Publikujemy kolejny felieton Radnego Sejmiku Województwa Opolskiego Wojciecha Komarzyńskiego. Tym razem radny pisze o opolskim wątku afery Krajowego Planu Odbudowy, przepływach finansowych pomiędzy Samorządem Województwa Opolskiego, a rodzinnymi firmami jednego z radnych, a także wraca do sprawy afery "nepotyzmu krzyżowego", która będzie miała swój ciąg dalszy już na najbliższej Sesji Sejmiku, kiedy to radni rozpatrywać będą wniosek o odwołanie Marszałka Województwa.
Okres wakacyjny okazał się czasem prawdziwej kumulacji afer opolskiej Platformy Obywatelskiej. To nie tylko afera podziału środków z Krajowego Planu Odbudowy i jej opolskich wątków, ale także przepływów finansowych Samorządu Województwa Opolskiego z rodzinnymi firmami jednego z radnych. Wszystko to w czasie, w którym nie została rozliczona jeszcze afera "nepotyzmu krzyżowego", której także poświęcę dziś kilka słów.
W ostatnim czasie wszedłem w posiadanie informacji i dokumentów potwierdzających, że interesy rodziny radnego i senatora Godylów z Koalicji Obywatelskiej z Samorządem Województwa Opolskiego obejmujące m.in. usługi hotelowe, restauracyjne, czy zakup wina, opiewające na kwotę ponad 300 tys. zł. trwają przynajmniej od roku 2018. To nie tylko aspekt finansowy, etyczny i moralny sprawy, lecz także prawny. Po pierwsze aspekt niezależności radnego i ważności jego mandatu. Zgodnie z sentencją Wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2024 roku działalność gospodarcza radnego, polegająca na sprzedaży towarów na rzecz samorządu, w którym radny pełni mandat skutkuje bowiem wygaśnięciem mandatu zgodnie z przepisami Kodeksu wyborczego, gdyż prowadzi do konfliktu interesów i podważa zaufanie publiczne do prawidłowego funkcjonowania organów samorządowych. Po drugie zaś, z publicznych środków pod żadnym względem nie można kupować napojów alkoholowych, jakim niewątpliwie są wina. Niezwłocznie zwróciłem się więc z zapytaniem do Krajowego Biura Wyborczego, jaki organ na obecnym etapie winien formalnie stwierdzić wygaśnięcie wówczas mandatu radnego, jaki organ formalnie winien zażądać i dochodzić zwrotu nienależnie pobranych diet, a także jaki organ winien zbadać prawomocność uchwał, podjętych z udziałem tego radnego. Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej potwierdzając istnienie przesłanki do wygaśnięcia mandatu ze wskazanego powodu udzielił odpowiedzi, że czynności w opisanej sprawie leżą w kompetencji Wojewody oraz Prezesa Rady Ministrów. Zwróciłem się zatem do nadzoru Wojewody Opolskiej Moniki Jurek, ze strony którego to nadzoru otrzymałem odpowiedź, że urząd Wojewody nie może podjąć działań zastępczych w zakresie zdarzeń dotyczących poprzedniej kadencji, a Pani Wojewoda tu cytat "nie posiada kompetencji dochodzenia należności (potencjalnie nienależnie pobranie diety radnego) przysługujących Samorządowi Województwa Opolskiego". Wojewoda potwierdziła, że sprawą winien zająć się wówczas Sejmik Województwa. O kwestię braku stwierdzenia tego faktu zwróciłem się zatem do Przewodniczącego Rafała Bartka oraz Marszałka Województwa Opolskiego. Marszałek odpowiadając na moje pytanie dlaczego Sejmik tego nie uczynił odpowiedział, że tu cytat, "ponieważ nie był rozpatrywany taki projekt uchwały". A więc ani Marszałek Województwa, ani sam radny nie poinformowali najwyraźniej Sejmiku o swoich transakcjach, przez co radny, radnym pozostawał czerpiąc korzyści nie tylko z kontraktów z samorządem, ale także pobierając wspomniane diety radnego i głosując zazwyczaj tak, jak oczekiwał Marszałek, który do kwestii niezależności, jaką powinien zgodnie z ustawą o samorządzie województwa kierować się radny zupełnie się nie odniósł. Przewodniczący Sejmiku Rafał Bartek z Mniejszości Niemieckiej, do którego zwróciłem się o odpowiedź, czy posiadał on wiedzę, że radny Szymon Godyla sprzedawał towary na rzecz Samorządu Województwa Opolskiego, czy radny, bądź ówczesny i obecny Marszałek przekazywali mu informację o tym fakcie, a także dlaczego Sejmik nie podjął właściwych kroków w związku z zaistnieniem przesłanki do wygaszenia mandatu radnego z ww. powodu poinformował, że nie miał takiej wiedzy i że nie był zobowiązany do prowadzenia "kontroli prewencyjnej". A więc każdy umywa dziś ręce, lecz sprawa będzie miała niewątpliwie swój ciąg dalszy.
Okazuje się przy tym, że wątek klanu radnego i senatora Godylów, ale także w tym przypadku byłego Marszałka, dziś europosła Andrzeja Buły pojawił się także w kontekście głośnej afery dotyczącej podziału środków z Krajowego Planu Odbudowy. Otóż firma matki radnego, a żony senatora Platformy Obywatelskiej otrzymała z tych środków ponad pół miliona złotych na rozwój w swoim pałacu strefy SPA, a kolejne ponad pół miliona przyznano synowi europosła, szefa Platformy Obywatelskiej na Opolszczyźnie Andrzeja Buły na rozwój także jego firmy. Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że oceny wniosków i podziału tych środków, jako regionalny operator dokonywała Fundacja Rozwoju Śląska założona w 1992 roku z inicjatywy rządu niemieckiego, we władzach której zasiada wspomniany już Przewodniczący Sejmiku Województwa Opolskiego Rafał Bartek. Podczas jednej z konferencji prasowych postawiłem więc publiczne pytania, czy jego zastępca w Prezydium Sejmiku Szymon Godyla wpływał w jakikolwiek nieformalny sposób na przebieg i wynik prowadzonego przez FRS naboru, a także, czy FRS uzyskała korzyści z tytułu prowadzenia tego naboru i czy ich beneficjentem był Pan Bartek? Do dziś odpowiedzi oczywiście nie otrzymałem, zatem także i ta sprawa będzie musiała mieć swój ciąg dalszy.
Już 2 września Sejmik Województwa Opolskiego rozpatrzy tymczasem wniosek o odwołanie Marszałka Szymona Ogłazy z Platformy Obywatelskiej. Powodem wniosku jest afera "nepotyzmu krzyżowego", która została ujawniona i zdominowała na Opolszczyźnie niedawną kampanię wyborczą, ale też odbiła się szerokim echem w całym kraju. Przypomnijmy, że chodzi o fakt wzajemnego zatrudniania swoich bliskich przez samego marszałka oraz wojewodę w podległych sobie urzędach. Dziś, gdy sondaże dla koalicji rządzącej są bezlitosne będziemy mieli okazję się przekonać, czy wbrew faktom i opinii publicznej radni uznają, że problemu jednak nie było i nie ma. Wiemy, że afera ta oburzyła i uzasadnione rozgoryczenie wywołała u samych członków opolskiej Platformy Obywatelskiej, których praca w kampanii na rzecz Rafała Trzaskowskiego dzięki Marszałkowi Szymonowi Ogłazie i Wojewodzie Monice Jurek poszła na marne w istotnej mierze za sprawą tej afery. Ci sami członkowie są tym bardziej rozgoryczeni, że "bohaterowie" tej afery nie zdążyli się wytłumaczyć z jednej, a im przyszło tłumaczyć się z kolejnych, kiedy to rodziny baronów opolskiej Platformy Obywatelskiej otrzymali setki tysięcy złotych dotacji. Przekonamy się zatem, czy to głosowanie nad odwołaniem Marszałka, który stał się w ostatnim czasie największym obciążeniem dla swojego środowiska politycznego radni uznają za szansę, czy kolejny raz pójdą w zaparte w imię partyjnej dyscypliny nie zważając na to, co sądzą wyborcy, a nawet na to, jakie znajduje to dla nich odzwierciedlenie w sondażach.
Wojciech Komarzyński
Radny Sejmiku Województwa Opolskiego
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz