Gdyby ktoś nie znał Bartosza Demskiego i czytał tylko to, co on wypisuje w mediach społecznościowych o sobie samym, to mógłby pomyśleć, że mamy w Grodkowie do czynienia z urzędnikiem-wolontariuszem, niemal świętym w garniturze, a czasem w strażackim mundurze. Człowiekiem, który z poświęceniem pracuje w magistracie za grosze, a tak naprawdę utrzymuje się z innej, ważniejszej działalności. Problem w tym, że gdy zajrzymy do jego oświadczeń majątkowych, obraz bohatera zderza się z rzeczywistością i trzeszczy jak stara kanapa czekająca na ekstrakcyjne pranie. Szczegóły i historię różnych dochodów oraz kłamstw Demskiego opisujemy w poniższym felietonie.
Bartosz Demski to pracownik magistratu grodkowskiego, działacz powiatowego PSL-u, częsty komentator życia publicznego i kolega burmistrza Miłosza Kroka. Z równym zapałem pojawia się w urzędzie, co na Facebooku, gdzie specjalizuje się w oczernianiu przeciwników politycznych i wprowadzaniu opinii publicznej w błąd. To on twierdził, że referendum będzie kosztować 300 tysięcy złotych!!! Faktycznie powinno się zamknąć kwotą ok. 90 tysięcy. To on niedawno wytykał jednemu z radnych „niejasności” w oświadczeniu majątkowym. I to on dziś sam musi tłumaczyć się ze swojego.
„Jestem dokładnie takim samym urzędnikiem za burmistrza Kroka, jakim byłem przed burmistrzem Krokiem i nie jest to moje główne źródło utrzymania” – takimi słowami Demski karmił internautów. Wzruszające. Urzędnik, który dla dobra ludu pracuje za grosze, a większe pieniądze zarabia gdzie indziej. Przychodzi do urzędu z poczucia misji, jakby za chwilę miał zostać beatyfikowany. Tyle że w dokumentach nie ma ani śladu po tych „większych pieniądzach”.
W swoich oświadczeniach majątkowych Demski wykazuje jedynie dochody z urzędu – do lipca zarobił tam trochę ponad 48 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę, że „przytulił” jeszcze trzynastkę za zeszły rok, jego miesięczna pensja powinna wynieść troszkę ponad 6000 złotych. O ile, oczywiście, nie „zapomniał” czegoś wpisać.
Gdzie więc te główne źródła utrzymania, o których sam pisał? Okazuje się, że zamiast w dokumentach, widnieją… na jego własnym profilu w mediach społecznościowych.
Demski reklamuje się w sieci jako specjalista od czyszczenia dywanów, tapicerek, foteli i kanap. Prowadzi promocje („Tylko w ten weekend – pranie dywanów 20% taniej!”), zbiera klientów i zachęca do rezerwacji terminów. Działalność jak najbardziej zarobkowa, widoczna publicznie i prowadzona regularnie. Problem w tym, że w jego oświadczeniu majątkowym nie znajdziemy o niej ani słowa.
Zapytany, dlaczego tak się stało, tłumaczył, że to „działalność nierejestrowa” i nie ma obowiązku jej wykazywać. Problem w tym, że nawet działalność nierejestrowa to źródło dochodu – a więc powinna znaleźć się w oświadczeniu.
Bartosz Demski zapytał mnie, skąd niby wiem, że to właśnie działalność nierejestrowana jest jego „głównym źródłem utrzymania”. Zasugerował, że może ma jeszcze inne dochody. Odpowiedziałem, że niezależnie od formy to powinien je wszystkie wykazać w oświadczeniu majątkowym. W tym momencie Demski rzucił słuchawką i nie chciał już prowadzić dalszej rozmowy.
Wychodzi więc na to, że człowiek, który pouczał innych o przejrzystości i wytykał radnym błędy, sam „zapomniał” wpisać do swojego oświadczenia majątkowego istotne źródło dochodów. Albo świadomie zataił fakty, albo – mówiąc wprost – kłamał. I choć dywany czyści ekstrakcyjnie, to w papierach zostawił plamy większe niż po rozlanej kawie.
A morał z tej historii? Zanim ktoś zacznie publicznie moralizować i wytykać innym rzekome błędy, niech najpierw upewni się, że jego własne oświadczenie nie nadaje się do… gruntownego prania.
PS.
Warto przypomnieć, że złożenie nieprawdziwego lub niepełnego oświadczenia majątkowego nie jest błahostką. Za zatajenie dochodów, nieujawnienie majątku czy podanie fałszywych danych grozi odpowiedzialność karna z art. 233 kodeksu karnego – czyli kara pozbawienia wolności do lat 8. Dodatkowo urzędnik, który zataja swoje źródła dochodów, naraża się na utratę stanowiska, odpowiedzialność dyscyplinarną i polityczną kompromitację
Zdjęcie poglądowe. Osoby na nim nie są związane z opisywaną sytuacją (za wyjątkiem Bartosza Demskiego)
fot. www.grodkow.pl


Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu brzeg24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz