Mieszkańcy Buszyc protestują przeciw planom budowy biometanowni i alarmują o braku informacji oraz realnych obawach o bezpieczeństwo i środowisko. Po otrzymaniu protestu redakcja zwróciła się o wyjaśnienia do burmistrza Lewina Brzeskiego i urzędu. W odpowiedzi władze gminy zapewniają, że stoją po stronie mieszkańców, a sama inwestycja znajduje się dopiero na bardzo wczesnym etapie procedury. Urząd wyjaśnia, że jesteśmy na etapie bardzo wstępnym i że zgodnie z obowiązującymi przepisami stronami postępowania jest obecnie siedem podmiotów. Mieszkańcy na tym etapie nie są stronami, dlatego formalnie nie biorą udziału w procedurze.
Mieszkańcy Buszyc nie kryją emocji. W swoim stanowisku jasno sprzeciwiają się planom budowy biometanowni na terenie miejscowości. Jak podkreślają, o inwestycji dowiedzieli się przypadkowo, z obwieszczenia wywieszonego na tablicy ogłoszeń. Wskazują przy tym, że informacja była lakoniczna i pozbawiona szerszego wyjaśnienia.
W proteście pojawiają się również zarzuty braku dialogu. Mieszkańcy podkreślają, że nikt nie rozmawiał z nimi o inwestycji, nie tłumaczył jej charakteru ani możliwych konsekwencji. Jak zaznaczają, dopiero ich własne działania pozwoliły im zrozumieć, z czym może wiązać się realizacja takiego przedsięwzięcia.
Do sprawy odniósł się burmistrz Lewina Brzeskiego Artur Kotara.
– Rozumiem obawy mieszkańców i traktuję je bardzo poważnie. Chcę jasno podkreślić, że stoimy po stronie mieszkańców. Zrobimy wszystko, co możliwe w ramach obowiązującego prawa, aby ich interesy były zabezpieczone i aby żadna decyzja nie zapadła bez rzetelnej analizy. Dlatego musi zostać przeprowadzona cała procedura związana z planowaną inwestycją, niezależnie od tego, czy ostatecznie będzie ona realizowana. Na tym etapie urząd miasta w Lewinie Brzeskim nie może jeszcze wydawać żadnych decyzji – podkreśla burmistrz Kotara.
Zastępca burmistrza Dariusz Struski wyjaśnia, że obecny etap postępowania ma charakter wstępny i formalny.
– Zgodnie z obowiązującymi przepisami stronami postępowania jest obecnie siedem podmiotów. Mieszkańcy na tym etapie nie są stronami, dlatego formalnie nie biorą udziału w procedurze. Mimo to urząd, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, publikował informacje na tablicach ogłoszeń, choć nie był do tego zobowiązany – tłumaczy zastępca burmistrza.
Jak poinformował urząd, postępowanie dotyczy obecnie ustalenia, czy inwestor będzie zobowiązany do sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko. Na tym etapie dostępna jest jedynie karta informacyjna przedsięwzięcia, czyli ogólny opis planowanej inwestycji przygotowany przez inwestora. Dopiero szczegółowy raport pozwoli ocenić rzeczywisty wpływ przedsięwzięcia na otoczenie.
Urząd podkreśla jednocześnie, że planowana inwestycja nie jest inwestycją gminną. Została zaplanowana przez inwestora prywatnego na terenach, które nie należą do gminy. Obecnie prowadzone postępowanie dotyczy wydania decyzji środowiskowej, czyli dokumentu określającego warunki, jakie inwestor musi spełnić, aby chronić środowisko.
Jak zaznaczono, nie jest to pozwolenie na budowę i na podstawie tej decyzji nie można rozpocząć żadnych prac. Uwarunkowania, które znajdą się w decyzji środowiskowej, będą wynikały z opinii instytucji takich jak Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska, Wody Polskie, Powiatowy Inspektor Sanitarny oraz Starostwo Powiatowe w Brzegu. Zostaną one określone dopiero po sporządzeniu i uzgodnieniu raportu oddziaływania inwestycji na środowisko.
W swoim proteście mieszkańcy wskazują także na utratę zaufania do władz samorządowych. Podkreślają, że tak istotna sprawa została ich zdaniem potraktowana zbyt pobieżnie i ograniczona do formalnego ogłoszenia.
Urząd stwierdził, że każda osoba zainteresowana tematem mogła zgłosić się do magistratu i zapoznać się z dokumentacją. Podkreślono również, że na obecnym etapie nie można jeszcze mówić o ostatecznym kształcie inwestycji.
Wśród najczęściej podnoszonych obaw mieszkańców znajdują się kwestie związane z możliwym oddziaływaniem inwestycji na codzienne życie. Wskazywane są potencjalne uciążliwości zapachowe, ryzyko zanieczyszczenia gleby i wód gruntowych, a także hałas związany z funkcjonowaniem instalacji. Pojawiają się również obawy dotyczące transportu i magazynowania surowców organicznych.
Urząd poinformował, że wszystkie te zagadnienia będą szczegółowo analizowane w raporcie oddziaływania na środowisko, który w razie takiej konieczności zostanie nałożony na inwestora. Dopiero ten dokument pozwoli na rzetelną ocenę skali i charakteru ewentualnych oddziaływań.
Niepokój mieszkańców budzi także możliwy wzrost ruchu drogowego. Jak relacjonują, już dziś poruszanie się po lokalnych drogach bywa niebezpieczne, a zwiększenie liczby ciężarówek może pogłębić problem.
Mieszkańcy podnoszą również kwestię braku dialogu i poczucia, że zostali pominięci w procesie decyzyjnym. W odpowiedzi urząd wskazuje, że procedura musi być prowadzona zgodnie z przepisami prawa. Jednocześnie podkreśla, że na kolejnym etapie, po sporządzeniu raportu środowiskowego, mieszkańcy zostaną formalnie włączeni do postępowania i będą mogli zgłaszać swoje uwagi oraz wnioski.
Do rosnących emocji odniósł się ponownie burmistrz Artur Kotara.
– Chcę wyraźnie uspokoić mieszkańców. To dopiero początek całej procedury i żadna decyzja jeszcze nie zapadła. Przed nami etap szczegółowych analiz i konsultacji. Każdy głos mieszkańców będzie miał znaczenie i zostanie uwzględniony w dalszym procesie – podkreśla.
Urząd zapewnia również, że wszystkie uwagi zgłoszone przez mieszkańców na etapie konsultacji społecznych zostaną przeanalizowane i ujęte w uzasadnieniu decyzji środowiskowej. Jak dodano, już teraz podejmowane są działania informacyjne wykraczające poza obowiązki wynikające z przepisów, aby mieszkańcy mieli możliwie pełną wiedzę o planowanym przedsięwzięciu.
MIESZKAŃCY BUSZYC PROTESTUJĄ PRZECIWKO BUDOWIE BIOMETANOWNI
Mieszkańcy miejscowości Buszyce, gmina Lewin Brzeski wyrażają stanowczy sprzeciw wobec planów budowy biometanowni na terenie ich wsi. Jak podkreślają, o inwestycji dowiedzieli się przypadkowo - z obwieszczenia wywieszonego na tablicy ogłoszeń przez gminę, napisanego drobnym drukiem i pozbawionego jakiegokolwiek szerszego wyjaśnienia.
Nikt z nami nie rozmawiał, nikt nie wyjaśnił, czym jest ta inwestycja i jakie będą jej konsekwencje. Zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym - mówią mieszkańcy. Jak dodają, dopiero ich własna inicjatywa i próby zgłębienia tematu pozwoliły im zrozumieć, z czym wiąże się budowa biometanowni.
Wśród lokalnej społeczności narasta poczucie rozczarowania i braku zaufania wobec władz samorządowych. Mieszkańcy czują się pominięci w procesie informowania o tak istotnej inwestycji. - Czujemy się oszukani. Tak ważna sprawa została sprowadzona do kartki na tablicy ogłoszeń - podkreślają.
Obawy mieszkańców dotyczą przede wszystkim wpływu planowanej inwestycji na środowisko i codzienne życie. Biometanownia, choć przedstawiana jako ekologiczne źródło energii, wiąże się z szeregiem potencjalnych uciążliwości. Wśród nich wymienia się emisję nieprzyjemnych zapachów, ryzyko zanieczyszczenia gleby i wód gruntowych, a także hałas związany z jej funkcjonowaniem. Istnieją również obawy dotyczące magazynowania i transportu surowców organicznych, które mogą stanowić zagrożenie w przypadku niewłaściwego zarządzania.
Szczególny niepokój budzi przewidywany wzrost ruchu drogowego. Już teraz - jak relacjonują mieszkańcy - poruszanie się po lokalnych drogach bywa niebezpieczne. Dochodzi do wielu niebezpiecznych sytuacji, samochody jeżdżą z dużą prędkością, a my codziennie odprowadzamy dzieci na autobus. Boimy się o ich bezpieczeństwo - mówią. W ich opinii zwiększony ruch ciężarówek obsługujących biometanownię tylko pogłębi istniejący problem i zagrozi spokojowi życia wsi.
Mieszkańcy podkreślają również brak dialogu ze strony władz gminy. Czują się pozostawieni sami sobie i ignorowani w sprawie, która bezpośrednio dotyczy ich życia i przyszłości ich miejscowości.
Nie zgadzamy się na tę inwestycję w tej formie i w tym miejscu. Stanowczo protestujemy przeciwko budowie biometanowni. Nie odpuścimy i będziemy walczyć do końca - deklarują jednogłośnie.
Sprawa budzi coraz większe emocje i niewykluczone, że w najbliższym czasie mieszkańcy podejmą kolejne kroki, aby wyrazić swój sprzeciw i domagać się rzetelnych informacji oraz realnego wpływu na decyzje dotyczące ich otoczenia.
Komitet Mieszkańców Buszyc

2 0
Burmistrz Artur Kotara wraz z zastępca Dariuszem Struskim, wykazują daleko idącą ignorancję. Gdy Mieszkańcy, postanowili walczyć o swoje, Organ diametralnie zmienił narracje, pokazując, iż stoi na straży prawa. Niestety, burmistrz Kotara wraz z podległymi urzędnikami magistratu Joanną Grenich-Błaszko, - nie informowali, nie konsultowali z mieszkańcami propozycji utworzenia Biogazowni. Zasłaniając się procedurami, wczesnym etapem, wskazują na brak możliwości z punktu widzenia prawa, uczestnictwa mieszkańców jako podmiotu na tak wczesnym etapie. Jest to oczywistą nieprawdą. Brakuje dobrej woli, a sprawę próbuje się zamieść pod dywan. Burmistrz Kotara oraz Kierownik Greniuch-Błaszko, dopiero pod naciskiem Opinii Publicznej zabrali głos? Pytanie pozostaje otwarte dlaczego wcześniej nie informowali mieszkańców o wpłynięciu takich dokumentów do magistratu?
1 0
Może warto jest się zastanowić, czy Klika Kotary: Struskie typowego Tołdniego, który pokręcał półrodziny- mąż i żona, Greniuchy, oraz inne ludzie z nadania - oczywiście Jaśnie Pana: Kotary nie powinny odejść wraz z rządami Koalicji Kotary? Źle się dzieje w Gminie od wielu lat! Arogancja władz Gminy oraz niektórych Radnych przekroczyła Rubikon! Dlatego mówimy "DOŚĆ"
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz