korzyść poszkodowanych kierowców.
– Drogi powiatowe są objęte ubezpieczeniem. Jeżeli odpowiedzialność zarządcy zostanie potwierdzona, możliwe jest dochodzenie zwrotu kosztów naprawy. To ważne, by mieszkańcy nie zostawali z tym problemem sami – zaznacza Kwiatkowski.
Sytuacja ta kontrastuje z ostatnimi decyzjami samorządowymi. 18 lutego podczas sesji Rady Miejskiej w Grodkowie zatwierdzono strategię rozwoju subregionu brzeskiego, a kilka dni później podobną uchwałę przyjęła Rada Powiatu. W najbliższych latach planuje się przeznaczyć około 20 milionów złotych na budowę ścieżek rowerowych, a w skali całego powiatu mowa jest nawet o 40 milionach złotych.
– Nie sprzeciwiamy się rozwojowi i nowym inwestycjom, ale najpierw trzeba zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców i podstawową infrastrukturę drogową. Trudno tłumaczyć ludziom kolejne miliony na nowe projekty, kiedy istniejące drogi się rozpadają – mówi radny Waldemar Kwiatkowski.
Przeciwko takim zapisom w strategii głosowało tylko dwoje radnych, Waldemar Kwiatkowski i Ewelina Osadczuk. Ich zdaniem priorytety powinny być jasne. Najpierw bezpieczeństwo i realne remonty, później inwestycje wizerunkowe.
– Mieszkańcy oczekują nie doraźnych łat, lecz kompleksowych działań i odpowiedniego oznakowania do czasu przeprowadzenia remontu – podsumowuje radna Ewelina Osadczuk.
Do dnia 27 lutego (godz. 10.00) Wydział Dróg w Starostwie Powiatowym w Brzegu nie ustawił nawet podstawowego oznakowania ostrzegającego o ubytkach i dziurach w jezdni ani znaków informujących o konieczności ograniczenia prędkości i zachowania szczególnej ostrożności.




0 0
Tyle lat tą drogę nie naprawiali bo woleli pakować w miasteczko a zrobili by raz i porządnie i było by po problemie .
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz